MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kiermaszom mówimy nie

Marta Nożyńska
Kiermasz w MDK-u.
Kiermasz w MDK-u. M. Nożyńska
Dwudziestu pięciu właścicieli sklepów z odzieżą i butami podpisało się pod protestem przeciwko temu, iż w makowskim Miejskim Domu Kultury odbywają się kiermasze. W środę 19 marca pismo wraz z podpisami trafiło do burmistrza Makowa.

- To, że w MDK odbywają się kiermasze, strasznie uderza w nas, handlowców - mówi Anna Chodkowska, właścicielka sklepu z ubraniami, która zajęła się zbieraniem podpisów pod protestem. - Kiedy w domu kultury są kiermasze, ludzie idą kupować tam, a my mamy słaby obrót. Ciężko jest konkurować z tymi sprzedawcami, ponieważ ceny są u nich tak niskie, że ja nie jestem w stanie za tę cenę kupić towaru w hurtowni. Jesteśmy tym zbulwersowani i chcemy, żeby burmistrz coś z tym zrobił.
Handlowcy zwrócili się pisemnie do burmistrza o "nieudzielanie zgody na organizowanie kiermaszy w MDK oraz w innych placówkach na terenie miasta, nie mających zgody na prowadzenie takiej działalności, a zobowiązanych do prowadzenia działalności statutowej".
Handlowcy zastanawiają się, czy w domu kultury może mieć miejsce handel, a także, czy ktoś sprawdza, na jakich zasadach się on odbywa.
- MDK to nie jest sklep z odzieżą, ale instytucja, która powinna zajmować się szerzeniem kultury - mówi Anna Chodkowska. - Czy ktoś w ogóle kontroluje te kiermasze? Czy MDK sprawdza, co to są za ludzie, skąd mają towar, czy mają zezwolenie na handel, czy tylko wynajmuje im salę i na tym jego rola się kończy - pyta kobieta.
Bożena Pawłowska, dyrektorka Miejskiego Domu Kultury w Makowie mówi, że rozumie lęk handlowców, ale nie rozumie sposobu, w jaki załatwiają tę sprawę:
- Ja nic oficjalnie nie wiem o problemie handlowców. Jeśli ci ludzie mają taki kłopot, powinni przyjść do mnie i porozmawiać osobiście, a nie załatwiać sprawę za pomocą pośredników. My jesteśmy otwarci na rozmowy.
Dyrektorka mówi, że statut MDK pozwala na pozyskiwanie pieniędzy dla placówki wszelkimi sposobami.
- Środki finansowe z kiermaszy przeznaczamy na działalność statutową - twierdzi Bożena Pawłowska.
Tadeusz Marciniak, zastępca burmistrza Makowa powiedział nam, że ten problem wymaga głębszego zastanowienia.
- Aby mówić o sprawie, trzeba ją najpierw rozważyć. Ja nie znam skali tych kiermaszy, nie wiem, jakie są z nich dochody, jakie korzyści ma MDK. Nie ulega wątpliwości, że musimy patrzeć tu na tych ludzi, którzy pieniędzy mają bardzo mało, dla których kiermasz jest szansą kupienia towaru. Musimy również patrzeć na dom kultury, bo wynajmowanie sali to może być np. sprawa zorganizowania lub nie konkursu "O wstęgę Orzyca". Na pewno jednak handel w MDK nie może doprowadzić do bankructwa choćby jednego sklepu w Makowie. Jeśli miałoby to zachwiać prywatnym handlem, należy się tym zająć - mówi Tadeusz Marciniak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki