Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Księżna na cokole

Anna Feliks
Odlew gipsowy księżnej Anny Miłka Skoczek robiła z pomocą czterech przyjaciół
Odlew gipsowy księżnej Anny Miłka Skoczek robiła z pomocą czterech przyjaciół Fot. A. Feliks
Na początku tego roku w związku ze zbliżającą się rocznicą 570-lecia nadania praw miejskich Ostrowi Mazowieckiej, rozpisano konkurs na pomnik księżnej Anny Mazowieckiej. Mieszkańcy chcieli w ten sposób uczcić swą dobrodziejkę, która przyczyniła się do rozwoju osady, nadając jej w 1514 roku prawa organizowania targów i jarmarków. Rzeźba zostanie odsłonięta już za kilka dni - 6 czerwca, podczas obchodów Dni Ostrowi. Stanie naprzeciwko ratusza.

Odlew gipsowy księżnej Anny Miłka Skoczek robiła z pomocą czterech przyjaciół
(fot. Fot. A. Feliks)

Na konkurs Urzędu Miasta zgłoszono kilka projektów, wśród nich znalazła się także propozycja Miłosławy Skoczek, która ostatecznie wygrała z innymi.
- Przedstawiłam dwa projekty - opowiada rzeźbiarka. - Jeden modernistyczny, drugi klasyczny. Pierwszy podobał mi się bardziej, był ascetyczny, zadziałałam bryłą. Sama jednakże przyznam, że był zbyt awangardowy, nie korespondował z epoką, w której żyła Anna. Przybywający do miasta turyści, a może i nawet sami mieszkańcy, zastanawialiby się, co on przedstawia. A przecież nie o to chodziło miastu. Ważne było, żeby tak przedstawić księżnę, aby nie tylko była kobietą, ale także aby oddać poprzez formę pomnika jej postawę i ubiór, ducha czasu, zbliżyć ją do okresu, w którym żyła. Z tego właśnie względu podczas projektowania przeglądałam katalogi i antologie polskiej rzeźby renesansowej. Ważne było dla mnie dopracowanie szczegółów. Konsultowałam jej ubiór ze znajomą kustosz z działu tkanin Muzeum Narodowego w Warszawie. Przyjrzałam się także biżuterii, zapięciom. Oczywiście, że to co powstało, jest tylko twórczym wyobrażeniem na ten temat.

Projekt i realizacja

- Najpierw powstał niewielki model gliniany i woskowy, który posłużył jako projekt do zatwierdzenia - wspomina rzeźbiarka. - Na jego podstawie zrobiłam projekt naturalnej wielkości w glinie, a następnie wraz z czterema przyjaciółmi - rzeźbiarzami - wykonaliśmy odlew gipsowy. Dopiero taka gipsowa projekcja daje pojęcie o stworzonym dziele. Wówczas także pojawiają się wątpliwości i chwile zastanowienia. Na gipsie inaczej rozkłada się światło, co pozwala na nowo spojrzeć na rzeźbę. Wtedy właśnie wprowadza się ostateczne retusze i szlifuje powierzchnię.

Odlew

Wczesną wiosną rzeźba była gotowa do odlewu.
- Aby zrobić odlew z brązu, gipsowy posąg trzeba pociąć na kawałki - mówi Juliusz Kwieciński, brązownik, w którego warsztacie w Pleszewie w Wielkopolsce, zostały wykonane fragmenty, z których scalono ostatecznie pomnik.
Ustawiono rusztowania, bo sama postać Anny ma ponad 3,5 metra. Rzeźbę najpierw pokryto siecią linii, które wyznaczyły miejsca cięcia. Pierwsza pod piłę poszła głowa z dekoltem, potem ramiona, a następnie fragmenty szat.
- Po pierwsze, z uwagi na możliwości techniczne, fragmenty nie mogą być za duże do odlewania - opowiada odlewnik. - Po drugie, muszą być wycięte tak, aby scalanie wypadło w takich miejscach, w których spawanie nie będzie aż tak widoczne, a jednocześnie łatwe do cyzelowania. Odlewy są wykonywane w formach piaskowych i technologią na wosk tracony. Mamy na swoim koncie wiele dobrych prac. Między innymi to właśnie w naszym warsztacie zostały wykonane pomniki projektu W. Sampa Jana Pawła II w Gdańsku i Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego w Gnieźnie.
- Teraz dopiero Anna jest naprawdę piękna i wspaniała - stwierdziła autorka po obejrzeniu gotowego już pomnika z brązu. - Widać, że odlew został wykonany profesjonalnie.
Pomnik stanął na postumencie, na którym umieszczono pieczęć Anny Mazowieckiej, którą posługiwała się w latach 1503-1506. Rzeźba wraz z cokołem będzie mierzyć ponad 4,5 m.

Kunszt rzeźbiarski

Kim była Anna Mazowiecka

Anna z Radziwiłłów księżna mazowiecka urodziła się w 1476 roku. Dwadzieścia lat później (1596 lub 1597) została wydana za mąż za księcia mazowieckiego Konrada III Rudego. Po jego nagłej i przedwczesnej śmierci w 1503 roku objęła rządy jako regentka, przeciwstawiając się tym sposobem królewskim dążeniom do wcielenia księstwa do Korony. W następnym roku uzyskała prawa dla swoich synów Janusza i Stanisława do ziem: warszawskiej, ciechanowskiej, łomżyńskiej i nowogrodzkiej. Jako ich opiekunka władała tymi obszarami do 1518 roku. Księżna nazywana "kobietą o męskim sercu", nieugięcie stała na straży samodzielności księstwa, starała się przywrócić mu dawne granice, a zabiegając o założenie biskupstwa w Warszawie, chciała zapewnić mu samodzielność pod względem kościelnym. Jej rządy mimo opieki, jaką roztoczyła nad miastami sobie podległymi oraz dbałości o rozwój handlu, nie były popularne z powodu walki z samowolą rycerstwa. Zaogniony zatarg dopiero w 1518 roku rozwiązał król Zygmunt Stary, przekazując pełnoletnim już wówczas synom władzę nad księstwem. Choć usunięta ze swoich dóbr, nadal miała wpływ na ich rządy. Zmarła na Litwie w 1522 r.

Pierwsze co rzuca się w oczy przy zetknięciu z posągiem, to jego imponująca majestatyczność i obfitość szat skrywających korpus zwieńczony niewielką kobiecą głową o subtelnych rysach.
- Chodziło o to, aby podkreślić monumentalność bryły, aby przyciągnąć uwagę jej ogromem, ale równocześnie o to, aby odejść od zwykłej posągowości, aby zaburzyć pewien schemat pomnika - tłumaczy autorka.
Ważne jest, aby pomnik z każdej strony dobrze się prezentował. Dzięki zawinięciu szaty u dołu wokół stóp, czujemy nieznaczny ruch. Podchodząc z tyłu, wraz z fałdami, podążamy w górę, ku obliczu księżnej, w którym można dostrzec pewne podobieństwa do twarzy rzeźbiarki.
- Myślę, że każdy artysta prędzej czy później zapragnie choć w kilku miejscach odzwierciedlić w dziele swą fizjonomię. W tym przypadku to stylizowany autoportret - wyjaśnia Miłka Skoczek.
Ostateczna realizacja nieco różni się od pierwotnego modelu.
- W kontakcie z dużą formą poszukiwałam rozwiązań, które wydawały mi się najlepsze. Co prawda traktowałam woskowy model jako wzór, ale odeszłam od niego nieco, zmodyfikowałam go - mówi rzeźbiarka.

Rzeźbiarka

Miłosława Skoczek mieszka w rodzinnym domu w Ostrowi, jest córką niedawno zmarłego artysty Zdzisława Skoczka. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, dyplom zrobiła w pracowni Adama Myjaka w 1999 roku. Sama niesforna, prawdziwa nieokiełznana artystka, docenia po kilku latach szacunek, jaki okazywał studentom, zezwolenie na swobodę w działaniu i życiu. Jej pierwszym większym zamówieniem było wykonanie dwa lata temu loga dla Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Spośród tworzyw plastycznych najbardziej lubi pracować w glinie, gipsie i ceramice. Praca jest dla niej kontemplacją i wyciszeniem, rozmową z samą sobą. Pozwala wyłączyć się, odejść od rzeczywistości. Zmaganie z materiałami uczy cierpliwości i pokory.
- Najważniejsza jest dla mnie koncepcja, przemyślany pomysł, duch w stwarzanych rzeźbach - mówi.
Choć rzeźbiarka przede wszystkim dobrze czuje się w formach współczesnych, należy podkreślić, że zaprzęgła swój talent i doświadczenie, aby poradzić sobie z tak tradycyjnym i trudnym jednocześnie tematem, jakim miał być pomnik Anny Mazowieckiej. Dzięki przyjętej przez autorkę koncepcji forma dzieła jest zrozumiała i sugestywna.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki