Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Gry uliczne i finansowe

Jacek Pawłowski
Remont ulicy Piłsudskiego w Ostrołęce kosztował więcej o 123,3 tys. zł niż wynikałoby to z przetargu. Sprawę skontroluje Regionalna Izba Obrachunkowa.

- Ja nic nie wykryłem. Samo się wykryło - powiedział w opublikowanym przed tygodniem na łamach TO wywiadzie prezydent Ostrołęki Ryszard Załuska, zapytany czy w pierwszych miesiącach urzędowania wykrył jakieś nieprawidłowości w Urzędzie Miejskim. - Jestem dziś w przeddzień zawiadomienia Regionalnej Izby Obrachunkowej o nieprawidłowości w przetargu przeprowadzonym w poprzedniej kadencji. Chodzi o remont ulicy Piłsudskiego, którego rzeczywisty koszt był znacznie wyższy niż umowa przetargowa.
Tydzień później, na sesji Rady Miejskiej prezydent poinformował radnych, że już zwrócił się do Regionalnej Izby Obrachunkowej z prośbą o opinię, czy powinien czy nie powinien zapłacić więcej niż wynikałoby to z umowy przetargowej.
- Wykonawcy zgłosili się do mnie po pieniądze, a ja powiedziałem, że nie zapłacę. Niech mnie podadzą do sądu - mówi prezydent Załuska.

Roboty konieczne

Przypomnijmy, remont ulicy Piłsudskiego trwał od października 2001 do czerwca 2002 roku. Budził w mieście wielkie emocje. Miał trwać trzy miesiące - trwał dziewięć. Miał kosztować 2,24 mln zł - kosztował o 123,3 tys. zł więcej. (O remoncie ulicy Piłsudskiego pisaliśmy kilkakrotnie, m.in. w numerze 93/2001 w tekście "Gry uliczne" - przyp. jp).
Emocje dotyczące tempa robót ucichły, gdy tylko ekipy remontowe zeszły z ulicy. Jednak znacznie wyższe koszty robót niż się spodziewano do dziś budzą wielkie spory. Według prezydenta Załuski kwota przekroczenia wartości przetargu była wyższa niż pozwala na to prawo o zamówieniach publicznych.
Arkadiusz Czartoryski, były prezydent, który zlecał remont ulicy Piłsudskiego przyznaje, że istotnie koszt robót był wyższy o 123,3 tys. zł, ale jest to wydatek uzasadniony i całkowicie legalny, ponieważ w czasie remontu okazało się, że roboty jest więcej i nie dało się tego przewidzieć w czasie rozstrzygania przetargu.
- Ustawa o zamówieniach publicznych rozróżnia roboty dodatkowe i roboty konieczne - tłumaczy Czartoryski. - Dodatkowe są to takie, że chcemy coś zrobić lepiej i zwiększymy zakres remontu, a konieczne polegają na tym, że już w czasie remontu powstają okoliczności, których nie byliśmy w stanie przewidzieć i natychmiast coś trzeba zrobić z problemem, który powstał.
Według Czartoryskiego to, co podwyższyło koszt remontu Piłsudskiego, były to typowe roboty konieczne.
- Trzeba było wykonać prace, których nie uwzględniał projekt - argumentuje były prezydent. - Wykonawca musiał na przykład wybudować od nowa zrujnowaną studzienkę, naprawić zniszczone przyłącza wodociągowe do pływalni i do Gimnazjum nr 1. W dodatku okazało się, że pod ulicą biegną w poprzek dwie duże rury wodociągowe, bo w latach 70. po jednej i po drugiej stronie ulicy na hura budowano bloki i nie zawracano sobie głowy takimi "drobiazgami" jak naniesienie rur na mapę. Nikt o tych rurach nie wiedział, łącznie z przedsiębiorstwem wodociągów, które nie miało ich na mapach.
W myśl prawa o zamówieniach publicznych ocena czy jakieś roboty są konieczne czy nie należy do zamawiającego, w tym wypadku do poprzedniego zarządu miasta. Zapytaliśmy również jednak, czy zdaniem wykonawcy remontu ulicy Piłsudskiego ponadprogramowe prace były konieczne.
- Ja uważam, że były konieczne - mówi Henryk Wierzbowski, który był prezesem Dromostu w czasie, gdy trwał remontu ulicy Piłsudskiego. - Kazano nam robić, tośmy robili. Były podpisywane protokoły o konieczności wykonania prac i remont szedł dalej.
- Miałem oczywiście dwa inne wyjścia - mówi Arkadiusz Czartoryski. - Mogłem wstrzymać roboty i ogłaszać dodatkowe przetargi, albo zasypać te zrujnowane przyłącza wodociągowe. Pierwsze rozwiązanie wydłużyłoby jeszcze remont o kolejne co najmniej dziesięć tygodni. Gdybym zaś zdecydował się na drugie, to dopiero bym działał na szkodę miasta. Proszę sobie wyobrazić, że po kilku miesiącach trzeba byłoby rozkopywać dopiero co wyremontowaną ulicę, żeby naprawić przyłącza.
Problem zapłaty za dodatkowe remonty na ulicy Piłsudskiego jest tym bardziej skomplikowany, że wykonawca na żądanie miasta robił więcej niż to wynikało z projektu, ale nie został podpisany żaden aneks do umowy o remont.
- Rzeczywiście nie podpisałem aneksu do umowy - mówi Arkadiusz Czartoryski. - Dzięki temu formalnie miasto nie ma zobowiązania. Doszliśmy do wniosku, że wykonawca jest odpowiedzialną firmą, działającą dla dobra miasta.
"Odpowiedzialna firma" obecnie nie komentuje oficjalnie sprawy ulicy Piłsudskiego. Od 5 lutego tego roku Henryk Wierzbowski nie jest już prezesem Dromostu. Kierujący obecnie firmą Leszek Chmielewski mówi, że dopóki sprawa należności za ponadplanowe prace na Piłsudskiego nie zostanie ostatecznie rozstrzygnięta, firma nie będzie się publicznie wypowiadać.
Sprawa dodatkowej należności za remont ulicy Piłsudskiego została podjęta na ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej. Przewodniczący komisji finansowej radny Rafał Dymerski apelował do prezydenta, by skonsultował z prawnikami, czy miastu opłaca się rozstrzygać ten problem przed sądem.
- Jeżeli dojdzie do postępowania przed sądem i sąd orzeknie, że musimy zapłacić te pieniądze, to oprócz należności dojdą odsetki, koszt adwokata, koszty postępowania sądowego. Miasto więc może stracić dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy złotych - argumentował Dymerski.
- Już zwróciłem się do radców prawnych z prośbą o opinię - oświadczył prezydent Załuska. - Radcy nie kazali mi płacić. Powiedzieli, że nie mam takiej kompetencji. Owszem mogę zapłacić, ale jak przyjdzie RIO, to ja będę za to odpowiadał, że bez zamówienia zapłaciłem. Jeżeli natomiast RIO każe zapłacić, to zapłacę. Bez sądu.
Co w sprawie Piłsudskiego stwierdzi Regionalna Izba Obrachunkowa, trudno przewidywać. Z jednej z opinii prawnych sporządzonych dla wydziału inwestycji Urzędu Miejskiego w Ostrołęce wynika, że jeżeli konieczność ponadplanowych prac przy remoncie tej ulicy jest należycie udokumentowana, to postępowanie poprzedniego zarządu było legalne. "Prawo dopuszcza możliwość dokonania zmian w umowie zawartej zgodnie z przepisami ustawy o zamówieniach publicznych pod warunkiem zaistnienia jednej z okoliczności przewidzianych w art. 76 ust. 1 ustawy, w należyty sposób udokumentowanych" - napisał w opinii z 10 stycznia dla dyrektora wydziału inwestycji radca prawny Witold Lewandowski.
- Jestem przekonany, że Regionalna Izba Obrachunkowa stwierdzi, że dodatkowe roboty na Piłsudskiego były konieczne - mówi Arkadiusz Czartoryski. - Są na to dokumenty. Wystarczy zajrzeć do dzienników budowy i do protokołów konieczności.
W sprawie przekroczenia wartości przetargu na ulicy Piłsudskiego możliwe są co najmniej dwa scenariusze rozwoju wydarzeń. Regionalna Izba Obrachunkowa może stwierdzić, że przekroczenie kosztów było uzasadnione i wówczas miasto będzie musiało zapłacić wykonawcy 123,3 tys. zł. Jeżeli natomiast RIO uzna, że została złamana ustawa o zamówieniach publicznych, sprawa może trafić do komisji dyscypliny finansów publicznych, lub nawet do prokuratury.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki