Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Koniec przyjaźni burmistrza i przewodniczącego

anek
W czasie spotkania z pracownikami firmy TMW, poświęconego przyszłości upadłej fabryki, burmistrz i przewodniczący siedzieli obok siebie, ale nie mówili jednym głosem
W czasie spotkania z pracownikami firmy TMW, poświęconego przyszłości upadłej fabryki, burmistrz i przewodniczący siedzieli obok siebie, ale nie mówili jednym głosem A. Kowalewska
Konflikt między politycznymi przyjaciółmi. Majątek po byłym FSO poróżnił burmistrza Grzegorza Nowosielskiego i przewodniczącego Rady Miejskiej Wojciecha Chodkowskiego. Niewykluczone, że na najbliższej sesji rady padnie wniosek o odwołanie Chodkowskiego.

Jest październik 2002 roku. Pochmurny dzień między pierwszą a drugą turą wyborów burmistrzowskich. Do chłodnego wnętrza Nowej Wyszkowianki wpada jak burza właściciel restauracji Wojciech Chodkowski. We wzorzystym swetrze i ortalionowym bezrękawniku. Zmierzwione włosy, worki pod oczami - widać, że nie dosypiał. "Pani Zosiu, jak zadzwoni X, proszę powiedzieć, że plakaty z burmistrzem są u mnie pod schodami. Niech je sobie weźmie" - zwrócił się do barmanki i pobiegł dalej agitować na rzecz Nowosielskiego. Jeszcze przed drugą turą wyborów Chodkowski już nazywał Nowosielskiego burmistrzem. Komuś, kto obserwował sytuację z boku, mogło wydawać się to dziwne, że pięćdziesięcioletni, doświadczony przez życie przedsiębiorca robi kampanię wyborczą początkującemu w samorządzie trzydziestolatkowi. Wtedy jeszcze i kilka miesięcy po wyborach wydawało się, że jeden za drugim poszedłby w ogień. Dziś bardzo się to zmieniło.

Stanowiska niezgody

Burmistrz i przewodniczący rady zdecydowanie różnią się w ocenie sytuacji majątku po byłym FSO. Zdaniem Chodkowskiego najpierw należało ogłosić przetarg na nieruchomość, potem na maszyny. Burmistrz ma plany zupełnie odwrotne. Wojciech Chodkowski tłumaczy, że postanowił zająć stanowisko w sprawie FSO w związku z przedłużającą się i niejasną dla niego procedurą sprzedaży majątku. W swoim stanowisku Chodkowski zarzuca burmistrzowi nieuzasadnione przywileje dla firmy TMW, m.in. to, że nieruchomość została podzielona w taki sposób, aby najbardziej atrakcyjna działka znalazła się w dzierżawie TMW, a propozycja dzierżawy nie była składana innym firmom. Twierdzi, że umowa przejęcia maszyn przez miasto w zamian za zaległości podatkowe Daewoo, została sformułowana tak, że w praktyce jedyną firmą, która może w Wyszkowie kupić te urządzenia, jest TMW. Pyta, dlaczego maszyny są sprzedawane w pakietach, podczas gdy jego zdaniem sprzedając je oddzielnie gmina zarobiłaby więcej, a także dlaczego zostały wydzierżawione za bardzo niską jego zdaniem kwotę - tysiąc złotych miesięcznie. Równie niska - siedem tysięcy brutto - wydaje mu się kwota dzierżawy nieruchomości przez TMW. Chodkowski docieka również przyczyn ogłoszenia i odwołania przetargu na sprzedaż nieruchomości po FSO. Zarzuca przy tym burmistrzowi, że w swoich publicznych wystąpieniach obniżał wartość drugiego potencjalnego inwestora - drukarni Winkowski z Piły. Zdaniem przewodniczącego wydzierżawienie części nieruchomości na dwa i pół roku firmie TMW znacznie obniża jej wartość. Przewodniczący uważa też, że miasto więcej zapłaciło za przejęcie dawnych hal fabrycznych, niż zarobiło na ich dzierżawie przez TMW. Zdaniem przewodniczącego nieruchomość powinna natychmiast być wystawiona na sprzedaż w przetargu nieograniczonym, zwłaszcza że już w czerwcu komisja rewizyjna rady miejskiej zaleciła jak najszybszą sprzedaż tego majątku.

Załoga u przewodniczącego

Żywo zareagowała na rozkolportowane wśród radnych stanowisko załoga spółki TMW. Kilka dni po tym, jak zostało ono upublicznione, przedstawiciele załogi pojawili się u przewodniczącego z odpowiedzią na jego stanowisko podpisaną przez pracowników spółki. Zarzucają w nim Chodkowskiemu brak troski o pracowników TMW i ich rodziny oraz to, że chce on zaszkodzić właścicielom spółki i prowadzi lobbing na rzecz firmy Winkowski. Ich zdaniem przewodniczący nic nie zrobił dotychczas dla ratowania ich zakładu, a jego działanie nie jest uczciwym gospodarskim zmartwieniem, ale rozgrywką wyborczą i atakiem na tych, którzy odnoszą sukcesy gospodarcze. Oba stanowiska zaowocowały spotkaniem, do którego doszło wczesnym popołudniem 4 października w siedzibie spółki TMW, na które przybył zarówno burmistrz Grzegorz Nowosielski, jak i przewodniczący Wojciech Chodkowski. Pojawili się też radni: Danuta Kukwa, Jan Malinowski, Kazimierz Gołębiewski, Ryszard Marciniak, Krzysztof Arbaszewski, Sławomir Wróbel, Bogdan Szymański, Józef Biernacki.

Wojna na górze

Zaczyna się wojna na górze - skomentował stanowisko przewodniczącego podczas spotkania w TMW radny Kazimierz Gołębiewski. I chyba miał trochę racji. Burmistrz Grzegorz Nowosielski odpowiedział na stanowisko Chodkowskiego własnym stanowiskiem. Zapewnia w nim, że propozycje dzierżawy zakładu kierowane były do różnych inwestorów, nie tylko TMW. Także do Winkowskiego. Tłumaczy, że umowa przejęcia maszyn nie była robiona pod TMW, ale w wyniku długich negocjacji z kierownictwem FSO - podpisana została dopiero 13. wersja umowy. Co do niskiego zdaniem przewodniczącego czynszu dla TMW, burmistrz stwierdził, że ustalony został taki czynsz, aby umożliwić firmie funkcjonowanie i utrzymanie załogi, a także rozwój. Potwierdził również, że firma TMW płaci za dzierżawę pracami remontowymi, które wykonuje w niszczejącej fabryce. Wykonane remonty mają podnieść wartość nieruchomości. - Nie możemy pozwolić, żeby budynek niszczał i lepiej jest, jeśli dzierżawca wykona niezbędne remonty i odliczone to zostanie od czynszu, niż gdyby obiekt miał ulegać dewastacji - uważa burmistrz. Cena dzierżawy maszyn jest symboliczna, bo umowa zawarta jest tylko na dwa miesiące i tylko po to, żeby do czasu sprzedaży te maszyny miały dozór i opiekę. - Nie stosowałem także wobec firmy TMW żadnych ulg - zapewnia burmistrz. Nie wyjawił jednak, jakie są zaległości podatkowe spółki wobec miasta. Zasłonił się tajemnicą skarbową. Burmistrz wyjaśnia także okoliczności odwołania przetargu. Powodem było pojawienie się japońskiej firmy z grupy Toyota. Firma podobno chciała kupić fabryczne nieruchomości i zainwestować w uruchomienie w tym miejscu działalności gospodarczej. Japończycy jednak wycofali się, bo ich zdaniem taniej i szybciej jest zbudować nowy zakład, niż remontować stary. W swoim stanowisku burmistrz zarzuca Chodkowskiemu, że nie cierpi właścicieli TMW - Pawła i Romana Zyśków, nie lubi załogi byłego FSO i nie uważa, aby miasto miało wobec nich jakieś zobowiązania, jest natomiast lobbystą konkurencyjnej firmy. Te mocne słowa zdają się wskazywać, że polityczny sojusz obu samorządowców należy już do przeszłości. Nie wiadomo, jaki będzie los Wojciecha Chodkowskiego. Czy za podważanie planów burmistrza koalicyjni radni postanowią go ukarać, składając wniosek o odwołanie z funkcji? Burmistrz twierdzi, że żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły, ale koalicja z pewnością będzie dyskutować nad stanowiskiem Chodkowskiego. Póki radni popierający burmistrza nie wyrażą jednoznacznej opinii na temat działań Chodkowskiego, burmistrz nie chce dyskutować na temat ewentualnego wniosku o odwołanie przewodniczącego. Sam Chodkowski, jak twierdzi, jest przygotowany na takie działania radnych. Uważa, że zrobił to, co nakazywało mu sumienie i nawet jeśli miałby utracić funkcję, pozostanie przy swoich wątpliwościach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki