Katarzyna Zawistowska: decyzja PUP w Ostrowi jest krzywdząca

Mieczysław Bubrzycki
Małkinia Dolna: zabrali jej status bezrobotnej, bo jako matka wychowująca 6-letnią córkę nie chciała pracować na zmiany. - Wiktoria nie może pozostawać bez opieki - mówi pani Katarzyna Zawistowska.

Katarzyna Zawistowska z Małkini Dolnej ma 6-letnią córkę. Wychowuje ją sama, tata dziecka płaci alimenty. Pani Katarzyna otrzymuje jeszcze świadczenie z programu 500 +, a także rodzinne.

Praca tak, ale na zmiany

Na życiu pani Katarzyny cieniem położyła się tragiczna śmierć w wypadku jej mamy. Pozostała sama z dzieckiem, którym się opiekuje. Nie mogła więc podjąć pracy, przez cały czas miała status osoby bezrobotnej.

- Nigdy nie otrzymałam z urzędu pracy żadnej propozycji pracy, ta była pierwszą - mówi Katarzyna Zawistowska.

W październiku otrzymała pismo, żeby zgłosić się do PUP w Ostrowi Mazowieckiej, bo mają dla niej propozycję pracy. Pani Katarzyna jest z wykształcenia kucharzem małej gastronomii. Okazało się, że chodzi o pracę w barze bistro w firmie Rockwool w Małkini Górnej.

- Byłam zadowolona, bo pieniądze są nam bardzo potrzebne - mówi pani Katarzyna. - Córka dojeżdża do Małkini autobusem szkolnym, który wyjeżdża od nas przed ósmą, a wraca około trzynastej, ale w szkole jest świetlica, więc mogłaby posiedzieć dłużej.

Okazało się jednak po rozmowie w Rockwoolu, że praca jest na zmiany.

- Zdenerwowałam się, bo gdyby powiedziano mi o tym od razu w PUP, kiedy dawano mi ofertę, to bym jej nie przyjęła, bo nie jestem w stanie zapewnić opieki córce - mówi Katarzyna Zawistowska. - Po rozmowie w Rockwoolu napisałam odpowiednie wyjaśnienie i zostawiłam je w urzędzie pracy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy kilka tygodni później otrzymałam decyzję z urzędu pracy, że wykreślają mnie na 120 dni z rejestru bezrobotnych. Napisali, że powodem była odmowa przyjęcia pracy bez uzasadnionej przyczyny. Opieka nad córeczką jest dla mnie ważniejsza niż praca na zmiany. Nie mogłabym jej zostawiać samej w domu, bo ona ma dopiero 6 lat.

Pani Katarzyna pojechała z tą sprawą do starosty. Po krótkiej rozmowie skierował ją do urzędu pracy.

- Rozmowa z panią dyrektor nie była przyjemna - mówi pani Katarzyna. - Stwierdziła, że powód mojej rezygnacji nie był uzasadniony, stąd taka decyzja. Powiedziała też, że pracownicy urzędu pracy nie muszą informować bezrobotnego, że proponowana praca jest na zmiany. Czuję się pokrzywdzona taką decyzją, bo sama wychowuję dziecko. Ja w niczym nie zawiniłam, a zostałam potraktowana jak osoba unikająca pracy. Gdyby ta praca była na jedną zmianę, z pewnością bym ją podjęła.

Rygorystyczne przepisy

Okazuje się, że przepisy dotyczące utraty statusu bezrobotnego są bardzo rygorystyczne.

- Status osoby bezrobotnej uzyskuje osoba, która oświadcza już w dniu rejestracji, że jest m. in. gotowa do podjęcia pracy, natomiast obowiązkiem urzędu pracy jest udzielanie pomocy osobom bezrobotnym w uzyskaniu odpowiedniego zatrudniania - informuje Barbara Grabowska, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrowi Mazowieckiej. - Taka sytuacja miała miejsce w przypadku pani Katarzyny Zawistowskiej zarejestrowanej jako osoba bezrobotna od 2009 roku, której zaproponowano pracę na stanowisku kucharza u pracodawcy działającego na terenie Małkini w niewielkiej odległości od jej miejsca zamieszkania. Podczas wydawania skierowania do pracy pracownik urzędu przedstawił bezrobotnej ogólne warunki zatrudnienia, jakie pracodawca wskazał w zgłoszonym wolnym miejscu pracy. Oferta pracy zgłoszona przez tego pracodawcę była tak zwaną ofertą otwartą i na tablicy ogłoszeń w urzędzie oraz w internetowej bazie ofert pracy widniały wszelkie informacje o warunkach zatrudnienia, również o wykonywaniu pracy w systemie zmianowym. Każdy bezrobotny miał możliwość zapoznania się z tą ofertą. Nawet, gdyby pracownik nie poinformował pani Zawistowskiej o pracy w systemie zmianowym, a nie jestem w stanie dziś tego ustalić, to nie miało to żadnego wpływu na ostateczne rozstrzygnięcie tej sprawy. Nie ma znaczenia fakt, gdzie osoba odmówiła przyjęcia propozycji pracy: w urzędzie, czy też u pracodawcy; w obydwu przypadkach konsekwencje nieuzasadnionej odmowy są identyczne czyli pozbawienie statusu osoby bezrobotnej.

Jak wyjaśnia dyrektor Grabowska, Katarzyna Zawistowska spełniała wymagania wskazane przez pracodawcę, posiadała odpowiednie kwalifikacje do wykonywania tej pracy oraz stan zdrowia pozwalający na pracę w zawodzie kucharza, bo nie składała w urzędzie orzeczenia lekarskiego o ograniczeniach zdrowotnych co do podjęcia zatrudnienia.

- Była to więc oferta zatrudnienia odpowiednia dla tej pani - podkreśla Barbara Grabowska, dyrektorka PUP. - Wskazany przez panią Zawistowską powód odmowy przyjęcia propozycji pracy, czyli konieczność sprawowania opieki nad 6-letnim dzieckiem, nie stanowi uzasadnionej przyczyny odmowy. Obowiązujące przepisy ustawy o promocji zatrudnienia nie traktują bezrobotnych kobiet samotnie wychowujących dzieci w sposób szczególny, czyli inny niż pozostałych bezrobotnych. Odmienne uregulowania dotyczą jedynie kobiet w ciąży, w pierwszym roku po urodzeniu dziecka (w trakcie urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego, po złożeniu stosownego oświadczenia o braku gotowości do podjęcia pracy), czy też kobiet wychowujących dzieci do lat 4 (możliwość odmowy świadczenia pracy w porze nocnej). Żadna z tych przesłanek nie wystąpiła w przypadku pani Zawistowskiej, w związku z czym nie można było uznać odmowy za uzasadnioną. Taka też została wydana decyzja.

W rozmowie z nami Katarzyna Zawistowska zapowiedziała, że mimo wszystko zamierza odwołać się od niej.

Więcej na ten temat przeczytasz w "Tygodniku w Ostrowi".

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
weronika

A co ma robić jak całe życie tam siedzi. Zapisać się na bezrobocie? Oni w większości to tylko warczeć umieją. Jak tak z goło ręką to strach że ugryzie.

g
gosc
Zero zrozumienia ze strony Urzędników.Nic nie pomagają w podjęciu pracy . Sama byłam zarejestrowana i nic mi to nie dało a wręcz przeciwnie Pani z XXL z rejestracji mówiąc mi jakie dokumenty przynieść nie dość ze jest nie przyjemna to jeszcze okazuje się że to co przynioslam było nie potrzebne i przez nią straciłam możliwość pracy . Po co tam pracuje skoro nie wie co ma robić !!!!
C
Czytasz i więcej wiesz
W cywilizacji łacińskiej przyjęte jest, że etyka może przeczyć prawu i nie poniesie przez to szkody ani państwo, ani społeczeństwo; przeciwnie oba zrzeszenia mogą wiele zyskać na takiej opozycji. Etyka niebezpieczna bywa tylko dla spekulantów i pasożytów życia publicznego. Jeżeli jednak prawo przeczy etyce, biada wszystkiemu, co pożyteczne i wszystkim porządnym ludziom! W cywilizacji łacińskiej prawo ma się opierać na etyce, a państwo na społeczeństwie. Niestety ludzie niewykształceni nigdy tego nie zrozumieją. Pozytywizm prawniczy, czyli stosowanie wykładni typu twarde prawo ale prawo, to wykładnia stosowana m.in. przez nacjonalistów niemieckich. Hitlerowcy sądzeni w Norymberdze swoją linię obrony opierali na twierdzeniu, że tylko wykonywali rozkazy, czyli dosłownie stosowali się do przepisów prawa. W każdej sytuacji przede wszystkim trzeba być człowiekiem, bo prawo jest tylko po to, aby regulować stosunki społeczne, a nie niszczyć ludziom życie. O tych sprawach pisał wybitny profesor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie i Uniwersytetu Jagielońskiego Feliks Koneczny. 
 
G
Gość
W dniu 13.12.2016 o 19:35, Piotr napisał:

Jesteś piękną kobietą. Zaopiekuję się Tobą i dzieckiem, daj numer telefonu. To jest miłość od 1 wejrzenia.

Miłość od pierwszego wejrzenia nigdy nie wychodzi, bo jest niedojrzała :P

P
Piotr

Jesteś piękną kobietą. Zaopiekuję się Tobą i dzieckiem, daj numer telefonu. To jest miłość od 1 wejrzenia.

G
Gość

W Polsce istnieją przepisy tylko po to żeby były i żeby się do nich stosować. Przepisy często ponad człowiekiem, któremu miały służyć ( i pomagać ) a jest na odwrót. Przepis ważniejszy jak sam człowiek , zamiast pomagać szkodzi i jeszcze brak empatii jakiejkolwiek często w relacjach urzędnik- petent. 

Jak w każdym zawodzie najpierw trzeba być człowiekiem, a dopiero potem urzędnikiem, lekarzem czy politykiem itd.

Dodaj ogłoszenie