Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kradzionego nie skupują

Aldona Rusinek
Wielkie sterty żelastwa zalegają plac skupu. Złom jest coraz tańszy
Wielkie sterty żelastwa zalegają plac skupu. Złom jest coraz tańszy Fot. A. Rusinek
Choć cena złomu ostatnio bardzo spadła, wielu ludzi próbuje zarabiać na sprzedaży metalowych odpadów i rupieci. Nie zawsze niestety uczciwie. W ostatnich dniach z makowskich ulic zniknęło siedem kratek ściekowych, notorycznie są kradzione wieka do studzienek kanalizacyjnych nad zalewem, w jednej ze szkół zginęła krata do piwnicy, próbowano nawet wynieść bramki ze szkolnego boiska.

Wielkie sterty żelastwa zalegają plac skupu. Złom jest coraz tańszy

(fot. Fot. A. Rusinek)

- Mamy coraz większy kłopot ze złodziejami złomu. Kradzież takich kratek ściekowych oznacza nie tylko straty finansowe, ale przede wszystkim zagrożenie dla mieszkańców. Należy apelować do właścicieli firm skupujących złom o współudział w tępieniu złodziejskiego procederu - mówi sekretarz miasta Janusz Jankowski.
W jedynym obecnie w Makowie skupie złomu przy ul. Armii Krajowej na ogromnych stertach można znaleźć wszystko - od drutu kolczastego po zardzewiałe karoserie samochodów. Właściciel firmy Andrzej Michalski zapewnia, że nie skupuje rzeczy podejrzanego pochodzenia.
- Ludzie o tym wiedzą i na pewno nikt nie przyniesie do mnie wyrwanej z ulicy kratki czy przykrywy do studzienki. Widziałem kiedyś w telewizji reportaż o dziecku, które wpadło do takiej odkrytej studzienki i utopiło się. Już to wystarczyłoby mi do tego, by gonić takich klientów. Poza tym prowadzę ten skup od 1991 roku, firmuję go własnym nazwiskiem, którego nie mam zamiaru zaszargać. Zdarzają się oczywiście wpadki, bo jak jakiś rolnik przywiezie zardzewiałe brony czy stary pług albo żeliwną wannę i klnie się, że to jego, to ja przecież nie mam możliwości sprawdzić, czy mówi prawdę. Było więc w tym roku kilka przypadków, że policja znalazła u mnie tego rodzaju kradzione rzeczy. Ponieważ ewidencjonuję większość zakupów, myślę, że udało się ująć niektórych sprawców tych kradzieży. Policja zresztą zagląda tutaj dosyć często. Dzisiaj była także Straż Miejska w sprawie tych skradzionych kratek ściekowych. Ale przecież wiadomo, że ktoś kto je skradł, nie sprzeda takiego trefnego towaru na miejscu. Uważam, że ktoś kto skupuje tego rodzaju rzeczy, jest po prostu nieodpowiedzialny - mówi Andrzej Michalski.
Dodaje przy tym, że mimo iż cena złomu w ostatnim czasie drastycznie spadła (z 60 do 30 gr za kilogram), bo huty go mają widocznie pod dostatkiem, ludzie wciąż ściągają na złomowisko, co się da.
- Dla wielu z nich jest to jedyne źródło dochodu. Mam stałych klientów, bezrobotnych, którzy szperają na pobliskim śmietnisku i taszczą tutaj wszystko, co uda im się wygrzebać, żeby mieć parę groszy na chleb dla dzieci. Często miewam wyrzuty sumienia, że tak mało mogę im zapłacić, bo wiem, że nie na flaszkę zbierają, ale na przeżycie. To jest poważny społeczny problem, którego właściwie powinniśmy się wstydzić - uważa Michalski.
Po wyjeździe ze złomowiska, na ul. Armii Krajowej spotykamy młodego człowieka pchającego wózek z zardzewiałymi rupieciami: drut, skrawki żelaza, dziurawe wiadra.
- Mam nadzieję, że dostanę za to ze 20 złotych - mówi Tomasz D., od kilku lat bezrobotny. Wcześniej pracował w masarni. Żona obecnie pracuje na pół etatu za 300 złotych. Mają dziecko na utrzymaniu.
- Nie da się wyżyć za te pieniądze. Dorabiam zbieraniem złomu. Jak dobrze pójdzie, trafiam drugie tyle, co zarobi żona. Ale muszę się nieźle nałazić, a nawet najeździć. Przeczesuję okoliczne lasy, bagna, brzeg rzeki. Szukam, gdzie się da - mówi, zapewniając, że zdobywa złom uczciwą drogą. Jak coś wygląda na kradzione, w skupie nie przyjmują - dodaje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki