Jeśli zapomnimy o nich, ty Boże na niebie, zapomnij o nas

Dariusz Łukaszewski
samorządowiec, poeta, nauczyciel

Odwiedziliśmy Białoruś. Wiele o niej napisano. A przecież, można zakrzyknąć, parafrazując Mickiewicza: O Białorusi, dalibógże! Mniej wiem niż o Chinach. Drogi i bezdroża. Kościoły, cerkwie, meczety, zbory, molenny. Lśniący Mińsk, ogarnięty gigantomanią. Podejrzliwie nowoczesny. Chaotyczny. Zawstydzony przeszłością. Niepewny przyszłości. Biedna wieś. Starzy gospodarze, jedna, dwie krowy. Świat w stanie chronicznego rozpadu. Odległe cmentarzyki, resztówki grobów, kołchozy. Fragmenty zaprzeszłego świata. Zdziczałe jabłonie i grusze, podtrzymujące dawną linię sadów. Ślady. Rozbity dom. Polacy. Rosjanie, Litwini, Białorusini. Tatarzy. Jakieś odległe, wspólnotowe echo.

Dzisiaj, raczej oddzielnie. Każdy sięga po kawałek sukna. Mniej zorientowani tracą rezon. Czy Kościuszki to Polak, czy Białorusin. Z Mickiewiczem, jeszcze większy kłopot. Polak? Litwin? Białorusin? Kto by tam rozumiał fenomen dawnego Księstwa, które umiało pomieścić, tak wiele światów, religii, języków, kultur. Wędrowcy powinni zapomnieć o stereotypach. Mocniej nastawiać ucho. Wrażliwiej obserwować kształty. Zabałaganiony las okazuje się przecież dawnym parkiem Platerów. Niepozorna Wawiórka, jest miejscem pierwszego pochówku Jana Piwnika. Nieco dalej Surkonty, gdzie ginął cichociemny Maciej Kalenkiewicz. A Tomasz Wawrzecki, ostatni naczelnik insurekcji kościuszkowskiej? Spoczywa tuż przy drodze, w mikroskopijnych Widzach, o których nikt nie pamięta.

Dalej, i dalej. Krewo, Brasław, Nowogródek, Mir, Nieśwież, Lida. Ogińscy? Owszem, również tutaj, w maleńkim Zalesiu. A jeszcze Komaje, z niezwykłym, masywnym kościołem, katakumbami, śladami po muzyku Bronisławie Rutkowskim. A jeszcze Postawy i długie opowieści o Antonim Tyzenhauzie. Jeszcze Brasław, i Druja, w której siedzieli Massalscy, Sapiehowie, Miłoszowie. Tuż za kościołem Dźwina, rzeka graniczna, i kiedyś, i dzisiaj. Jeszcze Wasiliszki Czesia Niemena, i królewskie Grodno, w którym umierali Kazimierz Jagiellończyk, Stefan Batory, i Eliza Orzeszkowa. Można tak długo, właściwie bez końca.

Zapytał pewien cymbał: „ A po co na tę Białoruś, na tę Litwę, i Litwę”? Cóż, mądrość staniała, patriotyzm pomylono z muskulaturą.

Szkoda. Nawiasem, Józef Kozłowski ps. Las, pojmany przez komunistów w kurpiowskiej Glebie, wrzucony do dołów śmierci na powązkowskiej Łączce, był synem Kresów, tak straszliwie dopalonych, podczas drugiej wojny światowej. Jedźmy! I kamienie wołają. I umarli.

Teleporada w jeden dzień?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie