Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Karty (komu) na zdrowie

Jacek Pawłowski
Kiedyś ludzie więcej wydawali w aptekach, teraz oszczędzają na zdrowiu - twierdzą aptekarze. Możliwe jest, że w ciągu roku część aptek upadnie.

Izba Aptekarska zakazała aptece przy MiniMalu w Ostrołęce stosowania kart stałego klienta. To podobno sprzeczne jest z etyką zawodową farmaceutów. Decyzja izby zirytowała klientów tej apteki, którzy dzięki kartom mogli kupować leki z rabatem. Kilku posiadaczy takich kart poskarżyło się w naszej redakcji, że już nie mogą kupować taniej.

Karty klienta zawieszone

Apteka przy MiniMalu należy do wrocławskiej firmy Apexim, która ma sieć aptek w całej Polsce. Ile? Firma nie chce zdradzić zasłaniając się tajemnicą handlową. Faktem jest, że ze stosowania kart stałego klienta Apexim wycofał się w całej Polsce. Przyczyną tego była skarga z województwa dolnośląskiego do miejscowej Okręgowej Izby Aptekarskiej. Izby Aptekarskie są samorządem zawodowym farmaceutów i przynależność do nich jest obowiązkowa. Izby uchwalają wewnętrzne przepisy etyki zawodowej i egzekwują od aptekarzy ich przestrzeganie. Przepisy etyki zawodowej, jak w większości korporacyjnych samorządów, są dość ogólnikowe. Dlatego w wielu niejednoznacznych przypadkach to właśnie izby orzekają czy dany aptekarz postępuje etycznie czy nie. Tak właśnie było w przypadku właściciela apteki przy MiniMalu. W kodeksie etyki aptekarzy nie ma przepisu wprost mówiącego jakie metody marketingowe mogą stosować apteki, a jakich nie.
- Dlatego izba formalnie nie zakazała nam stosowania kart stałego klienta - powiedział nam dyrektor firmy Apexim we Wrocławiu Piotr Kuriata. - Dowiedziałem się tylko, że kiedyś izba negatywnie wypowiedziała się na temat stosowania w aptekach kart stałego klienta. Świadomi tego zawiesiliśmy możliwość korzystania z takich kart w naszych aptekach. Podkreślam: zawiesiliśmy, a nie zlikwidowaliśmy. Jak wrzawa ucichnie, zapewne przywrócimy karty rabatowe. Wiem, że sprawa trafiła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Liczę, że orzeczenie będzie po naszej myśli. Na razie stosujemy inne metody marketingowe.

Apteka powinna być dochodowa

Od ponad dziesięciu lat apteki są prywatne i każdy kto spełni wymogi prawa farmaceutycznego i podda się państwowemu nadzorowi, może handlować lekami. Apteka więc to przedsiębiorstwo, które musi być dochodowe, bo jeżeli nie będzie - upadnie. Izby aptekarskie nałożyły jednak ograniczenia dotyczące reklamowania się i marketingu aptek. Apteka bowiem to nie stragan z pietruszką - sprzedaje specyfiki przywracające zdrowie, które jednak stosowane w nadmiarze lub niewłaściwie uzależniają i są trucizną. Sami aptekarze różnie podchodzą do walki o klienta i do ograniczeń nakładanych przez izby.
- Jestem przeciwna takich narzędziom marketingowym jak karty stałego klienta - mówi Małgorzata Gromadzka, właścicielka apteki przy ulicy Powstańców w Ostrołęce. - Apteka to nie sklep, to placówka ochrony zdrowia, i nie można do niej przenosić wszystkich mechanizmów wolnego rynku.
Inną opinię na ten sam temat wyraża Janusz Kulawik prowadzący aptekę Nova przy ulicy Hallera.
- Zakazywanie tego typu praktyk, jak karty stałego klienta, moim zdaniem do niczego nie prowadzi - uważa Kulawik. - Jeżeli komuś się czegoś zakaże, to zrobi coś innego, żeby tylko przyciągnąć klienta. Zdrowa konkurencja powinna istnieć bo na tym zyska klient, czy jak kto woli pacjent. Jeśli o mnie chodzi, to nie czuję się zagrożony przez żadne karty stałego klienta. U mnie ceny bez karty i tak były niższe niż w tej innej aptece z kartą. Przed pewnymi rzeczami nie uciekniemy, wszystko idzie do przodu. Kiedyś były w Ostrołęce trzy apteki i ludzie stali godzinami w kolejkach i narzekali. Teraz nigdzie nie czekają i mogą pójść tam gdzie jest taniej i gdzie milsza obsługa.

W Ostrołęce oszczedzają na zdrowiu

Historia kart stałego klienta w aptece przy MiniMalu, pokazuje zjawisko, które zdaniem specjalistów będzie się nasilać. Aptek jest bowiem coraz więcej, a pieniędzy klientom na razie nie przybywa. W samej Ostrołęce jest siedemnaście aptek, podczas gdy mieszkańców, zdrowych i chorych, niecałe 60 tysięcy. Farmaceuci twierdzą, że ich firmy ledwie przędą. Na wielu aptecznych półkach zalegają towary wzięte na kredyt. Hurtownie wymieniają się czarnymi listami aptek, które nie płacą za towar i odmawiają dalszego odraczania płatności.
- Jak ktoś by mnie zapytał, czy dziś w Ostrołęce warto otwierać nową aptekę, to bym mu szczerze odradzał - mówi Zdzisław Gromadzki z apteki przy ul. Powstańców. - Teoretycznie rynek powinien rosnąć bo jest moda na zdrowie, na dbanie o siebie. Natomiast w Ostrołęce ludzie ubożeją. Kiedyś więcej wydawali w aptekach, teraz oszczędzają na zdrowiu.
- Z tego, co się mówi w środowisku, w ciągu najbliższego roku zwiną się co najmniej dwie apteki w Ostrołęce - powiedział nam inny aptekarz. - To i tak niewiele w porównaniu z innymi miastami gdzie szacuje się, że w najbliższym czasie upadnie nawet do czterdziestu procent placówek.
Być może więc w obliczu zaostrzającej się, a wręcz rozpaczliwej walki konkurencyjnej, jedne apteki będą różnymi metodami przyciągać klientów, inne zaś starać się zaszkodzić konkurentom oskarżając ich o nieetyczne metody marketingowe. Paradoksalnie więc uchwalony dla szczytnych celów kodeks zawodowej etyki może stać się narzędziem w dość bezwzględnej walce o przetrwanie na rynku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki