Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Jak historia się działa

(mn)
Państwo Eibinowie z córkami
Państwo Eibinowie z córkami Fot. M. Nożyńska
Weekend 7-8 czerwca przejdzie do historii, i to jest stwierdzenie bezdyskusyjne. Jak spędzaliśmy te dwa dni, czy czuliśmy, że historia się dzieje? Byliśmy w kilku rodzinach, mieszkających w różnych miejscach naszego regionu i spędziliśmy z nimi kilka bądź kilkanaście minut historycznych dni.

Polska nie może zostać

Za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej głosowała w referendum rodzina Eibinów z Makowa.
Rodzina składa się z czterech osób. Barbara pracuje w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Makowie, zaś jej mąż Zbigniew jest licencjonowanym pracownikiem ochrony w firmie ochroniarskiej Janbis. Państwo Eibinowie mają dwie córki. Starsza, Magda ma dwadzieścia pięć lat. Mieszka i pracuje w Warszawie. Młodsza Małgorzata ma lat dwadzieścia jeden. Studiuje informatykę w Kolegium Nauczycielskim w Ostrołęce.
Eibinowie wybrali się na głosowanie w sobotę 7 czerwca.
- Podczas wszystkich wyborów głosujemy wspólnie całą rodziną. 8 czerwca, w niedzielę mój mąż pracuje, dlatego wybraliśmy się do urny w sobotę - mówi Barbara Eibin.
Przed głosowaniem w domu wykonywano takie same zajęcia jak w każdą sobotę, np. sprzątanie. Małgorzata pojechała na egzamin do Ostrołęki. Towarzyszyła jej Magda. Po obiedzie, na który była botwinka, ozory w sosie chrzanowym i ogórki małosolne, Eibinowie podjechali swoim białym cinquecento do lokalu wyborczego w Szkole Podstawowej nr 1, gdzie jednomyślnie opowiedzieli się za przystąpieniem Polski do Unii.
- Na pewno nie podchodzimy do tego z entuzjazmem. Sądzę, że nie mamy wyjścia, jest to konieczność. Nasi sąsiedzi są lub będą w Unii, więc Polska nie może zostać Robinsonem na bezludnej wyspie - mówi pani Barbara.
- Chcę podróżować po Europie bez paszportu - tłumaczy swą decyzję pan Zbigniew. Oboje nie ukrywają, że może córki w przyszłości wybiorą się do pracy w krajach Unii.
Po głosowaniu pani Barbara i Małgorzata pojechały na zakupy, zaś pan Zbigniew przebrał się i poszedł do ogrodu sadzić krzewy. Wkrótce dołączyła do niego reszta rodziny. Wieczorem siostry poszły nad zalew a rodzice odpoczywali w domu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki