Interwencja. Ma dość pijaków pod sklepem

Mieczysław Bubrzycki
Nasz czytelnik twierdzi, że w sklepie w Przedświciu nietrzeźwym sprzedaje się napoje alkoholowe, bo sklepowej zależy na utargu.

Czytelnika bardzo martwi sytuacja, jaka jest w sklepie w Przedświciu. Dlatego zatelefonował do naszej redakcji.

- To spora wieś, tuż obok nowej świetlicy działa od lat geesowski sklep, w którym można kupić także wszystkie rodzaje napojów alkoholowych - mówi czytelnik. - I z tym związany jest największy problem. Prawdopodobnie zarobki sklepowej uzależnione są od utargu, a największy jest pewnie za napoje alkoholowe. I nie ważne, że ci, którzy przychodzą tu, aby się upić, wynoszą z domu resztki pieniędzy i często potem nie mają ich na jedzenie. To nie ma znaczenia, bo liczy się utarg. O tym, czym tu się handluje przede wszystkim, świadczy zawartość koszy na śmieci ustawionych obok sklepu. Tam są same małe butelki po wódce. To wszystko jest najpierw sprzedawane, a potem wypijane pod sklepem. A przecież jest na pewno zakaz picia pod sklepem, a na pewno nie wolno sprzedawać alkoholu nietrzeźwym - mówi nasz rozmówca. - To w ogóle nie jest przestrzegane, bo spod sklepu wciąż idą pijani panowie. Stwarzają oni zagrożenie na drodze, bo idą środkiem i łatwo ich potrącić. Alkoholem handluje się nie tylko w dni robocze do godz. 15.30, ale w lecie także w niedziele. A wtedy to klientami są prawie wyłącznie pijacy. Największy ruch klientów zainteresowanych wyłącznie alkoholem jest w soboty i niedziele, bo wtedy zjeżdżają do domów panowie, którzy pracują dorywczo, przeważnie w okolicach Warszawy i wracają z zarobionymi pieniędzmi, które w czasie weekendów przepijają. Uważam, że powinno się temu jakoś zaradzić. Dużo zależy od pracownicy i właściciela sklepu. Nie obroty sklepu powinny być najważniejsze, a troska o ludzi. Przede wszystkim więc powinno się przestrzegać zasady, że nie wolno pić pod sklepem i nie wolno sprzedać alkoholu nietrzeźwym - przekonuje nasz czytelnik.

Uwagi czytelnika przekazaliśmy prezesowi Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Wąsewie, do której sklep należy.

- Pracownica sklepu ma wynagrodzenie prowizyjne, a więc zależy ono bezpośrednio od utargu, ale z wyłączeniem napojów alkoholowych - wyjaśnia prezes Stanisław Kowalczyk. - Tak stanowią przepisy i my tego przestrzegamy. Za sprzedaż napojów alkoholowych sklepowa otrzymuje comiesięczny stały ryczałt, który nie zależy od obrotów. Osobom nie znającym realiów rynku może się wydawać, że w takich sklepach, jak ten w Przedświciu, obroty na alkoholu są bardzo duże. Tymczasem stanowią one 15-20 procent całych obrotów. Sklepowa nie ma wpływu na to, gdzie po wyjściu ze sklepu klient wypije zakupiony alkohol - mówi prezes Kowalczyk.

I dodaje:

- Chcę zwrócić uwagę, że przy sklepach prywatnych są nawet urządzane ogródki pod parasolami, w naszych sklepach czegoś takiego nie ma. Natomiast nie podlega żadnej dyskusji, że sklepowa nie może sprzedawać alkoholu osobom nietrzeźwym i do 18. roku życia, w każdym sklepie wisi na widocznym miejscu informacja na ten temat. Za nieprzestrzeganie tego przepisu grozi nawet utrata koncesji na sprzedaż alkoholu i zarząd naszej spółdzielni stara się, aby ten zakaz był rygorystycznie przestrzegany.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GOŚĆ

PEWNIE SWITANKOM TO PRZESZKADZA W DARCIU MORDY BO TO NIE JEST ŚPIEW TYLKO WYCIE A CHŁOPY JAK PILI TO BĘNDO PIĆ

g
gość

Sklepowa nie jest winna jego śmierci.

Natomiast winna, że sprzedaje pijanym

i pozwala na picie w obrębie sklepu.

Zjawisko to jest szybko do usunięcia a mianowicie:

nie ganiać pijaczków (oni najczęściej i tak butelki w porę schowają)

natomiast przykładnie właściciela sklepu.

Polecam sklepy - GS w Prostyni, oraz prywatny w Kiełczewie.

J
Jacek

Tak jest nie tylko w Przedświciu, ale we wszystkich wioskach. Pod sklepami, piją, załatwiają potrzeby fizjologiczne a nawet śpią. Do czasu aż stanie się tragedia jak niedawno w Kuskowiźnie, gdy zmarł pod sklepem klient od zamroczenia alkoholem. Dla właścicieli sklepów są to najbardziej dochodowi klienci bo marża na towar największa i przychodzą po niego kilkakrotnie w ciągu dnia. To że nieraz policja przejedzie i ich spisze nie działa na nich bo są już chorzy na najpopularniejszą chorobę w Polsce - nałóg alkoholowy, z którego sami się nie wyleczą. Największy skutek dałoby nakładanie kar na sprzedających alkohol osobom nietrzeźwym i pozwalających spożywać go po sklepami. Ustawa jasno określa przepisy a egzekwowanie ich powinna wymagać przejeżdżająca policja. Im wygodniej we wsiach tylko nakładać mandaty tym, którzy wypili jedno piwo i wsiedli na rower. MAMY JESZCZE MIESIĄC SIERPIEŃ, MIESIĄC WALKI Z ALKOHOLIZMEM. Mamy naszego biskupa Tadeusza Bronakowskiego - krajowego duszpasterza od spraw walki z alkoholizmem, może wspomóżmy go wszyscy, księża, policjanci, dziennikarze, sklepikarze i my wszyscy którzy chodzimy do kościoła. W tej  chwili w Polsce spożycie alkoholu na głowę jest największe w notowanej historii Polski. Czas podnieść alarm!

Dodaj ogłoszenie