Janina Piwowarska z Wyszkowa obchodziła setne urodziny

Magda Mrozek
Udostępnij:
Choć życie przez ten wiek jej nie rozpieszczało, dziś w otoczeniu rodziny cieszy się wciąż jeszcze dobrą kondycją. Z urodzinowymi życzeniami u jubilatki był w ubiegłym tygodniu burmistrz Wyszkowa, Grzegorz Nowosielski.

Przez czterdzieści sześć lat, odkąd mieszka w Wyszkowie, wspinała się pani Janina na czwarte piętro swojego bloku przy ulicy Sowińskiego. Dziś uśmiecha się, że to ten codzienny wysiłek i ruch zapewnił jej dobrą kondycję i długowieczność. Drobniutka, siwa staruszka - jakoś wcale nie wygląda na swoje sto lat. Może odrobinę słuch szwankuje, może trochę trudniej po tych schodach - ale i pamięć i energia i radość życia - jej nie opuszczają. Wszystko w życiu poświęciła rodzinie - dwójce dzieci, czwórce wnucząt, szóstce prawnucząt i trojgu praprawnukom.

Na świat przyszła w 1912 roku w Kręgach, w wielodzietnej rodzinie. Z jedenastki rodzeństwa wychowało się ośmioro - trójka zmarła.
-Ciężkie to były czasy - wspomina pani Janina, - ale myśmy zawsze się trzymali razem i przez to łatwiej było znosić i głód i chłód i wojny.
Dobrze pamięta, jak podczas pierwszej wojny światowej Niemcy wyrywali z drzwi mosiężne klamki i pustoszyli sady i pasiekę, które były własnością jej rodziny. Przeżyła dwie wojny światowe. Jej brat był podczas okupacji sołtysem. Nie raz hitlerowcy wywozili go do Ostrowi i bili, gdy wieś nie wywiązywała się z obowiązkowych dostaw czy dopuszczała się łamania praw narzuconych przez okupanta.
Swojego męża znała od dziecka - mieszkali w tej samej wsi - on był w Kręgach kowalem. Pobrali się w 1932 roku.
-Miało nie być na weselu muzyki, bo mama moja wtedy chorowała, ale brat chciał, żebym miała prawdziwe wesele i sprowadził swoich przyjaciół - muzyków. Był na weselu dziedzic Leski i zarządca i za pieniądze, co od nich na prezent dostałam sprawiłam sobie całą ślubną wyprawę - wspomina pani Janina.
Z trójki ich dzieci wychowało się dwoje - córka i syn. Drżała o nie przez całe wojenne i okupacyjne czasy. I o całą rodzinę.
Owdowiała mając czterdzieści cztery lata myślała, że to już koniec jej życia, że nie poradzi sobie sama, ale któregoś dnia uświadomiła sobie, że ma dzieci, dla których warto żyć.
-Córka akurat urodziła synka, pomyślałam, że muszę jej pomóc i tak liczyłam, żeby jeszcze pożyć parę lat i podchować wnuki - wspomina pani Janina. Dziś gromadka pani Janiny rozrosła się. Dzieci mają dzieci, a te swoje dzieci, są już nawet praprawnuki.
Urodziny razem z Wyszkowem
Z miłości do córki i wnuków porzuciła rodzinne Kręgi i prawie pół wieku temu przeprowadziła się do Wyszkowa - zamieszkali w blokach przy Sowińskiego, mieszkają tu do dziś. I dziś Wyszków kocha jak swoje miasto.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie