Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kim jest Boryna?

(jp)
W procesie trzech oskarżonych o zlecenie pobicia wywiadowcy skarbowego z Ostrołęki zeznawali kolejni świadkowie. zeznania dwóch z nich sąd utajnił, ponieważ zawierały tajemnice skarbowe.

Przypomnijmy, Sąd Rejonowy w Ostrołęce rozpatruje sprawę trzech mężczyzn oskarżonych o zlecenie połamania rąk i nóg wywiadowcy skarbowemu Leszkowi B. oraz o groźby karalne kierowane pod jego adresem. Jeden z oskarżonych to Stanisław D., uchodzący za najbogatszego człowieka w Kadzidle. To jego interesom miał zaszkodzić wywiadowca skarbowy. Drugi oskarżony - Michał M. - miał ostrzegać i grozić wywiadowcy Leszkowi B. Trzeci oskarżony - Leszek K. - miał zorganizować spotkanie w podostrołęckim barze i nastręczyć osobę, która pobije wywiadowcę.
Sprawa toczy się od dwóch lat przed Sądem Rejonowym w Ostrołęce. Od stycznia proces toczy się od nowa, ze względu na zmianę składu orzekającego spowodowaną chorobą sędziego.
W czasie trzeciej rozprawy, która odbyła się 23 marca, sąd wysłuchał wyjaśnień dwóch urzędników skarbowych, którzy mieli do czynienia z kontrolami w firmie oskarżonego Stanisława D. Na wniosek obu świadków sąd wyłączył jawność ich przesłuchań.
Dwaj kolejni świadkowie - Jacek Ł. i Jarosław P. - to brat i znajomy Piotra Ł., który miał przyjąć zlecenie połamania rąk i nóg wywiadowcy skarbowemu, ale w końcu odmówił i zdecydował się zeznawać w śledztwie. Obaj świadkowie niewiele mieli do powiedzenia. Tymczasem prokuratora oraz obrońców interesowało, kogo obaj świadkowie uważają za Borynę. To właśnie osoba o pseudonimie Boryna miała podejmować bezprawne działania wymierzone w wywiadowcę skarbowego. Według aktu oskarżenia Boryna to właśnie przedsiębiorca Stanisław D. zasiadający na ławie oskarżonych. Sam zainteresowany zaprzecza, jakoby nosił taki pseudonim.
Obaj świadkowie mówili, że słyszeli z różnych źródeł, jakoby Boryną był właśnie Stanisław D., ale bezpośrednich wiarygodnych źródeł nie porafią wskazać.
Kolejnym świadkiem był emerytowany pułkownik Wojska Polskiego Marek K., były wojskowy komendant uzupełnień w Ostrołęce. Jadł kolację w podostrołęckim barze dokładnie w czasie, gdy oskarżeni mieli knuć zlecenie pobicia wywiadowcy skarbowego. Powiedział przed sądem, że nie słyszał ani słowa, które mogłoby świadczyć o próbie zlecenia pobicia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki