Kto będzie szefem Rady Europejskiej? Wybór Donalda Tuska nie jest już pewny

Witold GłowackiZaktualizowano 
Wybór Tuska wbrew oficjalnemu stanowisku Polski mógłby osłabić znaczenie szefa Rady Europejskiej
Wybór Tuska wbrew oficjalnemu stanowisku Polski mógłby osłabić znaczenie szefa Rady Europejskiej Michał Dyjuk
Jacek Saryusz-Wolski ogłoszony przez Polskę nowym kandydatem na szefa Rady Europejskiej nie ma szans na wybór. Ale zgłoszenie jego kandydatury mocno komplikuje sytuację Donalda Tuska.

Na mniej niż tydzień przed zaplanowanym na czwartek szczytem Unii Europejskiej, podczas którego miała zapaść decyzja w sprawie odnowienia kadencji Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej, polski rząd wyłożył karty na stół. W sobotę Komitet Polityczny PiS formalnie zobowiązał uchwałą Beatę Szydło, by nie popierała kandydatury Tuska. Tego samego dnia minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski ogłosił, że Polska zgłosiła nowego kandydata - jest nim Jacek Saryusz-Wolski, dotąd europoseł Platformy Obywatelskiej.

Chwilę później Jacek Saryusz Wolski był już tylko byłym europosłem Platformy- zarząd partii natychmiast usunął go z jej szeregów. „Oznacza to również wykluczenie z członkostwa w Europejskiej Partii Ludowej” - podkreślił zarząd PO. Europejska Partia Ludowa to chadecka frakcja w Parlamencie Europejskim - jako ta największa, mająca kluczowy wpływ na obsadę unijnych stanowisk. Prawdopodobnie właśnie z tego powodu kierownictwo PiS zamiast zgłaszać kogoś z dotychczasowego zaplecza partii, zdecydowało się na przewertowanie europosła Platformy i zarazem EPL. - W pełni szanuję decyzję Platformy Obywatelskiej - napisał na Twitterze szef Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul. Daul dodał, że EPL nadal popiera Donalda Tuska, a Saryusz-Wolski „został wezwany na rozmowę wyjaśniającą”.

I bez tego jednak Saryusz-Wolski nie miałby najmniejszych szans na wybór - jego kandydatura nie została dotąd poparta przez ani jeden kraj członkowski Unii - jest mało prawdopodobne by cokolwiek tu się zmieniło. Zgłoszenie go jako polskiego kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej całkiem znacząco natomiast komplikuje sytuację Donalda Tuska. I to do tego stopnia, że nie można wykluczać nawet jego rezygnacji z ubiegania się o reelekcję.

Do piątku reelekcja Donalda Tuska mogła wydawać się formalnością. Teraz może się okazać, że potrzebny będzie inny kandydat

Szef EPL i czołowi chadeccy politycy z pewnością nie są zadowoleni z manewru Polski. Kanclerz Niemiec Angela Merkel - 2,5 roku temu główna promotorka polskiego kandydata - również. Zirytowani mają prawo być unijni komisarze. Po brukselskich korytarzach błąka się więc myśl o brutalnym przejściu do porządku dziennego nad najnowszymi pomysłami polskiego rządu i o ponownym wyborze Donalda Tuska bez uwzględniania obiekcji Warszawy. Ta sama myśl wyraźnie obecna jest także w wypowiedziach polityków polskiej opozycji.

Teoretycznie taki scenariusz jest możliwy. W tej kadencji warunki dyktuje najsilniejsza frakcja parlamentu Europejskiego, czyli chadecka EPL (do której należy m.in. Platforma). To w zasadzie EPL wystawia kandydata, z kolei do jego wyboru nie jest wymagana jednomyślność rządów państw Unii. Jeśli byłaby więc ku temu polityczna wola, kadencja Tuska może zostać odnowiona bez najmniejszego problemu - zupełnie niezależnie od tego, czego domagałby się rząd Beaty Szydło. Od kilku tygodni odbywają się w Unii konsultacje w sprawie odnowienia kadencji Tusku, prowadzi je premier sprawującej prezydencję w Unii Malty - Joseph Muscat. Wyniki tych konsultacji ma ogłosić na czwartkowym szczycie Unii - wtedy też miała zostać podjęta ostateczna decyzja. Do piątku wszystkie nieoficjalne wypowiedzi na temat ich przebiegu wskazywały jasno, że Tusk może być pewien reelekcji - i że właściwie będzie ona rodzajem formalności. Jeśli wynik konsultacji byłby jednoznaczny, wybór mógłby nastąpić nawet bez głosowania na szczycie - przez aklamację. Spodziewano się jednak jak dotąd, że głosowania i tak mogłaby zażądać polska premier - po to, by na przykład manifestacyjnie wstrzymać się od głosu.

Zgłaszając kandydaturę Saryusz-Wolskiego polski rząd znacząco zmienił dotychczasową sytuację. Tusk nadal oczywiście może zostać ogłoszony przewodniczącym Rady Europejskiej na następną kadencję. Rzecz jednak w tym, że wtedy Donald Tusk zostałby wybrany na wbrew bardzo wyraźnemu sprzeciwowi własnego kraju. To zaś jednoznacznie i wymownie osłabiałoby pozycję szefa Rady Europejskiej - zarówno jeśli chodzi o wymiar personalny, jak i rangę samej funkcji. Jest mało prawdopodobne, by kraje Unii Europejskiej świadomie chciały na to pozwolić. I właśnie to jest problem, przed którym stanęli obecni europejscy rozgrywający. Joseph Muscat prawdopodobnie będzie musiał przeprowadzić konsultacje właściwie od nowa. I nie - nie chodzi tu o jakiekolwiek szanse Saryusz-Wolskiego, tylko o to, że odpowiedzią Europy na zagranie polskiego rządu może być zgłoszenie nowego kandydata - satysfakcjonującego EPL i rządy państw członkowskich Unii. Byłaby to bardzo rzeczowa odpowiedź.
Przewodniczący Rady Europejskiej, „prezydent Europy”, to urząd, który został stworzony w jednym zasadniczym celu. To właśnie „prezydent Europy” ma mówić w imieniu Unii w każdej sytuacji, która wymaga wyrażenia jednoznacznego, uwspólnionego stanowiska . Na poziomie Rady Europejskiej (składającej się z szefów rządów wszystkich państw UE) jej przewodniczący bywa więc trochę głównym negocjatorem, trochę architektem kompromisu - zawieranego często między państwami o bardzo różnych, niekiedy naturalnie sprzecznych, interesach, rządzonymi przez polityków o bardzo różnej optyce.

Na poziomie geopolitycznym funkcja „prezydenta Europy” służy zaś budowie podmiotowości Unii Europejskiej. To właśnie „prezydent Unii” ma odbierać ów słynny „telefon do Europy”, którego nieistnienie tak celnie wyśmiewał Henry Kissinger. W lidze globalnych superpotęg - na poziomie Trumpa, Xi i Putina - to przewodniczący Rady Europejskiej jest tym, który mówi w imieniu podmiotu o najwyższym na świecie PKB, i o jednym z największych potencjałów technologicznych i militarnych, czyli Unii Europejskiej. Ale żeby tak było, musi być jasne, że jego słowa wyrażają stanowisko całej Unii i że jego działania mają za sobą formalne i realne poparcie 28 krajów członkowskich. Tylko wtedy „telefon do Europy” albo „telefon z Europy” będzie działał tak, jak miał działać.

Brak poparcia ze strony macierzystego kraju przewodniczącego Rady Europejskiej - chyba zbyt jednoznacznie podważałby mandat „prezydenta Europy”. Dawałby również mnóstwo argumentów przeciwnikom Unii - i tym zewnętrznym, i tym wewnętrznym. Wyobraźmy sobie wykorzystanie takiego przypadku na przykład w kampanii na rzecz Brexit. Wyobraźmy go sobie jako element rosyjskiej propagandy. Mantra o „prezydencie Europy” wybranym wbrew macierzystemu krajowi, „narzuconym przez biurokratów z Brukseli i Niemcy” to nie byłoby nic, co dobrze służyłoby Unii Europejskiej.

Zgłoszenie przez Polskę nowego kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady to otwarcie nowego kryzysu na dość urozmaiconej mapie wszystkich kryzysów Unii - tym razem jest to kryzys stricte polityczny. Zdarzyło się coś zupełnie bez precedensu - przy tym wykonane zostały ruchy trudne do zrozumienia dla europejskich partnerów. Polski rząd zakwestionował uzgodnioną przez wszystkie kraje członkowskie kandydaturę Polaka na formalnie najwyższe stanowisko Unii. W dodatku zakwestionował przez zgłoszenie własnego, niewybieralnego kandydata. Motywy całej tej operacji sprowadzają się niemal wyłącznie do kwestii polityki wewnętrznej. To nie jest działanie, które dałoby się obronić jako odpowiedzialny ruch w polityce międzynarodowej. Przeciwnie - wygląda to raczej jak świadome rzucanie piasku w tryby nieco wysłużonej, ale jednak nadal pracującej maszyny. Z całą pewnością i nasz kraj, i rządząca partia będą musiały za to ponieść określoną cenę - jaką, to się zapewne okaże dopiero za kilka miesięcy, przy negocjowaniu żywotnych dla Polski kwestii - oby tylko nie tych związanych np. z bezpieczeństwem energetycznym.

Fundowanie Unii kolejnego kryzysu nie jest niczym, co mogłoby przysporzyć rządzącemu w Polsce obozowi szacunku, znaczenia w polityce europejskiej - czy choćby doraźnych sojuszników. Paradoksalnie jednak dobre - z punktu widzenia funkcjonowania Unii Europejskiej - rozwiązanie tego kryzysu może być tylko jedno - wybór kandydata choćby względnie satysfakcjonującego wszystkie kraje Unii Europejskiej - w tym Polskę. To zła wiadomość dla Donalda Tuska.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Kto będzie szefem Rady Europejskiej? Wybór Donalda Tuska nie jest już pewny - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 184

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

.

Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej.

.

działania pis wyglądają na początek POLEXIT

p
predzej ten eurokolchoz

sie rozpieprzy, a bedzie dawal dyla do Polski, jak dal z Polski. Jeszcze czeka go komisja sledcza, a kolesie zaczynaja sypac.

s
stale maja byc

gwniane POwskie ?

t
ty tez nas nie nabierzesz

ze obalyles komune POmroczniaku jasny, a ciemnogrod to wymyslono dla lumpenproletariatu ciemniakow i golodupcow w celu ich oswiecenia i oduraczenia, dla zmylenia waszej bezdennej glupoty. Europa juz sie nabrala nawas, ale powoli poradzi sobie i z wami komuchami.

b
bu

pis zniszczył wolskiemu 26 letnią karierę w kilka dni

B
Bolo

Europa nie da się nabrać na pis jak Polski ciemnogród

!

BRAWO BRAWO BRAWO !!!

.

Kandydat polskiego rządu na szefa Rady Europejskiej Jacek Saryusz-Wolski nie został zaproszony na szczyt UE

.

pis to dno dna

j
jan

więc jak można popierać takiego łachudrę

u
un

Juz przed objeciem tego stanowiska przez Tuska mowilo sie, ze wykonczyl Polske, wykonczy i Unie. Tusk jest figurantem, poppetem z niewidzialnym sznurkiem z tylu. Tusk to wrog naszego kraju, a to jest na reke tym ktorzy chca rozwalic EU.

e
edek

ateista wierzy w takie cuda ? cuda Tuska już były !

G
Gość

Przecież o nic więcej Kaczyńskiemu nie chodzi, niż o to właśnie, by wywołać taką "bardzo rzeczową potrzebę", do której autor artykułu przekonuje w ostatnim zdaniu, by zgłoszono i uzgodniono nowego kandydata. Saryusz-Wolski to narzędzie do tego celu.

.

"Negatywna postawa rządu w Polsce zwiększyła szanse Donalda Tuska"

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3