MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jak nas będzie leczył Narodowy Fundusz Zdrowia

(epe, mb, as i ar)
Lekarze rodzinni nie chcą zajmować się nocną wyjazdową pomocą. Uważają, że to zadanie pogotowia
Lekarze rodzinni nie chcą zajmować się nocną wyjazdową pomocą. Uważają, że to zadanie pogotowia A. Suchcicka
W sylwestra i drugi dzień nowego roku szukaliśmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Informacje, które uzyskaliśmy, często były ze sobą sprzeczne. Z rozmów z lekarzami, jak i dyrektorem oddziału NFZ w Ostrołęce, wywnioskowaliśmy, że jakoś to będzie, o czym piszemy poniżej. Jak będzie naprawdę, przekonamy się w najbliższych tygodniach. Mieszkańcy naszego regionu nie muszą się martwić o lekarzy rodzinnych, ponieważ prawie wszyscy przystąpili do konkursu i nadal będą leczyć swoich pacjentów. Jedynie w czterech gminach: Czarni, Czerwonce, Czernicach Borowych i Rzewniu nie ma stomatologów. Ostrołęcki NFZ będzie szukał rozwiązania tej sytuacji wspólnie z wójtami.

Bez optymizmu

- Nie wchodzimy z optymizmem w 2004 rok - powiedział nam 29 grudnia Jerzy Sadowski, dyrektor przasnyskiego szpitala. Brak optymizmu wynika z negocjacji z Narodowym Funduszem Zdrowia.
W 2004 roku w przasnyskim szpitalu na pozór nic się nie zmieni - nadal będą funkcjonowały dotychczasowe oddziały, nie zmieni się stan personelu, a wśród poradni przybędzie nawet poradnia patologii ciąży. Pacjent może nie zauważyć, jak lekarze skrupulatnie przeliczają każdą usługę lekarską na punkt, a potem na grosz. Najgorsza sytuacja finansowa będzie dotyczyć oddziału psychiatrycznego i poradni leczenia odwykowego.
- Walka z alkoholizmem jest wspólnym zadaniem służby zdrowia i samorządów, dlatego też wystąpiłem do wszystkich gmin naszego powiatu o wsparcie finansowe tej działalności - dyrektor Sadowski wyjaśnia, jak będzie się starał utrzymać świadczenia na obecnym poziomie.

Walka o przetrwanie

Przasnyscy lekarze rodzinni i przasnyski szpital złożyli swoje oferty na konkurs do Narodowego Funduszu Zdrowia w terminie. Przasnyskim lekarzom najbardziej zależało na wyższych stawkach za usługi. Uznali, że nawet stawki określone przez NFZ, jako maksymalne, są wysoce niesatysfakcjonujące.
- By utrzymać obecny poziom świadczeń musielibyśmy zwiększyć ilość usług, co oznacza, że musielibyśmy przyjmować większą liczbę pacjentów - mówił na początku grudnia dyrektor Sadowski nie ukrywając, że wdrożenie nowego systemu może odbyć się kosztem pacjentów.
Umowy szpitali z NFZ miały być podpisane do 29 grudnia. Tymczasem w ostatnich dniach 2003 roku nadal trwały negocjacje.
- Czekają nas jeszcze negocjacje na temat oddziału rehabilitacyjnego. Pozostałe negocjacje już się odbyły, teraz czekamy na ich zatwierdzenie przez oddział NFZ w Warszawie - mówił dyrektor 29 grudnia i nie ukrywał, że nie jest zadowolony z rozmów. - Rok 2004 będzie dla nas tragiczny pod względem finansowym - stwierdził Sadowski. - Nie wiemy też, czy umowy nie będą się różniły od projektów, które były w materiałach konkursowych. Mamy nadzieję, że tak się nie stanie i liczymy, że w ciągu roku będziemy mogli renegocjować lepsze warunki. Na tyle by przetrwać i świadczyć usługi. Na razie zastanawiamy się, czy uda nam się ten zaprojektowany kontrakt wykonać.

Nocna pomoc wyjazdowa

W 2004 roku NFZ zapowiadał rewolucję w pracy lekarzy rodzinnych. W ramach podstawowej opieki zdrowotnej mieli zajmować się swoimi pacjentami 24 godziny na dobę. A w razie potrzeby musieliby swojego pacjenta odwiedzać w domu o każdej porze. W Przasnyszu lekarze rodzinni na razie mogą nadal spać spokojnie.
- Mamy ustalenia z niepublicznymi podmiotami, które świadczą usługi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, że od 1 stycznia nocną pomoc wyjazdową zapewni szpital - wyjaśnia dyrektor Sadowski. Oznacza to, że pogotowie nadal będzie wzywane do stanów zagrożenia życia, a nocna pomoc wyjazdowa do zachorowań nie wymagających szybkiej interwencji. Wkrótce w placówkach służby zdrowia będzie podany telefon - inny niż na pogotowie - do nocnej pomocy wyjazdowej. Pod tym telefonem będzie czekał lekarz dyżurny, który albo poradzi nam co robić, albo przyjedzie z wizytą do domu.

Dializy na kredyt?

Makowski szpital do 2 stycznia nie podpisał jeszcze kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.
- Proponowane nam ceny usług są na takim poziomie, że nasz szpital od samego początku będzie wchodził w długi - powiedział nam 2 stycznia dr Jerzy Kasprzyk, zastępca dyrektora szpitala do spraw lecznictwa. - Wartość kontraktu, który proponuje nam Fundusz, jest o 1,5 mln zł niższa niż w tamtym roku. Szczególnie dramatycznie jest w stacji dializ. Fundusz proponuje nam cenę znacznie niższą niż w zeszłym roku, która z pewnością nie zapewni pokrycia wszystkich kosztów dializ. Nasza stacja obsługuje pacjentów z terenu niemal całego byłego woj. ostrołęckiego. W roku 2003 wykonaliśmy 13 tysięcy dializ, Fundusz płacił za każdą z nich po 420 zł. W tym roku proponuje nam tylko po 370 zł za dializę. Trzeba pamiętać, że w koszt dializy wchodzą nie tylko koszty zakupu drogich materiałów i leków, ale także koszt dowozu pacjentów z dość dużego obszaru. Obecnie "przekomarzamy się" z przedstawicielami Funduszu, ale na razie są nieugięci. Mimo niepodpisanego kontraktu, szpital, w tym także stacja dializ, normalnie pracuje i pacjenci na tym nie cierpią, ale dalsze funkcjonowanie przy proponowanych nam stawkach oznacza niebezpieczne zadłużanie się szpitala - twierdzi dr Kasprzyk.
31 grudnia kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia podpisał dyrektor Stacji Dializ w Ostrowi, doktor Jakub Hartman.
- Warunki zaproponowane przez NFZ zupełnie nas jednak nie satysfakcjonują - mówi doktor Hartman. - Otrzymaliśmy pieniądze na leczenie 29 pacjentów. W tej chwili mamy 32 pacjentów, a prawdopodobnie, w myśl statystycznych rokowań, w tym roku zgłosi się kilku nowych. Nie wiem, co mam im proponować. Odmawiać pomocy? Odsyłać do innych stacji, gdzie sytuacja jest podobna? Nie wiem też, co mam zrobić z trzema pacjentami, którzy w tej chwili są już ponad normę. Jeśli nie odmówię im dalszej opieki, pieniędzy starczy nam do września. Gdybym przyjął nowych pacjentów, fundusze skończą się jeszcze wcześniej. Co dalej będzie - trudno przewidzieć. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo w stacji dializ stawką jest życie ludzi. Jeżeli pacjent nie otrzyma w odpowiednim czasie hemodializy, po prostu umrze. A na hemodializy dostaliśmy 10 proc. mniej pieniędzy niż w ubiegłym roku. Taki stan niedofinansowania obarcza ogromną odpowiedzialnością lekarza - uważa Jakub Hartman.

Karetki do zadań specjalnych

Co będzie w styczniu, kiedy zachorujemy w nocy? Według Narodowego Funduszu Zdrowia nocną całodobową opiekę medyczną nad pacjentami powinni sprawować lekarze rodzinni. W Ostrołęce i powiecie ostrołęckim żaden z nich się na to nie godzi.
2 stycznia lekarze rodzinni przyjmowali normalnie pacjentów w przychodniach.
- To, że nie mamy kontraktów, nie oznacza, że nie będziemy leczyć - mówią. - Pracujemy na starych zasadach.
Jak nam powiedziano w ostrołęckim oddziale NFZ, promesy do lekarzy zostały wysłane 30 i 31 grudnia oraz 2 stycznia. Promesa to rodzaj zobowiązania, że NFZ zapłaci za świadczenia, zanim zostanie podpisana między lekarzem a NFZ ostateczna umowa na świadczenie usług medycznych.

Absurd nocnej pomocy

Lekarze rodzinni nie chcą wziąć na siebie obowiązku gwarantowania pacjentom nocnej pomocy wyjazdowej, skoro Fundusz na ten cel nie przeznacza dodatkowych środków. Uważają, że tak jak dotychczas, do chorego powinno wyjeżdżać pogotowie. Nie mają natomiast nic przeciwko zapewnieniu nocnej pomocy stacjonarnej i taka będzie sprawowana w Ostrołęce, jak w latach poprzednich, w przychodni przy ul. Kościuszki.
Dyrektor oddziału NFZ w Ostrołęce Ryszard Zaborowski ma nadzieję, że w oparciu o tę sprawnie funkcjonującą pomoc stacjonarną uda się również zorganizować pomoc wyjazdową. Na takie rozwiązanie zdecydowali się lekarze rodzinni z Przasnysza i Wyszkowa, którzy podpisali umowy na świadczenie nocnej pomocy lekarskiej z miejscowymi szpitalami.
Lekarze są innego zdania.
- Sytuacja jest absurdalna - mówi dr Aleksander Wojna, prowadzący przychodnię "Medyk" w Rzekuniu. - Od tego, żeby zapewnić pacjentowi opiekę nocną jest pogotowie. Tymczasem, według NFZ, pacjent ma najpierw wezwać lekarza rodzinnego, ten musi przyjechać na miejsce, zdiagnozować przypadek, wezwać (jeżeli zachodzi taka konieczność) pogotowie, a kiedy przyjedzie do pacjenta lekarz z pogotowia, on również go zdiagnozuje i dopiero potem chory trafia do szpitala. To obłęd!
- Nie mam podpisanego kontraktu, bo to wszystko jest absurdalne - mówi dr Beata Gadek z przychodni rodzinnej w Ostrołęce.
- Żaden lekarz nie podpisał kontraktu - mówi Andrzej Słomski, przewodniczący terenowego oddziału Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Ostrołęce. Kolegium zrzesza ok. 70 lekarzy rodzinnych z pięciu powiatów z terenu byłego województwa ostrołęckiego. - Rozmawialiśmy m.in. z Meditransem, który proponuje usługi transportowe, ale żadnej umowy nie podpisaliśmy.
31 grudnia 2003 roku Meditrans podpisał umowy ze szpitalami w Przasnyszu i w Ostrowi.
- Lekarze z tych powiatów porozumieli się ze szpitalami - tłumaczy dr Robert Gadek, pełniący obowiązki dyrektora stacji pogotowia ratunkowego Meditrans w Ostrołęce. - Jesteśmy otwarci na oferty lekarzy rodzinnych.
Meditrans zapewnia jedynie usługi transportowe, czyli samochód wyjazdowy (karetkę) z kierowcą. Opiekę medyczną ma zapewnić lekarz rodzinny, jeżeli podpisze umowę z Meditransem.

Przede wszystkim diagnoza

Zdaniem dr Gadka, zmiana w sprawowaniu opieki nad pacjentem, proponowana przez NFZ, może mieć na celu dokładne diagnozowanie choroby.
- Bardzo wiele zgłoszeń, które odbiera dyspozytor pogotowia np. w Ostrołęce, to tzw. lekkie przypadki: przeziębienia, niestrawności itp. - tłumaczy Robert Gadek. - Jeżeli lekarze rodzinni będą zobowiązani do sprawowania całodobowej opieki lekarskiej, to oni będą zajmować się tego rodzaju zachorowaniami. Chodzi o to, żeby nie wysyłać karetki do pacjenta, skarżącego się na ból gardła.
Nie wiadomo jednak, co ma zrobić pacjent, jeżeli poczuje się źle po godzinie 18.00, kiedy kończą pracę przychodnie.
- Na pewno nie będzie tak, że pogotowie nie przyjedzie do pacjenta, jeżeli będzie wezwane - mówi szef Meditransu. - Decyzję, czy potrzebuje lekarza, czy konieczna jest karetka podejmuje dyspozytor. Teoretycznie, jeżeli uzna on, że potrzebny jest lekarz rodzinny, może sugerować to pacjentowi.

Lekarz po godzinach

Lekarze zdecydowanie sprzeciwiają się konieczności sprawowania całodobowej opieki nad pacjentem.
- Lekarz nie jest w stanie pracować całą dobę - mówi dr Andrzej Słomski.
- Nie może być tak, że po zakończeniu pracy w przychodni, przez następne godziny trzeba być na dyżurze nocnym - tłumaczy Aleksander Wojna. - A następnego dnia stawić się do pracy w przychodni.
- Jest za mało lekarzy w przychodniach, żeby pracować jeszcze w nocy - mówi dr Lucyna Zalewska, prowadząca przychodnie w Myszyńcu i w Czarni. - Lekarz musi być sprawny fizycznie i umysłowo, a jest to przecież nierealne przy założeniu, że wcześniej przepracuje ileś tam godzin w ciągu dnia. A poza tym zabezpieczenie pomocy całodobowej to dodatkowe koszty. To paradoks, jeżeli weźmie się pod uwagę to, że proponowane kontrakty są niższe.
Zdaniem dr Zalewskiej, jeżeli zabezpieczenie opieki nocnej stanie się konieczne, lekarze będą jeździć do chorych własnymi samochodami.
- A potem i tak trzeba wezwać pogotowie - mówi dr Zalewska. - Będę jednak musiała jechać do chorego swoim samochodem, dodatkowo ponosić koszty eksploatacji i paliwa.
- Nie wyobrażam sobie takich wyjazdów własnymi samochodami - mówi dr Wojna. - Pół biedy mężczyzna, ale jeżeli w nocy do chorego jedzie sama młoda lekarka, ktoś ją napadnie, pobije?
2 stycznia niektórzy lekarze rodzinni już otrzymali z NFZ pisma i tzw. promesy informujące, że proponowane przez nich oferty są do przyjęcia.
- W promesach napisane jest wyraźnie, że od 1 stycznia mamy pracować normalnie, bo zawrzemy kontrakty - mówi dr Lucyna Zalewska. - Żadna z ofert, która wpłynęła do NFZ od lekarzy z naszego terenu nie uwzględnia pomocy wyjazdowej.
Dr Zalewska 2 stycznia miała pełnić pierwszy wyjazdowy dyżur.
- Odpowiedź NFZ rozumiem tak, że pozostają dyżury nocne, ale bez konieczności wyjazdu - mówi lekarka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki