Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kto chodzi po Tailorze

Marta Nożyńska
Budynek Tailoru w środku jest zdewastowany
Budynek Tailoru w środku jest zdewastowany M. Noźyńska
W budynku przy ul. Łąkowej w Makowie, w którym w przyszłości ma mieścić się komenda powiatowa policji, zbierają się ludzie młodzi i starsi, by pić alkohol i rozkradać co się da. Starostwo Powiatowe kupiło budynek po zakładzie Tailor w ubiegłym roku. Zapłaciło za niego ponad 100 tys. zł. Budynek na razie stoi pusty. Policjanci pracują nadal w starej komendzie.

- W budynku po Tailorze zakupionym przez starostwo nie ma żadnych zabezpieczeń. Dzieci przychodzą, bawią się na klatkach schodowych, na których nie ma barierek. Jak dziecko zrzuci dziecko i będzie nieszczęście, to może będzie jakaś interwencja - powiedziała nam osoba, która zadzwoniła na naszą bezpłatną infolinię.
Byliśmy w byłym Tailorze w ubiegłym tygodniu. Widać, iż w środku przebywają nieproszone osoby. Barierki są powyrywane a ściany popisane. Budynek straszy również z zewnątrz. Wystarczy spojrzeć na powybijane okna i ogólny bałagan dookoła. Niedaleko znajduje się kanał samochodowy. Dwóch młodych mężczyzn, którzy akurat naprawiali auto, powiedziało nam, że nieraz widzieli wchodzącą do budynku młodzież.
- Przychodzi sporo osób, młodzież i starsi. W roku szkolnym przychodzą tu na wagary. Policja nieraz przyjeżdża i ich spisuje - powiedział nam jeden z mężczyzn.
Mężczyźni pracujący obok Tailora również widzieli, że po budynku kręcą się różne osoby.
- Głównie pod wieczór przychodzą - mówi jeden z nich. - Pewnie narkotyki biorą, bo po co by przychodzili do takiej nory? Porządni ludzie tu nie przyjdą.
Komendant powiatowy policji Zbigniew Skałkowski twierdzi, że wie, co dzieje się w budynku.
- Patrolujemy to miejsce na tej samej zasadzie jak inne, w których mogą być popełnione wykroczenia czy przestępstwa - mówi komendant. - Wiemy, że są tam schadzki i kradzieże. Wszystko, co się nadawało, zostało już przez złodziei wymontowane. Ludzie przychodzą tam też po to, żeby pić alkohol. Jeśli nakryją ich policjanci, kończy się to zwykle pouczeniem. Nie złapaliśmy tam natomiast nikogo po narkotykach.
- Można się domyślać, że do budynku wchodzą różne osoby. Takie rzeczy dzieją się w pustostanach - mówi starosta Kazimierz Białobrzeski. - Nie sposób jednak, żebyśmy postawili strażnika, który pilnowałby pustego budynku. Dzieci powinny być pilnowane przez rodziców.
Jak powiedział nam Kazimierz Białobrzeski, starostwo zabiega o spotkanie z zastępcą komendanta głównego policji, by omówić sprawy związane z zaadaptowaniem budynku na potrzeby policji.
- Chcemy przekazać budynek policji. Na pewno będziemy wspierać adaptację na tyle, na ile będzie nas stać, ale główny ciężar będzie spoczywał na Komendzie Głównej Policji - mówi starosta. - To, co zostało wymontowane i rozkradzione przez złodziei, a więc grzejniki, kable ze ścian, barierki ze schodów i tak do niczego nowym lokatorom by się nie przydało i na pewno zostałoby wymienione na nowe.
Wstępnie oszacowano, że adaptacja budynku będzie kosztowała od 2,5 do 3 mln zł.
Przyszły budynek policji leży na obrzeżach Makowa, z dala od dużych skupisk ludzi, dlatego jest dobrym miejscem do spotkań, zwłaszcza jesienią i zimą.
Oby tylko nie stał się drugim przedszkolem, innym pustostanem słynnym z tego, iż przez długi czas spotykali się tam młodzi narkomani.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki