MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Intercell straszy, czy informuje?

Jacek Pawłowski
Podczas spotkania w elektrowni: wojewoda Leszek Mizieliński (z lewej) i dyrektor elektrowni Sławomir Nosek (z prawej)
Podczas spotkania w elektrowni: wojewoda Leszek Mizieliński (z lewej) i dyrektor elektrowni Sławomir Nosek (z prawej) J. Pawłowski
Intercell ostrzega posłów i samorządowców, że na rynku pracy w Ostrołęce może dojść niebawem do tragedii.

- Informujemy posłów i samorządowców co zamierzamy zrobić - mówi Maria Rochowicz z Intercellu. - Chodzi o to, żeby na jesieni nie było lamentu, że nasze inwestycje wywołują poważne skutki społeczne w mieście.
Intercell rozpoczął akcję informacyjno-lobbingową dotyczącą swoich przyszłych inwestycji. Zarząd firmy zaprasza na rozmowy do zakładu parlamentarzystów i samorządowców.
Przypomnijmy, Intercell zamierza do 2006 roku podwoić produkcję i zmienić technologię wytwarzania papieru. Koszt inwestycji w linie produkcyjne firma oszacowała na ok. 100 mln euro, a ze starych maszyn pozostaną tylko fundamenty. Intercell chce być firmą znacznie bardziej konkurencyjną niż obecnie i zamierza obniżać koszty produkcji. Zarząd spółki chce uczestniczyć w prywatyzacji elektrociepłowni w Ostrołęce, skąd kupuje parę. Jeżeli Intercell nie kupi części udziałów w Zespole Elektrowni Ostrołęka, to jak zapowiada, wybuduje sobie własne, tanie zasilanie w parę. Wszystko dlatego, że jak twierdzi Intercell, para z ostrołęckiej, przestarzałej elektrociepłowni jest za droga i podwyższa koszty wytwarzania papieru. Elektrownia uważa z kolei, że Intercell usiłuje w ten sposób wymóc obniżenie ceny pary i tylko straszy. O problemach wynikających z zamiarów inwestycyjnych Intercellu pisaliśmy w TO nr 15/2003 w tekście "Para sąsiadów".
Intercell złożył w Ministerstwie Skarbu Państwa ofertę kupna udziałów w ZEO Ostrołęka, ale jak dotąd nie otrzymał odpowiedzi. Producent papieru zaczął więc informować na lewo i prawo co planowane w firmie inwestycje mogą oznaczać dla miasta.
Najgorszy scenariusz dla Ostrołęki to budowa własnej fabryki pary przez Intercell. Wówczas istnienie Zespołu Elektrowni Ostrołęka może stanąć pod znakiem zapytania. Dziś elektrownia zatrudnia ok. 1300 osób, których większość mogłaby stanąć przed widmem utraty pracy. Dwie trzecie energii wytwarzanej przez ten zakład kupuje ostrołęcki przemysł, czyli tak naprawdę Intercell, ponieważ pozostałe zakłady przemysłowe, w porównaniu z wielką fabryką papieru, kupują śladowe ilości energii. Gdyby ZEO Ostrołęka stracił największego klienta, stanąłby przed widmem drastycznego ograniczenia produkcji i koniecznością masowych zwolnień pracowników. Do zaopatrzenia bowiem w prąd i ciepło Ostrołęki i regionu nie potrzeba aż tak dużej siłowni, jak ta w Wojciechowicach. Zresztą gdyby się okazało, że Intercell przestaje być klientem sąsiadującej z nim elektrowni, to ceny prądu i ciepła dla mieszkańców mogłyby znacznie wzrosnąć.
We środę 30 kwietnia na zaproszenie prezesa Intercellu Jerzego Janowicza gościł w fabryce poseł Prawa i Sprawiedliwości z okręgu siedlecko-ostrołęckiego Marian Piłka.
- Spotkanie to miało charakter informacyjny, nie odniosłem wrażenia, że Intercell usiłuje coś wylobbować - powiedział nam po spotkaniu poseł Piłka. - Usłyszałem od prezesa Janowicza informacje o ewentualnych społecznych konsekwencjach inwestycji w Intercellu.
Z rozmowy posła z szefem Intercellu wynikało, że ostrołęcka elektrownia wymaga jak najszybszej modernizacji, bo w obecnym kształcie dłużej funkcjonować nie może. Każda zaś modernizacja, niezależnie od tego czy Intercell kupi elektrociepłownię czy nie, wiąże się z ograniczeniem zatrudnienia.
- Chyba jest w tym wiele racji, że w takim kształcie elektrowni trudno będzie dalej funkcjonować. W Polsce energia jest droga, w związku z tym to wymaga jakichś działań zmierzających do większej racjonalizacji kosztów produkcji. Powstaje więc pytanie jak to zrobić przy najmniejszych kosztach społecznych - mówi poseł Piłka.
Gdy zapytaliśmy posła Piłkę, czy zna racje elektrowni w tym sporze, odpowiedział, że nie zna, bo z nikim jeszcze nie rozmawiał.
Tymczasem Intercell szykuje kolejną ofensywę informacyjną. Już 19 maja w fabryce ma odbyć się spotkanie z miejskimi radnymi i przedstawicielami prezydenta. Doszło tu w ubiegłym tygodniu do kompetencyjnej utarczki. Początkowo bowiem Intercell zapraszał radnych do udziału w wyjazdowej sesji Rady Miejskiej na terenie fabryki, co wzbudziło konsternację wśród radnych, bo sesje może zwoływać tylko przewodniczący rady, a nie prywatna firma. W końcu Intercell wydrukował na nowo zaproszenia, ale jeszcze w czasie sesji 30 kwietnia prezydent Ryszard Załuska oburzał się na przewodniczącego Janusza Kotowskiego, że wyznaczył wyjazdową sesję w dniu kiedy prezydent ma spotkanie ze starostami sąsiednich powiatów. Prezydent oświadczył, że nie weźmie udziału w wyjeździe do Intercellu, bo spotkanie ze starostami jest dla niego "nie mniej ważne". Nie wiadomo jednak czy nie zmieni zdania, ponieważ konfrontacja między dwoma największymi pracodawcami w Ostrołęce z dnia na dzień przybiera na sile.
W Intercellu już postanowiono, że inwestycje zostaną przeprowadzone i zapisano na nie pieniądze w budżecie firmy. Można powiedzieć, że od inwestycji nie ma odwrotu.
- Nam się po prostu spieszy - mówi szefowa public relations w Intercellu Maria Rochowicz. - Może elektrowni się nie spieszy. Może zakład ten chce czekać na prywatyzację rok, dwa, a może w ogóle nie chce się prywatyzować. Ale my naprawdę nie będziemy na nikogo czekać z naszymi inwestycjami. Chcemy jak najszerzej o nich informować i o ich skutkach, żeby na jesieni nie było lamentu, że ktoś nie wiedział, że to będą takie społeczne konsekwencje naszych działań. Przez dziesięć lat istnienia spółki w Ostrołęce wykazywaliśmy zawsze odpowiedzialną postawę wobec otoczenia i chcemy ją wykazywać nadal.
Trzy tygodnie temu w rozmowie z TO prezes Intercellu Jerzy Janowicz również mówił, że liczy się z tym jakie znaczenie ma jego firma dla otoczenia, ale jednak najważniejszy w podejmowaniu decyzji jest rachunek ekonomiczny i wola akcjonariuszy.
Elektrownia ze swojej strony również wysyła na zewnątrz komunikaty jak bardzo jest potrzebna, ekologiczna i nowoczesna. We środę 16 kwietnia, w czasie spotkania z wojewodą mazowieckim Leszkiem Mizielińskim i wiceministrem środowiska Krzysztofem Szamałkiem, dyrekcja elektrowni prezentowała swe wysiłki na rzecz pozyskiwania ekologicznej energii z odpadów drzewnych. Dyrektor elektrowni Sławomir Nosek podkreślał przede wszystkim troskę swojego zakładu o środowisko naturalne i eksponował w wypowiedziach nowe miejsca pracy, które powstały dzięki uruchomieniu linii do produkcji energii z drewnianych zrębków.
Na razie nikt nie wyliczył z jakimi ruchami na rynku pracy wiązałyby się inwestycje w Intercellu przy porozumieniu albo przy braku porozumienia z elektrownią. Jednak z nasilenia różnych działań informacyjno-lobbingowych podejmowanych przez oba zakłady oraz zaangażowania w nie posłów i samorządowców można wnioskować, że zmiany czekające w przyszłości oba zakłady mogą, przy niekorzystnym rozwoju sytuacji, mieć bardzo złe skutki dla Ostrołęki i regionu, choć zapewne poprawią sytuację ekonomiczną co najmniej jednej z fabryk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki