MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Interwencje: Urzędnika uczucie nie tyka

(as)
- Pokażcie proszę, jakie jest podejście urzędnika do ludzi. Zasady działania ZUS są dla mnie przerażające - uważa Ludwik Rogowski, który nie prosił nas o interwencję, ale o pokazanie bezdusznej urzędniczej machiny ku przestrodze innych petentów.

- W 1999 roku weszła tzw., obowiązkowa składka z racji prowadzenia działalności gospodarczej na rzecz ubezpieczeń zdrowotnych. Składka zaczęła obowiązywać od stycznia 1999 roku, ale moja żona, która prowadziła jednoosobową firmę, dowiedziała się o tym z kilkumiesięcznym opóźnieniem - opowiada Ludwik Rogowski z Chorzel, który w 1999 roku osobiście chodził do ZUS-u, by dowiedzieć, ile jego żona musi dopłacić, a potem uregulował zaległą kwotę. Historia działa się w lipcu 1999 roku. Przed rokiem Zefiryna Rogowska, gdy osiągnęła wiek emerytalny, zamknęła kwiaciarnię i zaczęła pobierać emeryturę. ZUS co miesiąc wypłaca jej ok. 700 zł.
W listopadzie 2003 roku pani Rogowska otrzymała upomnienie, że zalega ze składką na rzecz ubezpieczeń zdrowotnych za styczeń 2001 roku, za grudzień 2001 i za grudzień 2002 roku.
- Byliśmy bardzo zdziwieni. Ale żona skompletowała dowody wpłaty i poszedłem wyjaśniać sprawę. Gdy okazało się, że w naszych domowych papierach nie ma kwitu za grudzień 2002 roku, nie kłóciłem się, tylko zapłaciłem. - Ale proszę pana tu są jeszcze zaległości za styczeń i grudzień 2001 roku - upierała się urzędniczka ZUS-u. Rogowski, który posiadł odpowiednie kwity, udowodnił, że była w błędzie. Tymczasem po dwóch tygodniach ponownie przyszło do Rogowskich upomnienie z ZUS-u. Tym razem urzędnicy dopatrzyli się, że w 1999 roku Zefiryna Rogowska wpłaciła pieniądze z opóźnieniem, nie dopłacając odsetek.
- "Mamy wszystko w komputerze i proszę nie dyskutować" - Rogowski cytuje stwierdzenie urzędniczki. Kolejny kontakt z ZUS-em doprowadził panią Rogowską do łez. - W Wigilię Bożego Narodzenia, w dzień, gdy czeka się na życzenia bliskich, zadzwoniła do nas urzędniczka z ZUS-u z pytaniem: "płaci pani, czy nie, bo będziemy liczyli odsetki podwójnie" - wspomina Rogowski. Kilka dni później przyszedł tytuł egzekucyjny i decyzja. ZUS potrącił sobie zaległe pieniądze z emerytury. W styczniu Zefiryna Rogowska zamiast 730 zł, dostała o 200 zł. mniej.
- Pokażcie proszę, jakie jest podejście urzędnika do ludzi. Dla mnie działanie ZUS-u jest zupełnie niezrozumiałe. Nagle, po pięciu latach, przypomniało im się, że mają prawo coś wyegzekwować i bezwzględnie to robią. Zasady działania ZUS-u są dla mnie przerażające.
Faks przysłany do redakcji przez Urszulę Tułodziecką, dyrektor oddziału ZUS w Ostrołęce niewiele wyjaśnia: "Uprzejmie informuję, że w indywidualnych sprawach rozstrzyganych przez ZUS zainteresowani winni wyjaśnić je bezpośrednio z ZUS. Sprawa Pani, w imieniu której interweniuje "Tygodnik" jest znana Oddziałowi ZUS. Zainteresowana była wielokrotnie przez Inspektorat ZUS w Przasnyszu informowana o nieprawidłowościach w rozliczeniach z zakładem i nie reagowała, czego efektem było wszczęte postępowanie egzekucyjne. Do Oddziału od zainteresowanej wpłynęło pismo. O szczegółach rozstrzygnięcia zostanie poinformowana osobiście".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki