Joanna Jędrzejczyk: Jestem szczęśliwą kobietą. Już wygrałam, niezależnie od wyniku walki [WYWIAD]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Joanna Jedrzejczyk vs Weili Zhang
Joanna Jedrzejczyk vs Weili Zhang Las Vegas Sun/Associated Press/East News
Udostępnij:
Była mistrzyni UFC wagi słomkowej Joanna Jędrzejczyk (MMA 16-4) wraca do Oktagonu po dwóch latach przerwy. W sobotę w Singapurze chce zrewanżować się Zhang Weili (21-3) za porażkę z marca 2020 r.

Długo czekaliśmy na fight week z udziałem Joanny Jędrzejczyk. Pani też tego brakowało?
Zdecydowanie! Dlatego też podjęłam decyzję o powrocie. Nie było tak, że przez dwa lata nie trenowałam. Ćwiczyłam codziennie, czasem częściej. Uczyłam się nowych rzeczy, "ostrzyłam" narzędzia, które posiadałam już wcześniej. Dziś uświadomiłam sobie, że w przyszłym roku miną dwie dekady, od kiedy zaczęłam trenować sztuki walki. Wróciłam do MMA dla siebie. Moje dziedzictwo i tak jest bogate, ale poczułam, że znów chcę walczyć.

Jak trudne dla organizmu były przygotowania?
Przez ostatnie 4-5 miesięcy ciężko pracowałam w Stanach. Trenowałam po 13 razy w tygodniu. Nie było dnia, w którym bym odpuściła. To był naprawdę wymagający i długi obóz, ale czuję się bardzo dobrze. Jestem podekscytowana tym, że do walki zostało tylko kilka dni. Dziś jestem zmęczona, na początku fight weeku zawsze mam mnóstwo obowiązków medialnych, rozmawiam z dziennikarzami z całego świata. Dziś udzieliłam chyba już ponad 20 wywiadów, a w tym miesiącu pewnie z 50. [Rozmawialiśmy we wtorek - red.] Mój powrót wzbudza duże zainteresowanie, wiele osób się z tego cieszy. Również w kontekście walki o pas po wygranej Carli Esparzy z Rose Namajunas. Ja też nie mogę się doczekać, kiedy wejdę do Oktagonu.

Nawiązując do przyszłorocznego jubileuszu - jednym z powodów ponad dwuletniej przerwy od walk było zmęczenie sportem, wypalenie?
Nie czułam się wypalona. Przez ostatnich kilkanaście lat mocno trenowałam. Potrzebowałam w końcu trochę czasu dla siebie. Życie sportowca nie jest łatwe, brakuje nam czasu na rozwój wewnętrzny. W czasie pandemii ukończyłam trzeci kierunek studiów. Zaczęłam grać na pianinie i w tenisa. Zadebiutowałam w rajdach samochodowych. Na to wszystko przez lata brakowało mi czasu. Kiedy pojawiła się możliwość, chciałam to zrobić. Czuję teraz idealną równowagę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. Jestem po prostu szczęśliwa. Uważam, że bycie szczęśliwym człowiekiem to klucz do sukcesów. Dlatego się ich spodziewam. (śmiech)

Bycie szczęśliwym i "czysta głowa", o której wspominała pani we wcześniejszych wywiadach, jest na tym poziomie ważniejsze niż forma fizyczna i umiejętności, które w ścisłej czołówce UFC są bardzo zbliżone?
Jak najbardziej. Obóz przygotowawczy przed tą walką pokazał, że jestem w szczytowej formie. Wierzę, że udowodnię to podczas pojedynku. Bez względu na wynik już czuję się zwyciężczynią. Nikt nie zabierze mi determinacji i wszystkich poświęceń dokonanych podczas przygotowań. Wiem, że wszyscy będą oceniać walkę na podstawie końcowego rezultatu. Ale ja już jestem dumna z pracy włożonej w powrót do Oktagonu. To nie było łatwe.

W słowach o tym, że czuje się pani najlepiej w karierze, jest pewna kurtuazja? Czy naprawdę forma wygląda lepiej, niż gdy przez lata dominowała pani w kategorii słomkowej UFC?
Naprawdę tak czuję. MMA wygląda zupełnie inaczej niż kilka lat temu. Zawodnicy się rozwijają, ja również. Jestem mądrzejsza i bardziej doświadczona. Ta wiedza zbierze swoje żniwo, głęboko w to wierzę.

Dla UFC w Azji jeszcze pani nie walczyła. Udało się szybko przystosować do zmiany klimatu i strefy czasowej?
Jako zawodniczka MMA na tym kontynencie nie walczyłam, ale wcześniej stoczyłam wiele pojedynków w Tajlandii, Korei Południowej czy Japonii. Jestem w Singapurze od kilku dni, szybko zaadaptowałam się do nowego czasu, chociaż potrzebuję jeszcze kilku dni. Niestety, podróż miałam z przygodami. Chciałam przylecieć dwa tygodnie wcześniej, ale wszystkie loty były wyprzedane. Później nasz lot anulowano i dotarłam na miejsce dzień później. Cały czas pod górkę. Ale, jak to powiedziała Karolina Kowalkiewicz, kiedy wyjeżdżała z American Top Team do Las Vegas na walkę z Felice Herrig, a ja leciałam tutaj - "Złe miłego początki". Faktycznie tak jest. Nie przeszkadza mi miejsce walki, tym bardziej, że spędziłam kilka ostatnich miesięcy na Florydzie, gdzie temperatury są podobne. Może wilgotność jest tu trochę wyższa, ale lubię ciepło, więc mi to odpowiada. Z wagą też nie mam problemów. Czuję jeszcze zmęczenie, lecz do walki wszystko będzie dobrze.

Pierwsze starcie z Zhang Weili zostało uznane za walkę roku 2020, według wielu najlepszą w historii kobiecego MMA. Kibice spodziewają się powtórki, ale czy to możliwe? Obie przyjęłyście wtedy mnóstwo ciosów. Z pani strony padła zresztą deklaracja, że tym razem chce zawalczyć mądrzej.
Weili przegrała dwie kolejne walki z Rose, ale zebrała w nich cenne doświadczenie. Ja nie walczyłam, potrzebowałam przerwy. Skupiłam się na szlifowaniu umiejętności: zarówno parterowych, jak też np. kombinacji w stójce. To powinno przynieść efekt. Wszyscy wiemy, jaka jest stawka sobotniej walki. Zwyciężczyni będzie biła się o pas mistrzowski. [Informację tę potwierdził później szef UFC Dana White - red.]

ZHANG WEILI vs JOANNA JĘDRZEJCZYK, CAŁA WALKA (UFC 275)

Chinka niedawno była mistrzynią, a w sobotę grozi jej trzecia porażka z rzędu. Dobrze wie pani, co może siedzieć w jej głowie, po walkach z Namajunas była przecież w analogicznej sytuacji. Trzeba liczyć się z tym, że Zhang będzie biła się jak o życie?
Myślę, że tak. Chociaż wiele osób - w tym trenerów - twierdzi, że po walce ze mną Weili nie jest już taką samą zawodniczką. Obie zawiesiłyśmy sobie poprzeczki bardzo wysoko. Ja dziś czuję się wspaniale, jak nigdy wcześniej. Na tym poziomie wszystko może się jednak wydarzyć. Jeden cios czy akcja parterowa może zakończyć pojedynek. Wierzę jednak, że Weili jest w życiowej formie i znów postawi bardzo trudne warunki.

Namajunas jakiś czas temu deklarowała, że chce polecieć do ATT, żeby pomóc pani w przygotowaniach. W mediach społecznościowych żadna z was nie pokazywała, że udało się do tego doprowadzić, więc pewnie coś stanęło na przeszkodzie?
Niestety, Rose odezwała się zbyt późno. Byłam już na zaawansowanym etapie sparingów. Takie zmiany mogły niekorzystnie wpłynąć na przygotowania. Ale jesteśmy umówione na telefon po walce z Weili.

ZOBACZ TEŻ:

Z innej beczki - ten rok będzie należał do polskich sportsmenek? Iga Świątek wygrywa turniej za turniejem, dobry sygnał dała wspomniana już Karolina Kowalkiewicz. Pani zwycięstwo otwierające drogę do walki o pas będzie następne?
Oby! (śmiech) Polacy mają dobrą passę w UFC. Wygrali Krzysiek Jotko, Jan Błachowicz i Karola, teraz czas na mnie i Mateusza Gamrota, który też stoi przed ogromnym wyzwaniem: swoją pierwszą walką wieczoru gali UFC. Wierzę w to, że on też idzie po mistrzowski pas. Wracając do kobiecego sportu, to bardzo cieszą mnie sukcesy Igi. Miałam okazję się z nią spotkać, porozmawiać i obserwować jej grę podczas turnieju w Miami. Jest niesamowitą dziewczyną. Myślę, że dała sygnał i motywację innym polskim zawodniczkom. To będzie nasz rok!

W poniedziałkowej rozmowie z portalem In The Cage odpaliła pani "bombę" informacją o tym, że UFC zabukowało jeden z obiektów w Polsce...
Z tego co wiem, UFC w najbliższym czasie nie ma w planach organizacji gali w Polsce. Takie informacje na pewno nie zostaną mi powierzone, chyba że przy negocjacjach kontraktu lub walki. UFC z wyprzedzeniem bukuje hale na całym świecie, m.in. w Polsce. Jednak to, gdzie ostatecznie zorganizują galę, zależy od wielu różnych rzeczy...

...na przykład wyników walk w Singapurze. Najlepszy scenariusz pod galę w Polsce to zwycięstwa pani i Czecha Jiříego Prohazki, z którym o odzyskanie pasa wagi półciężkiej mógłby bić się Jan Błachowicz? Dokładając do tego walki Gamrota, Kowalkiewicz czy Jotki jest potencjał na galę nawet na PGE Narodowym?
Zdecydowanie, to by było coś pięknego!

Znając mechanizmy działania UFC widzi jednak pani realną szansę na zorganizowanie u nas numerowanej gali z kartą walk opartą na Polakach?
Trudno powiedzieć. Z mojej perspektywy byłoby to na pewno spełnienie marzeń. Zwieńczenie sportowej kariery, 20-lecia, o którym mówiliśmy na początku. Trzymam więc kciuki, żeby do tego doszło.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

ZOBACZ TEŻ:

Wielkie emocje, bezprecedensowe zwycięstwa, ale też dotkliwe porażki, po których trudno było się pozbierać. 2021 rok był dla polskich sportów walki niezwykle ciekawy. Oto 10 najważniejszych naszym zdaniem walk minionych 12 miesięcy. Oby w 2022 kibice mieli jeszcze więcej powodów do radości!Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

10 najważniejszych polskich walk 2021 roku. Błachowicz, najw...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Joanna Jędrzejczyk: Jestem szczęśliwą kobietą. Już wygrałam, niezależnie od wyniku walki [WYWIAD] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie