Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kurpie za płotem

mb
Janko Muzykant czyli Mieczysław Borkowski ze Zbuczyna. Gdyby nie był w Małkini, pojechałby na występy do Hongkongu
Janko Muzykant czyli Mieczysław Borkowski ze Zbuczyna. Gdyby nie był w Małkini, pojechałby na występy do Hongkongu M. Bubrzycki
W sierpniową sobotę 7 sierpnia na łęgach nadbużańskich koło Małkini próbowano zintegrować dwa regiony podczas I Festiwalu Ludowego Kurpi i Podlasia.

Przed rokiem w okolicach Małkini, na działce rekreacyjnej Janusza Senta - muzyka i kompozytora z Warszawy, powstał pomysł założenia fundacji promujące kulturę i sztukę oraz przyrodę Kurpi i Podlasia.
- Przyjeżdżam tu od prawie trzydziestu lat - mówi Michał Salamon, syn Janusza Senta, który poszedł w ślady ojca. - Zakochany jestem w tych okolicach, często tu bywam. To było dla mnie naturalne, że postanowiłem coś zrobić dla tych ziem. W Małkini od nas dowiadują się, że mieszkają na Kurpiach Białych, choć przyjmują ten fakt z niedowierzaniem. A przecież Podlasie rozpoczyna się parę kilometrów dalej, w Gąsiorowie. Małkinia leży na Kurpiach, ale bardzo blisko granicy z Podlasiem. To jest najlepsze miejsce do zorganizowania takiego festiwalu. Z założenia ma on być inny od festiwali, które już są. Nie chcemy ograniczać się do występów ludowych. Chcemy w jednym miejscu pokazać wszystko, co związane jest z rolnictwem i wsią. Marzy mi się, aby znalazły się tu wszystkie firmy z tego terenu pracujące i produkujące dla rolnictwa. Wiem, że jest to bardzo trudne, ale próbować trzeba.
Michał Salamon, który jest wykształconym muzykiem i który akompaniował wielu artystom estrady, został prezesem powołanej kilka miesięcy temu "Fundacji na Wsi" - Europejskiego Centrum Promocji Kultury, Sztuki i Ochrony Przyrody Kurpi i Podlasia i poświęcił się jej bez reszty. Pomagają mu przede wszystkim: żona Dorota - aktorka oraz Dariusz Falana - muzyk, dyrektor domu kultury w Warszawie-Wesołej.
- W Polsce pozostały już tylko dwa ośrodki autentycznej kultury ludowej: Góralszczyzna i Kurpiowszczyzna - twierdzi Jerzy Ofierski, znany literat i artysta, członek rady programowej "Fundacji na Wsi". - Na Kurpiach kultura przechowuje się bardziej bezinteresownie, więc jest ona czystsza w formie niż kultura góralska. Kurpie to jedno z najbardziej polskich miejsc.
Jerzy Ofierski wystąpił po południu jako sołtys Kierdziołek, przedstawiając najbardziej znane monologi ze swego bogatego dorobku. Przed nim występowały zespoły kurpiowskie z Puszczy Zielonej, m. in. z Myszyńca, Czarni, Łysych, Lipnik (kapela Jana Kani z Lipnik parę tygodni temu zdobyła pierwsze miejsce na prestiżowym festiwalu w Kazimierzu), zespół Jarzębina z Broku (w zupełnie nowym składzie pod opieką Elżbiety Kaczyńskiej i Alicji Frankowskiej i z sołtysem Januszem Sokołowskim), miejscowy zespół Małkinianka, zespoły z Podlasia, m.in. Wiśniewiacy z podsiedleckiego Wiśniewa, Sadowianki z Sadownego, a także utytułowany kabaret Pięta z Krasnosielca. Byli też soliści, znani na całym świecie: pięknie śpiewająca Kurpianka - Apolonia Nowak z Kadzidła oraz Mieczysław Borkowski ze Zbuczyna - mistrz harmonijki ustnej, zwany Jankiem Muzykantem.
Występom towarzyszył kiermasz sztuki ludowej, zdrowej żywności i wszystkiego co wiejskie. Duże zainteresowanie wzbudzało stoisko państwa Krzyżewskich z Lipnik, którzy prowadzą uznane w całej Polsce gospodarstwo agroturystyczne. Pyszny miód można było kupić u państwa Szymańskich, którzy mają pasieki m.in. w Wąsewie. Ryszard Kongiel z niedalekiej Prostyni próbował reklamować swoje prywatne muzeum, przykuwając uwagę strojem - on i kilkoro innych osób przebrali się za Słowian.
Scena, na której wciąż coś się działo, znajdowała się za stylizowanym płotem, co miało symbolizować wiejskie opłotki. Niestety, niewiele osób zechciało przyjechać na łęgi nadbużańskiego za Małkinią, żeby obejrzeć to, co twórcy ludowi z Kurpi i Podlasia mają do zaprezentowania, więc plac przed sceną był prawie pusty. Trochę lepiej z frekwencją było pod wieczór, kiedy na scenie królowała muzyka country oraz piosenki biesiadne.
Program festiwalu tak ułożono, że występy zespołów ludowych i solistów trwały przez sześć godzin od wczesnego przedpołudnia, a dopiero później wójt Marek Kubaszewski oficjalnie otworzył festiwal i przywitał gości.
- Nie było łatwo o sponsorów - mówi Michał Salamon. - Całkiem bliskie firmy nie chciały nam pomóc, a pomagały położone znacznie dalej, np. mleczarnia w Ostrołęce. Szkoda tylko, że część twórców z różnych powodów, np. urodzenie dziecka, wesela, musiała odjechać wcześniej do domów i nie doczekała nawet oficjalnego otwarcia festiwalu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ta impreza trwać będzie co najmniej dwa i pół dnia, a wszyscy bawić się będą z nami do samego końca.

Organizacja imprezy była możliwa dzięki pomocy finansowej marszałka mazowieckiego oraz pomocy Urzędu Gminy i Gminnego Ośrodka Kultury w Małkini.
Patroni festiwalu: Adam Struzik - marszałek mazowiecki, Janusz Krzyżewski - marszałek podlaski, Mirosław Grzyb - prezes Związku Kurpiów, Tadeusz Legacki - starosta ostrowski.
Sponsorzy: Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Ostrołęce, Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Sokołowie Podlaskim, Grupa TeleNet, Elektromax, Zakłady Mięsne JBB w Łysych, Zakłady Mięsne Elkopol z Kalinowa.
Patronat medialny: "Tygodnik Ostrołęcki", Katolickie Radio Podlasie, "Gazeta Sokołowska", "Chłopska Droga", "Pszczelarz Polski", "Kontakty", "Kurpie", "Życie Sokołowa", "Kronika Mazowiecka", "Gazeta Sołecka", Telewizja Łomża, Małkińska Telewizja Kablowa, Radio Nadzieja, Radio Białystok, Nowa Wieś Europejska, Radio Podlasie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki