MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Historia. 11 listopada 1918 w Przasnyszu

possowski
Funkcjonariusze Policji Państwowej (utworzonej oficjalnie 24 lipca 1919 roku), w 1918 roku byli w szeregach Ochotniczych Straży Pożarnych (zwanych Strażami Ogniowymi), Polskiej Organizacji Wojskowej, Milicji Ludowej i w 1918 roku. Brali czynny udział w rozbrajaniu Niemców. Na zdjęciu funkcjonariusze przasnyskiej policji w 1924 r.
Funkcjonariusze Policji Państwowej (utworzonej oficjalnie 24 lipca 1919 roku), w 1918 roku byli w szeregach Ochotniczych Straży Pożarnych (zwanych Strażami Ogniowymi), Polskiej Organizacji Wojskowej, Milicji Ludowej i w 1918 roku. Brali czynny udział w rozbrajaniu Niemców. Na zdjęciu funkcjonariusze przasnyskiej policji w 1924 r.
Data 11 listopada jest dosyć umowna, gdyż był to jedynie dzień rozejmu zawartego z Niemcami w lasach Compiegne w Rethondes. Na prawdziwą wolność przeszyło nam jeszcze trochę poczekać. Niewątpliwie jednak Polska Organizacja Wojskowa odegrała kluczową rolę w procesie odzyskiwania przez nasz kraj niepodległości w 1918 roku. W Przasnyszu też.

Członkowie przasnyskiej Organizacji Wojskowej "Straży Ogniowej" 11 listopada wyszli na ulice, z bronią, którą zgromadzili wcześnej w mieszkaniu naczelnika straży - Grzegorza Galewskiego. Dalej akcja potoczyła się już szybko. Niemcy byli rozbrajani i puszczani wolno. Został też wykolejony pociąg z ewakuującymi się urzędniczkami niemieckimi. Polacy, świadomi, że oddział niemiecki w Przasnyszu liczy ok. 250 ludzi i Niemcy sposobią się do ochrony swoich urzędów w mieście, członkowie POW i Straży Ogniowej przeorganizowali się w trzy oddziały z przydziałem określonych działań. Pierwszy oddział miał rozbrajać Niemców w mieście i w ich mieszkaniach, drugi oddział wziął na siebie zajęcie koszar wojskowych, a trzeci miał zabezpieczać wszystkie drogi w celu rozbrojenia wyjeżdżających Niemców i niedopuszczenia do wkroczenia przemieszczających się sił niemieckich. W okolicach Sierakowa Polacy urządzili zasadzkę na przemieszczający się z Makowa Mazowieckiego rozbrojony oddział niemiecki. Jednak skuteczny wywiad uciekających, zdezorientował Polaków, którzy pozwolili przedostać się Niemcom do granicy pruskiej w okolice Chorzel.

Kluczowym wydarzeniem dla wyzwolenia miasta było przejęcie przez Polaków Urzędu Pocztowo-Telegraficznego i obsadzenie go osobami mówiącymi po niemiecku, czym chciano dezinformować nieprzyjaciela. Kolejnymi zdobytymi "bastionami" były wydziały miejscowego urzędu powiatowego: budowlany, rekwizycyjny oraz zbożowy. W pewnym momencie doszło nawet do wymiany ognia pomiędzy dwiema stronami.

12 listopada już od rana kontynuowane było rozbrajanie Niemców, którzy oddawali broń niemal bez żadnego oporu, chcąc jedynie uratować życie. Rankiem 12 listopada zajęty został przez przasnyszan także Urząd Powiatowy. Ponadto, Polacy z każdą godziną powiększali zarekwirowany inwentarz poniemiecki.

Ostatnim akcentem listopadowych dni było udanie się peowiaków do koszar wojskowych w celu rozbrojenia wojska niemieckiego. Niemcy nie próbowali walczyć, chcieli jedynie, by wypuścić ich z bronią w kierunku granicy pruskiej za Chorzele. Wśród przasnyszan zdania były podzielone. Zwyciężyła koncepcja pełnego rozbrojenia okupantów. Po całkowitym zdaniu broni wycofali się z Przasnysza, a władzę w mieście zaczęli przejmować Polacy.

Pierwsze lata wolności były dosyć ciężkie. Ale każdego roku, na pamiątkę listopadowych dni, organizowano wielkie manifestacje i spektakle. Przed II wojną światową z tej okazji polskie miasta tonęły w biało-czerwonych flagach, dziś zaledwie niewielki odsetek mieszkańców wywiesza nasze narodowe barwy przed domem.

Wojciech Łukaszewski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki