Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Jak głosowaliśmy do Parlamentu Europejskiego

Anna Suchcicka
W przedszkolu nr 1 na osiedlu "Orlika" do godz. 12.00 zagłosowało ok 5 proc. wyborców, a o 16.00 frekwencja wynosiła ok. 10 proc.
W przedszkolu nr 1 na osiedlu "Orlika" do godz. 12.00 zagłosowało ok 5 proc. wyborców, a o 16.00 frekwencja wynosiła ok. 10 proc. Fot. A. Suchcicka
- Ruch przy urnie trochę zwiększył się po głównych mszach, ale nadal frekwencja jest niewielka.

W przedszkolu nr 1 na osiedlu "Orlika" do godz. 12.00 zagłosowało ok 5 proc. wyborców, a o 16.00 frekwencja wynosiła ok. 10 proc.
(fot. Fot. A. Suchcicka)

Na razie wynosi ona 6,5 proc. - mówiła nam o godz. 12.30 Hanna Gadomska, wiceprzewodnicząca komisji wyborczej nr 5 przy ul. Żwirki i Wigury w Przasnyszu. - Moim zdaniem jest to dosyć słaby wynik, ale mam nadzieję, że do godz. 22.00 będzie znacznie lepiej. Do południa przychodziły głównie osoby starsze, może młodzież musi się wyspać?
Pierwsze w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się 13 czerwca. Lokale wyborcze były czynne od godz. 6.00 do 22.00. Do południa tłoku przy urnach nie było. Ale po południu wiele osób kierowało swoje kroki do lokali wyborczych w drodze do kościołów albo wracając z nich. Młodzi ludzie niechętnie mówili o swoich kandydatach.
- Głosowałem nie na partię, ale na konkretną osobę. Jest to osoba znana mi z telewizji, znany sportowiec - zdradził nam Krzysztof Szczerba, młody mężczyzna, którego spotkaliśmy w okolicach przasnyskiego MDK-u. Zdaniem Szczerby, kandydaci zawsze składają mnóstwo obietnic, ale po objęciu nowej posady szybko o obietnicach zapominają. O swoim kandydacie Krzysztof Szczerba ma jednak lepsze mniemanie.
- Mam nadzieję, że w stosunku do tego pana się nie pomylę. Jest to osoba, która jeździła wiele po świecie i zawsze potrafiła godnie reprezentować nasz kraj. Nie jest to wprawdzie młoda osoba, ale myślę, że doskonale pamięta o tym, jak sama była młoda i jak musiała ciężko pracować, by coś osiągnąć. Mam nadzieję, że mój kandydat, jeśli dostanie się Parlamentu Europejskiego, zrobi coś dla sportu w takich miastach jak Przasnysz.
77-letnią Józefę Kornalewską spotkaliśmy, gdy szła zagłosować. Nie znała zasad głosowania i nie wiedziała, przy którym nazwisku postawi krzyżyk.
- Wszystkiego, mam nadzieję, dowiem się na miejscu. Może jak przeczytam nazwiska kandydatów, to coś mi się skojarzy. Może na pana Borowskiego? Może na naszego starostę Zenona Szczepankowskiego? Moja córka ma o naszym staroście dobre zdanie i jest to, moim zdaniem, człowiek, który dużo dobrego robi dla powiatu. To może i dla kraju też by umiał zrobić coś dobrego. Jeśli więc będę mogła na niego zagłosować, to może i zagłosuję - zastanawiała się Józefa Kornalewska.
Kondrad Żmijewski nie musiał się namyślać przy urnie. Na głosowanie przyszedł z mocno ugruntowanym zdaniem.
- Głosowałem na Samoobronę, na kandydata pierwszego z listy, na tego adwokata - wyjaśniał nam i stwierdził, że do Samoobrony przekonały go proste słowa przewodniczącego Andrzeja Leppera. - Przewodniczący mówi zrozumiałym językiem i jest przekonywający, a jego słowa bardzo trafiają do takich ludzi niewysoko kształconych jak ja - mówił Żmijewski, który skończył swoją edukację na zawodówce.
W komisji wyborczej nr 5 spotkaliśmy miejskiego radnego Jarosława Szmulskiego. Nie zdradził nam nazwiska swojego kandydata.
- Zagłosowałem na człowieka, z którym wielokrotnie rozmawiałem i z którym współpracowałem. Mój kandydat zna języki obce, ma wyższe wykształcenie, jest dość młody i ma doświadczenie samorządowe. Celem tej osoby jest walka z bezrobociem i uważam, że będzie ona w stanie zrobić wiele dobrego dla młodych ludzi - mówił miejski radny.
Leszek Nażgiewicz, pracownik umysłowy z Przasnysza, wybierał spośród kandydatów Platformy Obywatelskiej. Przewrotnie jednak pominął osoby znane i postawił znaczek przy kandydacie sobie nieznanym.
- Zagłosowałem na Platformę, bo bardzo podoba mi się program tej partii. Myślę, że Polska należy do młodych osób, a kandydaci Platformy są dosyć młodzi i, przynajmniej na razie, uchodzą za dosyć mądrych - tłumaczył swój wybór Nażgiewicz, który ma nadzieję, że osoby reprezentujące Polskę w Unii będą umiały sprawić, by Polacy jako naród uwierzyli w siebie. Nażgiewicz ma także nadzieję, że przynależność Polski do Unii ukróci w naszym kraju korupcję. - Może w końcu zaczniemy solidnie rozliczać się z powierzonych nam pieniędzy, bo na razie w Polsce nikt tego nie robi - stwierdził nasz rozmówca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki