MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kaczorek kojarzy się słodko

Anna Suchcicka
Państwo Kaczorkowie z synem Pawłem
Państwo Kaczorkowie z synem Pawłem Fot. A. Suchcicka
- Skórka jest chrupiąca i odstaje od ciasta. A środek jest sprężysty i pulchny, nie brakuje też nadzienia. W niczym nie przypomina to tych gumiastych pączków, które zwykle zdarza mi się kupować - nie mógł się nachwalić ostrołęczanin, zajadając pączka z przasnyskiej cukierni państwa Kaczorków.

Państwo Kaczorkowie z synem Pawłem
(fot. Fot. A. Suchcicka)

Cukiernia "Kaczorek" jest jedną z 45 firm uhonorowanych przez starostę powiatu przasnyskiego za efektywność. Właściciele są bardzo dumni z wyróżnienia:
- Nigdy dotąd nie zostaliśmy wyróżnieni przez miejscowe władze. Zdarzało się, że dostawaliśmy różnego rodzaju podziękowania, ale statuetkę dostaliśmy po raz pierwszy. To dla nas prawdziwy zaszczyt - twierdzi Jolanta Kaczorek, która razem z mężem Andrzejem prowadzi słodki biznes od 1980 roku. Od niedawna pomaga im w tym najstarszy syn - Paweł. - Córka Małgorzata skończyła architekturę, a najmłodszy syn, Tomasz, ma dopiero 13 lat. Obydwoje mają manualne zdolności i być może kiedyś zajmą się rodzinną firmą - zastanawia się właścicielka jedynej cukierni w Przasnyszu.

Wybrali znane

W Przasnyszu nazwisko Kaczorek kojarzy się słodko. Jedni od razu widzą lukrowane pączki, inni wspominają lody, eklerki albo rogaliki z rabarbarem. Słodkie wspomnienia mają także najstarsi mieszkańcy Przasnysza - cukiernia bowiem istnieje od 1935 roku. Początkowo była to spółka trzech mistrzów piekarskich: Tadeusza Kaczorka, Leona Długokęckiego i Mariana Niedziałkowskiego. Dziełem ich rąk były także pierwsze powojenne bochny chleba, które trafiły do mieszkańców Przasnysza.
Ale spółka się rozpadła. Tadeusz Kaczorek w 1945 roku namawiał rodzinę do wyjazdu na Ziemie Odzyskane. Miał nadzieję, że tam będzie mógł przejąć jakąś piekarnię. Na początku wyjechał sam. Wszystko przygotował i wrócił po żonę Mariannę i dwójkę dzieci.
- Ale mama nie chciała wyjeżdżać. Bała się jechać z dziećmi w nieznane w towarowych wagonach - opowiada Andrzej Kaczorek. - Tata zdecydował się więc otworzyć cukiernię w Przasnyszu. Na początku piekł u kolegów po fachu.
Pierwszy sklep, który został otwarty pod szyldem "Kaczorek" znajdował się w wynajmowanym budynku przy przasnyskim Rynku. Potem państwo Kaczorkowie dostali działkę od miasta przy ul. Dąbrowskiego. Tam na słodkości przasnyszanie chodzili do 1968 roku. Gdy miasto upomniało się o swoją własność, Kaczorkowie otworzyli maleńką budkę na swojej posesji przy ul. Piłsudskiego, którą kupili od parafii ewangelickiej w 1952 roku.
- Początkowo nie było pieniędzy na coś większego, ponadto nasz dom gęsto zaludniali dokwaterowani przez władze lokatorzy. Dopiero gdy lokatorzy zaczęli się wyprowadzać, zaczęliśmy remontować dom i myśleć o powiększeniu zakładu - wspomina dzisiejszy właściciel.

Piernikowe marzenia

W 1980 roku rodzinna firma przeszła we władanie Andrzeja i Joli. Młodzi na początku rozszerzyli produkcję o lody, a w 1997 roku zaczęli także piec chleb. Przez kolejne lata przybywało pracowników. 20 lat temu wyroby cukiernicze wyrabiały cztery osoby, dziś niemal 20. Nie zmieniły się tylko przepisy.
- Staramy się, aby nasze wypieki były jak najbardziej domowe. Nie używamy polepszaczy ani mleka i jajek w proszku - wyjaśniają przasnyscy cukiernicy.
Plany właścicieli są skromne, szczytem marzeń na 2004 rok jest uruchomienie kawiarenki, w której będą serwować swoje wyroby. Na razie nie planują podbijania okolicznych rynków.
- Nie nastawiamy się na walkę z konkurencją, nie chcemy być przebojowi za wszelką cenę. Dla nas ważna jest rodzina i serce. Jesteśmy normalni i ludzcy, współpracujemy z wieloma organizacjami i zawsze staramy się pomagać. Taki już mamy charakter - mówi Jolanta Kaczorek i prosi, by za bardzo ich nie chwalić.
W sferze marzeń przasnyskich cukierników jest także piernikowa promocja miasta. Pomysł narodził się w głowie właściciela cukierni i miejscowego artysty, Wojciecha Ciesielskiego. Teraz pomysł powoli zaczyna się materializować. Wiadomo już, jaka będzie forma, i że napis na pamiątkowym, nawiązującym do legendy o powstaniu Przasnysza, pierniku będzie brzmiał: "Ja Konrad nadaje ci Przaśniku okoliczne ziemie, które zwać się będą Przasnyszem". Obecnie pomysłodawcy głowią się nad technologią produkcji przasnyskich pierników.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki