MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Komisyjna rozrzutność

jp
Ostrołęccy radni, zlikwidujcie niepotrzebne komisje! Dzięki temu do końca kadencji miasto zaoszczędzi 70 tysięcy złotych To nie żart. To również nie głos populisty. To są fakty! Niebogata Ostrołęka jest rekordzistką na ogólnopolską skalę w liczbie komisji Rady Miejskiej - mamy ich dziesięć. W poszczególnych komisjach zasiadają zaś tłumy radnych - w jednej nawet osiemnastu gdy cała rada liczy 23 osoby.

Sąsiednia Łomża ma siedem komisji Rady Miejskiej, podobne wielkością do Ostrołęki Suwałki - sześć, nieco mniejszy Ciechanów - pięć, o wiele większy Białystok obywa się tylko siedmioma komisjami. Po co zatem Ostrołęce aż dziesięć komisji? Nie jest ani znacząco większym miastem od wszystkich wymienionych, ani nie ma więcej problemów. Utrzymanie komisji kosztuje. Każdy przewodniczący ma dietę o 600 zł wyższą niż szeregowy radny. Dieta wiceprzewodniczącego jest o 240 zł większa od normalnej. Każda komisja ma jednego przewodniczącego i jednego wiceprzewodniczącego. Gdyby komisji było o trzy mniej, roczne oszczędności na dietach wyniosłyby 30,2 tys. zł. Do końca kadencji zostało równo dwa lata, zatem ewentualnie zaoszczędzone diety to 60,4 tys. zł. Po doliczeniu do tego kosztów obsługi komisji, kserowania materiałów, kawy, herbaty, paluszków, śmiało można powiedzieć, że moglibyśmy zaoszczędzić 70 tys. zł. Za te pieniądze można wybudować np. nawierzchnię na osiedlowej ulicy, albo sfinansować ponadprogramowe zajęcia w szkołach, na co wiecznie brakuje pieniędzy.

Czytaj TO

Więcej w najnowszym numerze TO.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki