Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Lokalna wizja posła

Jacek Pawłowski
Rów melioracyjny, o którym pisze biegły, że po obu jego stronach nie ma śladów drogi. Tymczasem po lewej stronie wyraźnie widać ślad po drodze. Zdjęcie wykonał wynajęty przez posła fotograf na przełomie lutego i marca tego roku
Rów melioracyjny, o którym pisze biegły, że po obu jego stronach nie ma śladów drogi. Tymczasem po lewej stronie wyraźnie widać ślad po drodze. Zdjęcie wykonał wynajęty przez posła fotograf na przełomie lutego i marca tego roku
Poseł konkuruje z ostrołęckim wymiarem sprawiedliwości. Wkrótce rozpoczyna się proces w sprawie afery drogowej w Myszyńcu, tymczasem poseł Stanisław Kurpiewski prowadzi własne śledztwo na temat drogi-widmo: Lipniak-Zalesie. Droga ta, według ustaleń prokuratury, nigdy nie została wybudowana, a gmina zapłaciła za nią wykonawcy.

Rów melioracyjny, o którym pisze biegły, że po obu jego stronach nie ma śladów drogi. Tymczasem po lewej stronie wyraźnie widać ślad po drodze. Zdjęcie wykonał wynajęty przez posła fotograf na przełomie lutego i marca tego roku

W najbliższy czwartek 23 września odbędzie się posiedzenie sądu w sprawie przeciwko byłemu burmistrzowi Andrzejowi N., byłej wiceburmistrz Zofii J., obecnym radnym Stanisławowi C. i Stanisławowi K. Są oni oskarżeni o popełnienie od kilku do kilkunastu przestępstw. Trzy najczęściej powtarzające się zarzuty to przekroczenie i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, poświadczenie nieprawdy, fałszerstwo, wyłudzenie.

Śledztwo

Przypomnijmy pokrótce, na czym polegała afera drogowa w Myszyńcu. Według ustaleń prokuratury gmina, którą rządził burmistrz Andrzej N., ogłaszała przetargi na budowę dróg gminnych oraz dróg dojazdowych do pól (przeważnie były to żwirówki). Przetargi wygrywał radny Stanisław K. lub firmy jego córek. Według prokuratury drogi były budowane stanowczo za drogo, a jakość ich wykonania pozostawiała wiele do życzenia. Za wybudowanie jednej z dróg gmina zapłaciła, ale w miejscu gdzie droga powinna się znajdować, rośnie trawa. Według szacunków prowadzących śledztwo gmina straciła na tym procederze co najmniej 230 tys. zł.
Akt oskarżenia został wysłany do sądu 1 lipca, liczy około dwustu stron. Śledztwo trwało od listopada ubiegłego roku. Trzech podejrzanych (Andrzej N., Stanisław K. i kierownik budowy Leszek Ch.) przesiedziało trzy miesiące w areszcie.
Proces niebawem, tymczasem poseł Stanisław Kurpiewski oskarża policję, prokuraturę i obecnego burmistrza Myszyńca o prowokację oraz o manipulowanie wynikami śledztwa. Poseł uważa, że droga-widmo z Zalesia do Lipniaka była wybudowana, lecz została zniszczona.
Wnioskami z własnego śledztwa w sprawie drogi-widmo poseł chce się podzielić z mieszkańcami gminy Myszyniec, jak również zainteresowanymi osobami z Ostrołęki. 25 września o godz. 13.00 organizuje wizję lokalną na drodze Lipniak-Zalesie, o czym poinformował w oświadczeniu kolportowanym w Myszyńcu i Ostrołęce.
Poseł obawia się, że może nie dojechać na wizję.
- Miałem telefony, że dojazd może być utrudniony. Na przykład mogę mieć wypadek. A kto mi grozi? Niewidzialna ręka - usłyszeliśmy od Kurpiewskiego na tydzień przed wizją lokalną na drodze-widmo.

Ekspertyza

Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce dysponuje ekspertyzą biegłego w branży budownictwa drogowego Józefa Mrugalskiego. Biegły stwierdził, że na 275-metrowym odcinku projektowanej żwirówki nie były prowadzone żadne roboty drogowe. Cała zaś droga Zalesie-Lipniak została, zdaniem biegłego, wykonana wbrew zasadom sztuki budowlanej, nie ma rowów po bokach, a na półkilometrowym odcinku brakuje wierzchniej warstwy żwirowej. Biegły wyliczył, że wartość wykonanych robót na tej drodze wynosi zaledwie 17 tys. zł, tymczasem gmina zapłaciła firmie budowlanej Moniki M. 80 tys. zł.
Stanisław Kurpiewski uważa, że opinia biegłego zawiera nieprawdziwe zapisy.
- Potwierdziły się moje przypuszczenia, że opinia biegłego może być napisana pod określone zapotrzebowanie - uważa Kurpiewski.

Przesłuchanie

Poseł utrzymuje, że był na miejscu i osobiście stwierdził, że na pewnym odcinku istnieją ślady drogi żwirowej, rozmawiał ze świadkami, którzy potwierdzili, że droga w tym miejscu była, lecz została zniszczona. Sprawcą zniszczenia, do czego przyznał się na policji, miał być rolnik z Zalesia. Przez jego pola wytyczono fragment drogi Zalesie-Lipniak. Przesłuchiwany 13 lutego w Komendzie Miejskiej w Ostrołęce, powiedział, że gmina oferowała mu za mało pieniędzy za grunty, więc nie zgadzał się na budowę. W końcu radny K. i burmistrz N. mieli go namówić do wpuszczenia ekip budowlanych, a sprawa wykupu miała być odłożona na później. Rolnik z Zalesia powiedział również w czasie przesłuchania, że obaj samorządowcy obiecali mu, że tą drogą praktycznie nikt nie będzie jeździł, tymczasem ruch okazał się dosyć spory. Droga była wąska, więc pojazdy częściowo jeździły po łąkach. Wielechowski więc, jak twierdzi, zabronował odcinek żwirówki. W końcu znajdowała się ona na terenie będącym jego prywatną własnością.
Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce prowadziła postępowanie w sprawie zniszczenia drogi, ale zostało ono umorzone.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki