Komitet Obrony Demokracji już na równi pochyłej?

Witold GłowackiZaktualizowano 
Mateusz Kijowski<br>
Mateusz Kijowski fot marek szawdyn/polska press
W Komitecie Obrony Demokracji trwa głęboki i pełen ostrych emocji konflikt między przeciwnikami i zwolennikami Mateusza Kijowskiego. Ci pierwsi nazywają tych drugich „kościołem św. Mateusza”. Ci drudzy mówią o pierwszych, że są zwolennikami „bandy czworga”, czyli zarządu KOD.

Komitet Obrony Demokracji od momentu wybuchu afery z fakturami dla firmy Mateusza Kijowskiego pozostaje w bardzo trudnym położeniu. Demonstracje organizowane w ostatnim czasie przez ruch wyglądają coraz bardziej jak namiastka tych z zeszłego roku - w połowie marca w Warszawie w marszu pod hasłem ”Wolne sądy! Wolne samorządy!” wzięło udział najwyżej kilka tysięcy osób. Morale KOD-owców zdaje się zauważalnie słabnąć. Tymczasem ich organizacja w coraz większym stopniu zajmuje się sama sobą.

W tym ostatnim zapewne nie ma nic dziwnego. Konflikty w organizacji narastały od momentu jej powstania, sprawa faktur okazała się raczej ostatecznym impulsem do ich uwidocznienia się na zewnątrz niż wstrząsem, który z dnia na dzień zmieniłby relacji w KOD-zie. Głębokie różnice rysowały się już wcześniej i na poziomie zarządu organizacji i w - różnej skali i z różnych przyczyn - we władzach regionalnych.

Ten ostatni, największy konflikt wymknął się spod kontroli obu jego początkowych strony - Mateusza Kijowskiego i występujących przeciwko niemu członków zarządu. W ten sposób kłopoty szefa komitetu stały się przyczyną kryzysu całej organizacji. Kijowski nie posłuchał wezwań kolegów z zarządu organizacji i nie ustąpił z funkcji szefa KOD. Początkowo zapowiadał szybkie wybory nowego zarządu, ogłosił że będzie w nich startować. Ale ostatecznie wybory nowego zarządu Komitetu Obrony Demokracji mają się odbyć dopiero latem.

W styczniu i lutym przeprowadzone zostały natomiast inne - logistycznie natomiast równie skomplikowane - wybory regionalnych władz organizacji. Kijowski też w nich wziął udział - został szefem mazowieckich struktur KOD, zdobywając 487 głosów. Nie było to bynajmniej zwycięstwo jednogłośne, konkurent Kijowskiego - Paweł Bilski - dostał 235 głosów. Bilski opowiadał się za „spokojnym wyjaśnieniem” niejasności wokół rozliczeń finansowych pomiędzy Kijowskim a KOD, krytycznie odnosił się do władz centralnych organizacji.

CZYTAJ TAKŻE: KOD wciąż nie wie, ile zapłaci za faktury Mateusza Kijowskiego

Z kolei Kijowski startował w regionalnych wyborach z ideą „profesjonalizacji” funkcji przewodniczącego regionu. Opowiadał się także otwarcie za wprowadzeniem wynagrodzenia na tym stanowisku. - Mam nadzieję, że to będzie źródło utrzymania - mówił szef KOD, który między innymi właśnie brakiem środków do życia po poświęceniu się organizacji tłumaczył sprawę faktur.

Wybory odbyły się także w pozostałych regionalnych strukturach KOD. W efekcie KOD-owskie regiony dzielą się dziś na te, w których zwyciężyli przeciwnicy Kijowskiego, i te, których władze można uważać za jego stronników. Jest więc i KOD na Pomorzu, gdzie szefem regionalnych struktur został znienawidzony przez zwolenników Kijowskiego Radomir Szumełda albo KOD na Śląsku, gdzie wybrano również uważanego za „wroga” Kijowskiego Jarosława Marciniaka. I jest KOD na Mazowszu, gdzie regionem kieruje sam Kijowski. W atmosferze wewnętrznych podziałów i konfliktu w każdym regionie istnieje oczywiście w tej chwili także wewnętrzna opozycja - na Pomorzu czy Śląsku są nią zwolennicy Kijowskiego, w Warszawie ci KOD-owcy, którzy woleliby, by Kijowski po ujawnieniu sprawy faktur po prostu ustąpił.

Ta sytuacja z pewnością nie sprzyja jedności KOD-u, z pewnością też osłabia potencjał organizacji. Jej zarząd jest wewnętrznie podzielony - a członkowie organizacji w najlepszym razie czekają na rozstrzygnięcie, którym mogą być wybory władz krajowych. Część członków KOD widzi dziś nowego przywódcę w Krzysztofie Łozińskim, publicyście, który był pomysłodawcą całego ruchu. Część jednak byłaby gotowa odejść z Komitetu, gdyby przegrał Mateusz Kijowski. Ci pierwsi nazywają złośliwie tych drugich „sektą” albo „kościołem św. Mateusza”. Ci drudzy tych pierwszych „pożytecznymi idiotami PiS” albo zwolennikami „bandy czworga” (tu chodzi o członków zarządu, którzy wystąpili przeciw Kijowskiemu po ujawnieniu sprawy faktur).
Mateusz Kijowski wyraźnie bierze członków swej organizacji na przeczekanie. Wybory będą dopiero latem, więc obecny szef KOD liczy na zmianę nastrojów do tego czasu. Choć miał na jakiś czas zniknąć z mediów, dziś publicznie rozważa możliwość odejścia z KOD i założenia nowego ruchu obywatelskiego. - Jeżeli ktoś będzie chciał ze mną odchodzić, to być może trzeba będzie zrobić coś nowego. Zebraliśmy się, żeby zrobić coś ważnego. Jeżeli okaże się, że w KOD nie da się tego czegoś ważnego zrobić, to będziemy to robić gdzie indziej. To nie będzie zależało od tego, czy wygram, czy przegram. To będzie zależało od tego, jaka koncepcja wygra. Jeżeli wygra KOD walczący o wartości, to zostanę w KOD. Jeśli wygra KOD walczący o władzę i stołki, to wtedy na pewno nie zostanę, bo to nie jest dla mnie nic cennego - mówił Kijowski w telewizyjnym programie Wirtualnej Polski.

Trudno powiedzieć, „który KOD” wygra - i czy aby na pewno to właśnie „KOD Kijowskiego” miałby być tym „walczącym o władzę”. Ale jedno nie ulega wątpliwości. Władze KOD - zarówno na poziomie krajowym jak i w sporej części regionów - są w tej chwili bardzo silnie skonfliktowane. Ta atmosfera przekłada się zaś na relacje między organizacyjnymi masami. Pamiętajmy tu zaś, że KOD jest organizacją niejako „skrzykniętą w internecie” - i wciąż silnie opartą na kontakcie za pośrednictwem mediów społecznościowych. To właśnie w regionalnych czy środowiskowych organizacyjnych grupach na Facebooku toczą się dyskusje na temat przyszłości KOD, wyborów w ruchu, kierunków, w których powinna zmierzać organizacja. To także tam członkowie KOD zwołują się na kolejne ogólnopolskie czy regionalne demonstracje i pikiety. Ten kontakt jest bezpośredni, żywy i szybki.

O tym jak silne emocje targają w tej chwili KOD-owcami, świadczy niedawny wyciek postów z zamkniętej facebookowej grupy Demokracja Jest W Nas. Należeli do niej członkowie KOD - w tym kilkoro dość znanych - zaufany Mateusza Kijowskiego Piotr Wieczorek czy też Magdalena Kijowska (żona szefa KOD). Łącznie grupa składała się z kilkunastu KOD-owców z Mazowsza, których można by określić jako zdeklarowanych zwolenników Mateusza Kijowskiego. Na tyle zdeklarowanych, że w swym gronie obrzucali najcięższymi wyzwiskami pozostałych członków zarządu KOD, zwłaszcza tych, którzy pozwolili sobie na wystąpienia przeciw Kijowskiemu związane ze słynnymi już fakturami od KOD-u - chodzi tu o Radomira Szumełdę, Jarosława Marciniaka, Piotra Chaborę i Magdalenę Filiks. „Chabora do wora a wór do jeziora” - to tylko jeden z bardziej cenzuralnych przykładów wpisów w grupie. Padały tam też propozycje przeprowadzenia prowokacji mających na celu skompromitowanie Szumełdy i Marciniaka. Co innego natomiast, jeśli chodziło o Mateusza Kijowskiego. „Idę za Kijowskim nawet do piekła, musiał brać kasę z KOD, bo z czego miał żyć on i rodzina” - pisał jeden z członków grupy.

CZYTAJ TAKŻE: KOD wciąż nie wie, ile zapłaci za faktury Mateusza Kijowskiego

Treść postów z grupy Demokracja Jest W Nas w postaci zrzutów ekranu została opublikowana na innym facebookowym profilu, nazwanym identycznie jak sama grupa. Efekt dość wymowny - dwa identycznie nazwane, a zwalczające się nawzajem społecznościowe byty - to przecież trochę jak cały KOD w tym trudnym dla organizacji momencie, tylko w mikroskali.

Nie pierwsze to publiczne pranie organizacyjnych brudów od momentu wybuchu afery z fakturami. Kolejne doniesienia o wewnątrzorganizacyjnych konfliktach, kolejne posty działaczy KOD-u pełne rozgoryczenia czy zawiedzionych ambicji, kolejne informacje o rozgrywkach między stronnikami i przeciwnikami KOD-u - to wszystko odsuwa na dalszy plan pytania, które wydawały się w odniesieniu do KOD tymi najistotniejszymi.

Jakie będą kolejne cele ruchu? Na ile jego obywatelska polityczność może przerodzić się w polityczność partyjną? A jeśli nie - to jak będą wyglądać docelowe relacje między KOD-em a partiami opozycyjnymi? Te wszystkie kwestie pozostają otwarte. Z mediów i z wypowiedzi ważnych w KOD osób wyłania się natomiast obraz środowiska, w którym każdy jest skłócony z każdym. Nie ma możliwości, by nie wpływało to destrukcyjnie na morale KOD-owskich szeregów. Od momentu wybuchu afery z KOD-erami potężny początkowo potencjał tego ruchu społecznego wypala się w zatrważającym tempie.
Na domiar złego z punktu widzenia KOD właśnie pojawił się kolejny problem z pieniędzmi należącymi do organizacji. Na tyle poważny, że zarząd KOD rozważa wystąpienie z doniesieniem do prokuratury. W mazowieckim regionie KOD z sejfu miało zniknąć ok. 8 tysięcy złotych pochodzących z publicznej zbiórki. Wirtualna Polska informowała zaś o uchwale podjętej przez zarząd KOD, w której jest mowa o wątpliwościach związanych z przeprowadzaniem zbiórek.

W czwartek Mateusz Kijowski opublikował na swoim blogu list do swego potencjalnego rywala w organizacyjnych wyborach Krzysztofa Łozińskiego. „Tysiące KODerek i KODerów, którzy zaangażowali w KOD dużą część swojego życia, są dzisiaj zdezorientowani. Efekt ich ciężkiej pracy staje się dzisiaj przedmiotem sporów o ojcostwo i o prawa własności. My dwaj, którzy byliśmy gośćmi na spotkaniach czy demonstracjach, nie powinniśmy sobie rościć nadmiernych praw. Czy pamiętasz jeszcze, że zakończyłeś swój artykuł słowami - „I proszę szanownego towarzystwa, nie oczekujcie, że ja to zrobię. Ja nawet nie mam fizycznych możliwości, bo raz: mieszkam za daleko od dużych miast; bo dwa: mam już tyle lat, co mam i nie te siły. To nie jest zadanie dla emerytów. A jeśli taka grupa ludzi sama, bez popychania palcem, nie umie się zebrać, to i nic nie zrobi?” - napisał między innymi Kijowski.

CZYTAJ TAKŻE: KOD wciąż nie wie, ile zapłaci za faktury Mateusza Kijowskiego

Trochę wbrew zastrzeżeniom autora listu wynika z niego, że ustalanie ojcostwa KOD-u trwa jak widać w najlepsze - podobnie zresztą jak ustalanie stopnia krzepkości obu pretendentów do władzy nad organizacją. Nie brzmi to z pewnością jak profesjonalna debata przedwyborcza, nie brzmi też jednak jak jakakolwiek prowadzona publicznie dyskusja, której celem miałoby być porozumienie.

A więc jeszcze fragment listu Kijowskiego do Łozińskiego: „Dzisiaj mówisz, że Twoim celem jest odsunięcie Kijowskiego i jego świty. Nie masz wrażenia, Krzysztofie, że to poważna dewaluacja idei? Czy już staliśmy się wężem zjadającym własny ogon?” - pyta w nim Mateusz Kijowski nie bez pewnego dramatyzmu.

Nie da się ukryć, że zwłaszcza odpowiedź na to jego ostatnie pytanie nasuwa się w tej chwili i w tych okolicznościach naprawdę zupełnie sama.

polecane: Wybory 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Komitet Obrony Demokracji już na równi pochyłej? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 32

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
zatroskany

obraził się na rząd i teraz żadnego dofinansowania do rozwoju Poznania : po prostu WAM NIET !
Po co ten facet pchał się na włodarza miasta, jak nie zrozumiał tej funkcji???? Marazm i dętki na ulicach. Sio!!!!

M
Marcin

Tu o kasę od początku chodziło a nie o jakąś obrone. Kolczyk i jemu podobni niezle się nachapali.

W
Waldemar Bednarz

1. Budowa Stadionu Miejskiego (NIK wykazał 313 mln niegospodarności),
2. Budowa parkingu przy Hali Stulecia, niejasności z podpisaną umową,
3. Przekształcenia własnościowe w Data Techno Park,
4. Rozliczenia w EIT+,
5. Pożyczki dla Śląska Wrocław, konwersja długu na akcje,
6. Olbrzymie koszty budowy Narodowego Forum Muzyki,
7. Transfer zadłużenia do miejskich spółek,
8. Blokowanie do pełnego dostępu do umów,
9. Kosztowna inżynieria finansowa:
•leasing (urzędowe budynki na Zapolskiej),
•partnerstwo publiczno-prywatne (parking przy Hali Stulecia),
•umowy wsparcia (Afrykarium, Stadion Miejski, itd.),
•manipulacje dywidenda-podnoszenie kapitału (MPWiK),
•cesja na 10 lat (Aleja Wielkiej Wyspy).

B
Biały Pan

To są zdrajcy i pogrobowcy komunizmu i wszelakiego lewactwa. U Putina też ostatnio dokazywał jakiś ruski kod, to Wołodia szybko ich uspokoił. Trafili do aresztów gdzie na dzień dobry dostali lanie a także nie dają im jedzenia i picia oraz nie dają spać. Tydzień może dwa i będą bardzo grzeczni tak samo powinien zrobić nasz Rząd z kodem.

c
ccc

Ty parszywy kundlu do budy

a
a

Parosol mówi sam za siebie co to za towarzystwo.

M
MONTY

KOD na równi pochyłej? Znakomita wiadomość, ładny dzień, fajna pora roku. I już jest tyle optymizmu.

S
Stara Sorosówa

Ciekawe co na to "Fundacja Batorego" i "Stop Hejt". Łacznik tego wszystkiego musi byc niezadowolony ze alimenciarz położył mu projekt przejecia Polski i niszczenia POLAKÓW.

A
Ann

szKODniki na wymarciu.

m
max

majac taki wizerunek jak yen z kucykiem,kolczykiem-nie placi alimentow,kase bierze do swojej kieszeni,ludziom,ktorzy mu zaufali,a on na nich zeruje,upade jest wiecej niz pewny.

m
max

majac taki wizerunek jak yen z kucykiem,kolczykiem-nie placi alimentow,kase bierze do swojej kieszeni,ludziom,ktorzy mu zaufali,a on na nich zeruje,upade jest wiecej niz pewny.

a
alina

Tylko ośmieszają Polskę i Polaków !!!!!!!!!!!

z
zibi

Jeżeli KOD padnie, to wyłącznie przez pozostawanie w nim Kijowskiego. Facet jest totalnym zaprzeczeniem słowa "wiarygodność". Co najgorsze, gość uważa że nic się nie stało. Szkoda.

x
xyz

Kijowski kaczynski, marny narod z marnymi liderami

m
matole !

wyzywając od matołów, nie znanych ci ludzi, którzy mają inne poglądy niż ty.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3