Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Jak z dziennikarza zrobili szpiega!

(mb)
Podczas fotografowania pni po wyciętych drzewach, które rosły obok dostępnej dla wszystkich ulicy płk. Bociańskiego w Komorowie, wojskowi zatrzymali dziennikarza "Tygodnika" zarzucając mu, że robi zdjęcia wojskowych obiektów, nie mając na to zgody dowódcy. Po zaprowadzeniu dziennikarza do gabinetu dowódcy płk R. Kołacz poinformował, że zwolni go, jeśli ten odda mu w depozyt aparat fotograficzny. Dziennikarz odmówił. Pułkownik powiedział, że w tej sytuacji poinformuje Wojskowe Służby Informacyjne. Groźba brzmiała poważnie, więc dziennikarz zażądał wezwania policji.

Przybyły patrol policji wylegitymował go i zawiózł na komendę. Po dwóch godzinach - w wyniku pertraktacji pomiędzy przedstawicielem policji a dowódcą jednostki - wypuszczono dziennikarza, po wykasowaniu dwóch zdjęć wyciętych drzew(!), w których tle za siatką ogrodzeniową znajdował się niewielki fragment budynku. Urzęduje w nim dowódca jednostki.
Postępowanie dowódcy jednostki było bezprawne, ponieważ o zakazie fotografowania powinny informować wyraźne tablice. Tymczasem w Komorowie dwie tablice zabraniające fotografowania znajdują się przy obu bramach przegradzających ulicę Bociańskiego. Zakaz dotyczy więc obszaru między bramami. Wycięte drzewa znajdują się 100 metrów za bramą, gdzie nigdzie nie ma tablicy, ani nawet tabliczki zabraniającej fotografowania. Dziennikarz wykonując zdjęcia nie przekraczał żadnej bramy, ani nie przeskakiwał płotu. Znajdował się na terenie ogólnodostępnym. Był przekonany, że nie łamie żadnego zakazu, a ponadto fotografował pnie ściętych drzew, a nie obiekty wojskowe.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki