Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kiedy wilk bywa zły...

Ewa Pyśk
Wiesław Śliżewski stracił przez wilki dwie jałówki
Wiesław Śliżewski stracił przez wilki dwie jałówki Fot. E. Pyśk
Wilki stają się coraz zuchwalsze, a rolnicy korespondują z urzędami o zgodę na odstrzał drapieżników

Wiesław Śliżewski stracił przez wilki dwie jałówki
(fot. Fot. E. Pyśk)

W piątek, 11 lipca nad ranem, wilki zaatakowały bydło na łące Wiesława Śliżewskiego w Kopaczyskach w gminie Kadzidło. Ofiarą drapieżników padły dwie jałówki. To nie pierwszy przypadek zagryzienia krów przez wilki tego lata. Wilki są coraz bardziej zuchwałe. Tymczasem pozwolenia na odstrzał nie ma i na razie nie zapowiada się na to, że będzie. Wilki są chronione, a rolnicze odszkodowania za zagryzione bydło coraz niższe. - Rano wyprowadziłem bydło na pastwiska - opowiada Wiesław Śliżewski, rolnik z Kopaczysk. - Około szóstej usłyszałem, że na łące leżą moje krowy. Pobiegłem na pastwisko. Na łące leżały dwie jałówki, miały poszarpane gardła, z jednej wilki powywlekały wnętrzności i porozciągały po pastwisku. Żal było patrzeć. Pastwiska na które Wiesław Śliżewski wyprowadza bydło znajdują się ok. 200 m od pierwszych zabudowań wsi. - Wilki podchodzą jeszcze bliżej - opowiada rolnik. - Sam znalazłem zagryzione bydło sąsiada na łące za swoją stodołą. A te moje to były zdrowe jałówki - nie może przeboleć straty rolnik. - I co mi po tym odszkodowaniu, jak jutro mogą zagryźć następne. Wysokość odszkodowania budzi rozgoryczenie rolników - w tym roku kilogram bydła rzeźnego kosztuje 2,80 zł, według tego cennika ustala się wartość zagryzionego bydła. Rolnicy twierdzą, że to stanowczo za mało, rzeczywista cena bydła jest 3-krotnie wyższa. Ponadto, w zeszłym roku w budżecie wojewody mazowieckiego zabrakło pieniądzy na ten cel. Wojewoda tłumaczył, że na bieżąco wypłacano odszkodowania za straty spowodowane przez bobry, więc nie zawsze starczało pieniędzy i na odszkodowania za straty poczynione przez wilki. Na zarzut rolników, że odszkodowania za zagryzione bydło są za niskie, Anna Ronikier-Dolańska, wojewódzki konserwator przyrody, odpowiada, że w świetle obowiązujących przepisów tylko za tzw. sztuki hodowlane można uzyskać wyższe odszkodowania. Żaden rolnik z powiatu ostrołęckiego nie przedstawił dokumentów, że zagryzione zwierzę to sztuka hodowlana. Podstawą do ubiegania się o odszkodowanie jest zaświadczenie weterynarza, jednak nie zawsze opinia lekarza jest jednoznaczna: trudno czasami ustalić, czy krowę zagryzł wilk a nie np. bezpański pies.

Wilk wychodzi z lasu

W okolicach Kopaczysk zagryzanie bydła przez wilki nie jest czymś nowym. - Od maja otrzymaliśmy 18 zgłoszeń o zagryzionym, głównie przez wilki, bydle w okolicach Baranowa, Kadzidła, Lelisa - mówi Irena Mazur z oddziału ochrony środowiska delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Ostrołęce. - Najwięcej przypadków jest rzeczywiście w gminie Baranowo i Kadzidło. W tym roku drapieżniki zaatakowały po raz pierwszy 30 maja. - Nie ma praktycznie tygodnia bez tego typu zdarzenia - twierdzi Irena Mazur. W 2002 r. odnotowano 32 przypadki zagryzienia bydła przez wilki. W tym roku, zdaniem ekspertów, będzie podobnie. - Wiemy już o około 30 przypadkach w tym roku - mówi Jan Pabich, wójt Kadzidła.

Drapieżny import z Podlasia

Wilki przywędrowały na Kurpie ze trzy lata temu, prawdopodobnie z Podlasia oraz Warmii i Mazur. Wcześniej ślady zwierząt znaleziono w Chorzelach. Zdaniem rolników, ich liczba na Kurpiach rośnie, najwidoczniej służy im klimat, albo... smakuje bydło. - Mówi się o dwóch stadach w okolicach Kadzidła - opowiada wójt Pabich. Rolnicy, reprezentowani m.in. przez Stowarzyszenie Hodowców i Producentów Mleka w Kadzidle, od dwóch lat bezskutecznie starają się o zgodę na odstrzał sześciu drapieżników. "Zdecydowanie się na odstrzał wilków (na terenie gmin Kadzidło, Lelis, Baranowo i Łyse) jest przedwczesne. Powstające szkody nie są argumentem na konieczność zmniejszenia populacji wilków w tym rejonie" - taką odpowiedź uzyskano od wojewódzkiego konserwatora przyrody. Prof. Włodzimierz Jędrzejewski z Zakładu Badań Ssaków Polskiej Akadamii Nauk w Białowieży twierdzi, że przy takiej populacji wilków jak na Kurpiowszczyźnie, chcąc ograniczyć szkody w przyszłości, powinno się dokonać odstrzału redukcyjnego 5-6 sztuk zwierząt. Departament Ochrony Przyrody Ministerstwa Środowiska podaje, że z przeprowadzonej zimą na przełomie 2001 i 2002 r. inwentaryzacji liczebności wilków w Polsce wynika, iż w województwie mazowieckim wilki tworzą maksymalnie 3-4 watahy, po 3-4 osobniki w każdej. Oznacza to, według analizy departamentu, że na terenie całego województwa występuje nie więcej niż 12 do 15 wilków. "Eliminacja 6 wilków mogłaby doprowadzić do poważnego zagrożenia istnienia tej subpopulacji" - ostatecznie wnioskuje departament. W ten sposób, pomiędzy gabinetem wojewody, wojewódzkiego konserwatora przyrody, ministerstwem a rolnikami (popieranymi przez wójtów, a także starostę ostrołęckiego) krąży korespondencja o tej samej niemal treści: jedni proszą o zgodę na odstrzał, strona druga zdecydowanie się temu sprzeciwia. Zdaniem rolników, od trzech lat (czyli chwili pojawienia się drapieżników na Kurpiach) w rozwoju hodowli bydła mlecznego i opasowego obserwowany jest regres. Powodem spadającej opłacalności hodowli jest także zagrożenie ze strony wilków. - Być może należy po prostu lepiej zabezpieczać bydło - sugeruje Irena Mazur. Chodzi o zapędzanie bydła na noc do zagród. Zdaniem rolników, to nie pomoże, bo wilki atakują też w dzień. Ministerstwo twierdzi z kolei, że gospodarze z Kurpiowszczyzny powinni zastosować metody ochrony bydła, podobne do tych w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Są to m.in. różnego rodzaju ogrodzenia pastwisk.

Ryzyko rośnie

Jak nam powiedział wójt Kadzidła, z prośbą o pomoc w sprawie uzyskania zgody na odstrzał wilków wystąpi do parlamentarzystów. Ubogie siedliska leśne na Kurpiach nie obfitują w zwierzynę łowną, nie ma więc naturalnych warunków bytowania wilków. A wraz ze zwiększeniem się populacji wilka zmniejszyło się pogłowie zwierzyny łownej: saren, jeleni, łosi i dzików, o czym sygnalizują koła łowieckie. Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. - Wilki stają się coraz bardziej śmiałe - podkreśla wójt Pabich. - Na razie atakują bydło, ale co będzie, jeżeli stanie im na drodze człowiek? Wtedy zwierzę może zaatakować człowieka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki