Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Konsekracja, czyli oddanie na własność Bogu

Jacek Pawłowski
Proboszcz parafii Zbawiciela Świata, Jan Świerad przed tabernakulum w kształcie słońca w kościele, który 30 maja zostanie konsekrowany. Cztery dni wcześniej, 26 maja,  ks. Świerad będzie obchodził 25-lecie kapłaństwa
Proboszcz parafii Zbawiciela Świata, Jan Świerad przed tabernakulum w kształcie słońca w kościele, który 30 maja zostanie konsekrowany. Cztery dni wcześniej, 26 maja, ks. Świerad będzie obchodził 25-lecie kapłaństwa A. Wołosz
Pierwszy raz od ponad trzystu lat w Ostrołęce będzie konsekrowany nowy kościół. W specjalnym uroczystym nabożeństwie 30 maja biskup łomżyński odda Bogu na własność świątynię pod wezwaniem Zbawiciela Świata. Ostatnio konsekrowano w Ostrołęce w 1696 roku kościół pw. św. Antoniego.

Konsekracja to dosłownie "oddanie na własność Bogu", poświęcenie. W chwili konsekracji kościół staje się Domem Bożym ze wszystkimi tego konsekwencjami. Gdyby jakiekolwiek wydarzenie, burza dziejowa sprawiły, że kościół zostałby przeznaczony na jakiekolwiek inne cele niż oddawanie czci Bogu, doszłoby do zbezczeszczenia.
Symbolem oddania kościoła na własność Bogu jest namaszczenie ołtarza i ścian krzyżmem - świętym olejem katolików, poświęcenie wodą i okadzenie kadzidłem.

Jak wygląda ceremonia konsekracji

Uroczystości konsekracyjne przebiegają według charakterystycznego, niepowtarzalnego rytuału. Warto go przypomnieć, wszak konsekracji nie było w Ostrołęce od trzech wieków.
Podczas tego jedynego w swoich dziejach nabożeństwa kościół jest pogrążony w mroku. Nie pali się żadne światło. Przed rozpoczęciem uroczystości proboszcz wita biskupa przy wejściu do kościoła, prosi o konsekrację świątyni. Potem następuje uroczyste wejście do kościoła biskupa i wszystkich gości. Przy ołtarzu biskup błogosławi wodę, krzyżmo i kadzidło. Dalej wierni śpiewają hymn "Chwała na wysokości Bogu" i msza przebiega zgodnie z porządkiem niedzielnej liturgii.
Po wyznaniu wiary odbywa się modlitwa poświęcenia i namaszczenia. Najpierw wierni odmawiają Litanię do Wszystkich Świętych. Następnie biskup wypowiada słowa: "Prosimy Cię, Boże, przyjmij nasze modlitwy za wstawiennictwem Najświętszej Marii Panny i Wszystkich Świętych i spraw, aby ten budynek, który Tobie poświęcamy, stał się domem zbawienia i łaski. Niech lud chrześcijański, który się tu gromadzi, uwielbia Cię w Duchu Świętym, w prawdzie i wzrasta w miłości".
Po tej modlitwie następuje odczytanie i podpisanie dekretu biskupa o konsekracji świątyni. Pod dekretem składają podpisy: biskup, proboszcz, architekt. Być może na dokumencie znajdą się jeszcze podpisy innych osób, ale w chwili gdy powstawał ten materiał, proboszcz z biskupem jeszcze ustalali, kto miałby to ewentualnie być. Po podpisaniu dokumentu zostanie on zamknięty w specjalnej tubie. Oprócz niego do tuby zostaną włożone relikwie świętych i moneta wybita w roku konsekracji. Do dnia zamknięcia tego numeru TO biskup nie ujawnił jeszcze, jakie relikwie zostaną zamurowane w ołtarzu. Wiadomo natomiast, że monetą włożoną do tuby będzie okolicznościowa dwuzłotówka upamiętniająca wejście Polski do Unii Europejskiej.
Tubę z monetą, dekretem konsekracyjnym i relikwiami biskup włoży do specjalnego otworu w ołtarzu i pozostanie tam ona do poniedziałku. Wówczas, w roboczy dzień, już bez rozgłosu, murarze na zawsze zamurują otwór ze znajdującymi się w środku pamiątkami uroczystości.
Po włożeniu tuby do marmurowego otworu ołtarza biskup odmawia składającą się z kilku wezwań modlitwę poświęcenia. Po tej modlitwie zaś namaszcza ołtarz krzyżmem. Na namaszczonym już ołtarzu biskup stawia naczynie, do którego wsypuje kadzidło i dymem z kadzidła okadza ołtarz oraz wiernych. Następnie podchodzi do ścian i w specjalnie naznaczonych czterech miejscach zwanych zacheuszkami namaszcza ściany kościoła. W czasie gdy biskup chodzi po świątyni, na ołtarz nakładana jest cerata, na ceratę obrus. Na ołtarzu pojawiają się kwiaty.
Kolejną czynnością jest oświetlenie ołtarza i kościoła. Biskup podaje diakonowi świecę, wypowiadając jednocześnie słowa: "Niech w tym kościele jaśnieje światło Chrystusa". Wtedy wewnątrz świątyni zapalają się wszystkie światła. W tym momencie rozpoczyna się normalna liturgia eucharystyczna.
W ten sposób 30 maja przejdzie do historii jako dzień, w którym został ofiarowany Bogu pierwszy od trzystu lat kościół w Ostrołęce.
Odtąd co roku 30 maja obchodzone będą uroczyście rocznice konsekracji. Tak dzieje się w każdej parafii mającej konsekrowany kościół. Rocznica konsekracji nazywana jest potocznie, w kościelnej terminologii, imieninami kościoła.

Drobne tajemnice kościelnego wnętrza

Drzwi na razie donikąd. Charakterystyczne, trójkątnie zwieńczone, wielkie okno od strony ulicy Goworowskiej, vis-a-vis figury świętego Krzysztofa, zawiera w sobie drzwi donikąd. Dwa środkowe prostokąty w tym oknie to przeszklone podwoje. Otwierają się na wysokości pierwszego piętra. Gdy zajdzie potrzeba odprawienia nabożeństwa na wolnym powietrzu, wówczas wystarczy ustawić pod tym oknem ołtarz polowy i celebransi oraz służba liturgiczna będą mogli wyjść nań prosto z wnętrza kościoła.
Jan Apostoł z dołkiem na brodzie. Tradycją w nowo budowanych kościołach jest upamiętnienie w jakiejś wizualnej formie budowniczego np. jakiś święty na obrazie ma twarz budowniczego lub fundatora, czasami wiesza się normalny portret. Nie inaczej stało się w kościele Zbawiciela Świata. Uważny obserwator dostrzeże, że rzeźba św. Jana Apostoła (pierwsza od ołtarza po prawej stronie, apostoł z księgą) ma twarz ks. Jana Świerada.
- Jedni mówią, że wykapany proboszcz - śmieje się ksiądz Świerad. - Inni, że w ogóle niepodobny. Ja tam też podobieństwa specjalnego nie widzę. No, chyba że za podobieństwo uznać by dołek na brodzie.
Kłopot z wypalonym krzyżem. Jedyne, co ocalało z pożaru drewnianej kaplicy (4 grudnia 1996 r.), to dwumetrowy krzyż z czarnego dębu. Nadpalony krzyż początkowo miał znaleźć się na jednym z bocznych ołtarzy w nowym kościele. Obecnie proboszcz planuje wystawienie go gdzieś z boku kościoła na wolnym powietrzu. Na razie jednak stoi w magazynie, bo nie ma pieniędzy na konserwację. Nadpalone drewno kruszy się i obsypuje. Żeby zabezpieczyć krzyż przed dalszym zniszczeniem, trzeba oczyścić go z pyłu i sadzy. W każde z setek tysięcy pęknięć, załamań i bruzd wstrzyknąć żywicę bądź inny środek klejąco-zabezpieczający. Ta benedyktyńska praca konserwatorska zajmie zapewne kilka miesięcy i, jak ocenia proboszcz, może kosztować więcej niż renowacja zabytkowego obrazu.
Wieże niezbyt widokowe. 33-metrowe kościelne wieże są praktycznie niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Żeby dostać się na nie, trzeba wejść na kościelny strych, potem wyjść na dach, zrobić dwa kroki po niebezpiecznie skośnej blachodachówce, następnie zaś wspiąć się na górę po drabince przeciwpożarowej. Ze szczytu wieży widać jak na dłoni całą Ostrołękę. Mało kto wie, że początkowo kościelne wieże miały być wieżami widokowymi.
- Tak chciał projektant - wspomina ks. Jan Świerad. - Ale nie zgodziłem się. Dlaczego? Pewnie dziś byłyby one gęsto pomazane napisami "Tu byłem", "Kocham Zośkę" i innymi.

Parafia burzliwych dziejów

Konsekracja kościoła zamyka blisko dwudziestoletni okres w historii parafii pw. Zbawiciela Świata, kiedy budowany był kościół.
Przypomnijmy, starania o utworzenie nowej parafii w Ostrołęce podjął już w 1976 roku proboszcz parafii św. Antoniego ks. Józef Biernacki. W mieście z roku na rok przybywało mieszkańców, powstawały nowe osiedla, ludzie przyjeżdżali tu za pracą i zostawali. W 1982 roku władze państwowe zezwoliły na budowę kościoła i domu parafialnego przy ul. Goworowskiej. Trzy lata później został erygowany nowy ośrodek duszpasterski, który w 1989 roku stał się samodzielną parafią.
Gdy powstawała parafia Zbawiciela Świata, obliczano, że docelowo będzie liczyć aż 20 tys. wiernych. Były to lata 80. Kościołowi katolickiemu nie było łatwo uzyskać pozwolenie na budowę nowej świątyni. Dlatego, jeżeli już się udało, należało myśleć przyszłościowo. Nowo budowany kościół miał pomieścić wszystkich wiernych z osiedli Centrum, Pomian i Goworowskiej. Projektant Walenty Jan Deptuła narysował więc świątynię o wymiarach: długość - 85 m, szerokość - 42 m, wysokość - 41 m (powierzchnia niewiele mniejsza od boiska do piłki nożnej!). Pod taki kościelny budynek wylano też ławy fundamentowe.
Gdy budowniczowie kościoła lali beton w ziemię, w Polsce nastąpił przełom demokratyczny. Po 1990 roku władza państwowa nie zwalczała już Kościoła, wręcz przeciwnie. Kościół stał się ważnym elementem życia publicznego w kraju. Na osiedlu Centrum bez większych problemów powstała nowa parafia św. Franciszka, uszczuplając parafię Zbawiciela Świata pod względem liczby wiernych. W parafii Zbawiciela Świata wciąż jednak budowano kościół w pierwotnych, olbrzymich rozmiarach. Dopiero po skandalu finansowym i tajemniczym zniknięciu proboszcza Marka Natkowskiego, gdy parafią zaczął kierować ks. Jan Świerad, kościół przeprojektowano na mniejszy.
- Na szczęście prace budowlane były na tyle mało zaawansowane, że z szerokości udało się zrobić długość - wspomina ks. Świerad pierwsze decyzje, które podejmował na nowej parafii.
Kościół, który został wybudowany, ma 42 m długości, 30 m szerokości i 33 m wysokości. Inwestycja pochłonęła ponad milion złotych. Ile ponad milion? Nie wiadomo. Dokumenty finansowania budowy ma kuria biskupia. Proboszcz mówi, że sam nie wie, ile wydał na budowę.

Od projektu do krzyża na wieży

Kościół projektował i przeprojektowywał Walenty Jan Deptuła (nie pozwolił zrobić sobie zdjęcia). W piątek 21 maja powiedział nam, że to wielki dyskomfort dla architekta, gdy musi ograniczać pierwotny, wykonany z rozmachem, projekt.
- Czułem się jak ptak, któremu podcięto skrzydła - mówi Deptuła.
Wykonawca kościoła, szef Przedsiębiorstwa Budownictwa Komunalnego Wiktor Budzichowski mówi, że budowa sakralnego obiektu to bardziej prestiż dla firmy niż realny dochód. Jednak prestiż to jedno a kapitał reklamowy - drugie. PBK w swoich outdoorowych reklamach wykorzystuje zdjęcie kościoła.
- Kościół Zbawiciela Świata był pierwszym sakralnym obiektem, który budowaliśmy - mówi dyrektor Budzichowski. - Dzięki temu, że pracę wykonaliśmy solidnie, zyskaliśmy referencje od księdza proboszcza.
Referencje pomogły. Kolejny nowy kościół w Ostrołęce, pod wezwaniem NMP Królowej Rodzin przy ulicy Kaczyńskiej buduje właśnie PBK.
Nietypowa przecież budowa kościoła Zbawiciela Świata przysparzała jednak wykonawcy trudności. Niełatwo było wylać jednocześnie stropy nad całym kościołem. Zważywszy, że strop to kilkanaście sąsiadujących ze sobą łukowatych sklepień, które musiały być połączone stalowymi prętami.
Rzadko też zdarza się, by ostrołęckie ekipy budowlane pracowały na wysokości powyżej 15 metrów. Wieże kościoła mają 33 m wysokości a razem z krzyżami prawie 40.
- Rzeczywiście to wysoko - mówi prezes PBK. - Ale wieże budowane były powoli. Po kilka metrów dziennie. Robotnicy więc stopniowo przyzwyczajali się do wysokości i jakoś nie było problemów z doprowadzeniem wież do zaprojektowanej wysokości.

Kościół to nie tylko budynek

Druki zaproszeń na konsekrację oraz na tygodniowe rekolekcje poprzedzające uroczystość rozpoczynają się mottem wyjętym z Kazań ks. Piotra Skargi: "Ci, którzy Panu Bogu kościoły widome budują, pierwej kościół serdeczny w sobie zbudowali". Słowo "kościół" ma co najmniej dwa znaczenia. Z jednej strony, to budynek o charakterze sakralnym, z drugiej zaś - duchowa wspólnota wiernych. Historia parafii Zbawiciela Świata znaczona była kłopotami z kościołem-budynkiem - przedłużająca się budowa, pożar drewnianej kaplicy. Niedzielna uroczystość również będzie poświęcona kościołowi-budynkowi. Parafianom nie przyszło łatwo zbudować w sobie "kościół serdeczny". W 1995 roku zaraz po skandalu z ucieczką proboszcza Natkowskiego na niedzielne msze do kaplicy Zbawiciela Świata chodziło tylko 18 procent parafian.
- Ludzie byli zniechęceni z wiadomych powodów, ale też niektórzy zwyczajnie wybrzydzali - mówi ks. Jan Świerad. - A to im się drewniana kaplica nie podobała, a to później po pożarze kaplicy nie mogli się skupić w czasie mszy odprawianych w piwnicach plebanii. Dało też o sobie znać przywiązanie wiernych do starych parafii, do których należeli wcześniej.
Tegoroczne liczenie wiernych przychodzących do kościoła dało już lepsze wyniki. Na niedzielne msze przychodzi 46,6 proc. parafian, czyli średnio, co niedziela, 5258 osób.
- Udało się wybudować kościół. Parafianie mają z czego być dumni, chętniej więc przychodzą - mówi proboszcz. - Zdaję sobie jednak sprawę, jestem tego świadom, że nie tylko budowanie kościoła, ale też prawdziwej duchowej wspólnoty wiernych tworzy Kościół żywy.
Proboszcz zapewnia, że parafia pw. Zbawiciela Świata jest autentyczną duchową wspólnotą i wyraża się to w czynach. Dom parafialny, którego rozmiary budziły w mieście tyle kontrowersji, obecnie tylko w części służy księżom. Znajduje się w nim hospicjum domowe, Caritas, harcówkoświetlica, swoje sale ma Ruch Odnowy w Duchu Świętym, oaza, anonimowi alkoholicy, wspólnota "Nadzieja" skupiająca rodziców młodzieży uzależnionej od narkotyków, biuro Radia Maryja.
- Sam kiedyś słyszałem komentarze, że nie ma jeszcze kościoła, a księża pobudowali sobie apartamenty - wspomina ks. Jan Świerad. - Dziś widać, że plebania należy przede wszystkim do wiernych.

Najważniejsze fakty i daty z życia parafii Zbawiciela Świata

6 października 1985 r. Biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej Edward Samsel uroczyście poświęcił plac przy ul. Goworowskiej i stojący na nim drewniany krzyż. Ziemię pod przyszły kościół i parafię sprzedał za symboliczną kwotę w tymże samym roku Marian Lemański, który zmarł na tydzień przed uroczystością. Wkrótce rozpoczyna się budowa drewnianej kaplicy.

27 grudnia 1986 r. Biskup łomżyński Juliusz Paetz eryguje ośrodek duszpasterski pod wezwaniem Zbawiciela Świata przy tymczasowej drewnianej kaplicy. To efekt usilnych starań ks. prałata dr. Józefa Biernackiego i ks. Jerzego Goska - wikariusza parafii św. Antoniego, który został rektorem ośrodka. Pierwszą Mszą św. odprawioną w nowej kaplicy była pasterka. Wkrótce rozpoczyna się budowa domu parafialnego.

1 lipca 1989 r. Z powodu ciężkiej choroby ks. Jerzego Goska obowiązki rektora przejmuje ks. Piotr Zabielski. W tym czasie stoi już pierwsza kondygnacja domu parafialnego.

3 grudnia 1989 r. Dekretem erekcyjnym biskupa łomżyńskiego Juliusza Paetza ustanowiona zostaje parafia Zbawiciela Świata, w skład której wchodzi część parafii św. Antoniego oraz część parafii Rzekuń. Pierwszym proboszczem nowej parafii zostaje ks. kanonik Piotr Zabielski.

1 lipca 1993 r. Drugim proboszczem parafii zostaje ks. Marek Natkowski - wcześniej proboszcz parafii w Osuchowej k. Ostrowi, natomiast ks. Zabielski przechodzi na probostwo do Osuchowej. Pozostawia po sobie nie w pełni wykończony dom parafialny, rozbudowaną kaplicę drewnianą i ławy pod nowy kościół.

17 czerwca 1995 r. Trzecim proboszczem parafii zostaje ks. kanonik Jan Świerad - od 1990 r. proboszcz parafii w Zuzeli. Powodem odwołania ks. Natkowskiego i jednocześnie zawieszenia go w funkcjach duszpasterskich były kłopoty finansowe, w które wpędził parafię.

13 lipca 1995 r. Ks. Jan Świerad dokonuje zawierzenia parafii Matce Bożej Fatimskiej. Odtąd 13. każdego miesiąca odbywają się nabożeństwa Jej poświęcone z procesją światła, które na stałe wpisały się w porządek nabożeństw w parafii i stale gromadzą wielu wiernych, także spoza parafii. 12 marca 1996 roku figura Matki Bożej Fatimskiej przybywa do tej właśnie parafii, skąd kilka tysięcy wiernych odprowadza figurę do kościoła farnego.

11 lutego 1996 r. W Ostrowi umiera ks. kanonik Jerzy Gosk - budowniczy i pierwszy rektor ośrodka duszpasterskiego pw. Zbawiciela Świata.

2 maja 1996 r. Wznowienie prac budowlanych przy nowym kościele. Podstawą robót jest projekt kościoła znacznie mniejszego, zmodyfikowany przez architekta W. J. Deptułę. Nowa świątynia ma mieć 42 m długości, 30 m szerokości i 33 m wysokości (wraz z krzyżami 40 m). Pierwszym wykonawcą budowy jest firma Andrzeja Pasterkiewicza.

13 listopada 1996 r. Po comiesięcznym nabożeństwie fatimskim w drewnianej kaplicy Procesja Światła po raz pierwszy odbywa się wkoło murów nowej świątyni.

4 grudnia 1996 r. W wyniku pożaru, który wybuchł nad ranem, drewniana kaplica Zbawiciela Świata całkowicie spłonęła. Z pożogi ocalał jedynie krzyż wykonany z czarnego dębu. Przyczyn pożaru kaplicy do dziś nie ustalono. Jeszcze tego samego dnia Mszę św. odprawiono w garażach domu parafialnego. 5 grudnia do parafii Zbawiciela Świata przyjeżdża nowy ordynariusz diecezji łomżyńskiej bp Stanisław Stefanek, który zaapelował o pomoc w budowie kościoła. "Pożar obudził parafię" - mawia dziś ks. Jan Świerad. 26 grudnia 1996 r. bp Stefanek odprawia Mszę św. w nowej kaplicy Zbawiciela Świata w garażach. Wkrótce po pożarze na plac budowy kościoła wchodzi ekipa Przedsiębiorstwa Budownictwa Komunalnego (PBK wcześniej też pomagało w budowie), przede wszystkim dlatego, że kościół trzeba teraz budować szybciej.

9 listopada 1997 r. Bp Stanisław Stefanek wmurowuje pod nowy kościół kamień węgielny, poświęcony podczas pobytu Jana Pawła II w Łomży. Wraz z kamieniem węgielnym wmurowany zostaje kamień przywieziony przez ks. Świerada z Betlejem w Ziemi Świętej (ks. Świerad był tam z pielgrzymką polskich oficerów). Aby go przywieźć, trzeba było przechytrzyć żołnierzy izraelskich, którzy - z powodu napiętej sytuacji w Palestynie - nie pozwalali pielgrzymom na zbyt dużą swobodę.

24 grudnia 1998 r. Pierwsza Msza św. w nowej świątyni - pasterka. Kościół po dwóch i pół roku budowy nie jest jeszcze gotowy, brakowało wtedy szyb w górnych oknach. Mimo to kościół był wypełniony po brzegi, a w oczach wielu parafian widać było łzy radości. Byli w swoim kościele.

17 grudnia 2000 r. Bp Stanisław Stefanek pobłogosławił nową świątynię Zbawiciela Świata.
(opr. mb)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki