MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Grosik" dzielony na dwoje

Wojciech DorobiŃski
U pani Kasi można zapłacić za gaz, telefon czy spłacić raty
U pani Kasi można zapłacić za gaz, telefon czy spłacić raty W. Dorobiński
Do naszej redakcji napływało ostatnio wiele sygnałów o problemach z przekazywaniem pieniędzy za rachunki opłacane przez czytelników w punktach "Grosika". Mimo wpłaty dokonanej kilka lub kilkanaście dni temu, klienci "Grosika"są ponaglani przez instytucje kredytowe lub innych usługodawców (TPSA, operatorzy sieci komórkowych) - aby udowodnić, że dokonali wpłaty, wysyłają kopie ich potwierdzeń.

Gorzej, gdy na skutek opóźnienia dotykają ich kary finansowe lub tracą wiarygodność jako kredytobiorcy w bankach. Niektóre płatności przeciągały się o przeszło trzy tygodnie.

Klienci poirytowani

Pani Krystyna Szczepanek 25 listopada wpłaciła w punkcie "Grosik" przy ulicy Sikorskiego w Ostrołęce ratę za lodówkę. Po przeszło tygodniu zadzwoniono do niej z banku z ponagleniem wpłaty. Po poinformowaniu banku o stanie faktycznym pani Krystyna dowiedziała się, że ten ostatni obciąży ją kwotą 13 złotych za wezwanie do zapłaty. Po raz drugi sytuacja powtórzyła się przy otrzymaniu rachunku za telefon. Na obecnej fakturze nie odnotowano wpłaty za poprzednią. Pani Szczepanek nie zamierza ponosić konsekwencji za opieszałość agencji pośredniczącej w opłatach. Ale w grudniu zrezygnowała z usług "Grosika". Jak mówi, nie chodziło jej o oszczędność kilkudziesięciu groszy - korzystała z agencji, bo miała do niej blisko od domu. W podobnej sytuacji znalazła się też Hanna Budna, która również w tym samym punkcie opłaciła 3 grudnia rachunek za telefon komórkowy - po upływie 17 dni dział windykacji upomniał się o pieniądze za fakturę. Do 20 grudnia wpłata nie dotarła do operatora sieci. To tylko dwa przykłady. O dwu innych pisaliśmy w zeszłym tygodniu.

Ajenci też bez grosza

Od ośmiu miesięcy agencję "Grosik" prowadzi w Handlowcu przy ul. Gorbatowa w OstrołęceKatarzyna Rurka. Ostatnie dni nie nastrajały jej świątecznie. Gwałtownie wzrosła liczba reklamacji składanych przez klientów. Sama też ledwo zipie finansowo, bo ostatnia prowizja z centrali za październik przyszła 12 listopada.
- Głupio mi, jak klienci się skarżą, że pieniądze nie wpłynęły na konta instytucji czy banków. Tym, którzy mogą narazić się na kary finansowe lub którym grozi wstrzymanie kredytów, zwracam pieniądze - doradzam, żeby wpłacili je w banku. Wiele osób przychodzi tu od miesięcy, mimo opóźnień deklarują chęć dalszych wpłat. Starają się mnie nawet pocieszyć, choć to ja powinnam ich - mówi pani Kasia.
Młoda, sympatyczna blondynka w zaawansowanej ciąży prowadzi punkt na zasadach franchisingu. Musiała zainwestować w wyposażenie kantoru, zabudować pomieszczenie zgodnie z wymaganiami firmy. Teraz ma kłopoty z opłaceniem czynszu (dobrze, że lokal wynajmuje od koleżanki, a ta na razie ma anielską cierpliwość), telefonów i podatków. Korzysta z chwilowego wsparcia rodziców. Ma nadzieję, że wszystko się ułoży. Poprzednie, letnie i jesienne miesiące na to wskazywały.
- Jeśli we wrześniu miałam trzy reklamacje, w październiku dziewięć - to można zrozumieć. Przy około dwóch tysiącach rachunków coś może się opóźnić. Ale teraz to koszmar, już nawet nie wypełniam druków reklamacji, tylko wpisuję do zeszytu - pani Kasia pokazuje pokaźny kajet. - Wszystko przez zmiany w firmie.

Centrala podzielona

Co jest przyczyną tych opóźnień - staramy się wyjaśnić w białostockiej centrali. Okazuje się, że"Grosik" się podzielił. Pod koniec listopada w miejsce jednej powstały dwie firmy. Dotychczasowi członkowie zarządu podzielili się wpływami i zasięgiem terytorialnym.
19 listopada powstała Polska Sieć Opłat sp. z o.o. Utworzyli ją Grzegorz Ignatowicz z Markiem i Krzysztofem Sadowskimi, natomiast od 25 listopada działa Agencja Finansowa "Grosik" Mariusza Biety.
I właśnie Polska Sieć Opłat ma cztery punkty w Ostrołęce, jeden w Makowie, dwa w Ostrowi. Formalnie podlegają jej od 6 grudnia. Firma występuje pod szyldem: Polska Agencja Finansowa. Mają wpis do Krajowego Rejestru Sądowego. Ich logo to grosik.
Łącznie firma ma 135 punktów i dziesiątki tysięcy przelewów dziennie. Zarządzający w rozmowie z nami twierdzą, że opóźnienia wynikły między innymi z powodu podziału firmy. Wprowadzili też ostatnio elektroniczny system przesyłu pieniędzy. To kolejny powód zatorów płatniczych. System uległ awarii, a ponowne jego uruchomienie trwało dłużej, niż sądzili szefowie firmy. Zmienili też bank pośredniczący w usługach. Obecnie korzystają z usług Banku Handlowego. Konto na które wpłacają pieniądze z punktów, mają w PKO BP na Inteligo. Nie współpracują z Reiffeisen Bankiem bo nie mogli poprzez ten bank opłacać ZUS-u.

Grzegorz Ignatowicz na pytanie, czy nie przetrzymują pieniędzy, zdecydowanie odpowiada:
- Nasza działalność nie polega na przetrzymywaniu pieniędzy, bo stracilibyśmy klientów.
"Grosik" ma trzy dni na wysłanie pieniędzy od momentu przyjęcia w punkcie i jest to zapisane w regulaminie, który jest do wglądu klienta.
Co w takim razie z tymi, którzy reklamują usługi firmy? Szefowie byłego "Grosika" - Ignatowicz i Bieta są w rozmowie z nami zgodni: pokryją wszelkie dodatkowe obciążenia, jakie dotknęły korzystających z pośrednictwa ich poprzedniej firmy. Wspólnie poniosą koszty za obciążenia, jakie wynikną z tytułu rachunków płaconych do 25 listopada - potem podzielą się w zależności od miejsca wpłat. Oznacza to, że odpowiedzialność za późniejsze wpłaty w Ostrołęce spada na Polską Agencję Finansową. Panowie obiecują usunięcie wszelkich niedomagań systemu do końca roku. Ze względu na dużą liczbę dni świątecznych patrzeć należy na te zapewnienia raczej sceptycznie. Choć dla spokoju klientów życzymy firmie uporządkowania bałaganu. W nowy rok nie powinno się wchodzić z długami. Będziemy się przyglądać dalszemu losowi "Grosika". W końcu ziarnko do ziarnka. I wiadomość z ostatniej chwili: idzie jednak ku lepszemu. Pani Kasia otrzymała część zaległej prowizji. Będzie karp na Wigilię.

Druga dobra wiadomość dotyczy pana Leszka Gumowskiego, który odzyskał swoje pieniądze. Przypomnijmy, Leszek Gumowski wpłacił do gdańskiego GE Capital Banku 26 listopada ratę kredytu. Pomimo rozlicznych telefonów wykonywanych do prezesów agencji przez pana Leszka, jak również przez naszą redakcję, do 17 grudnia pieniądze do banku nie dotarły. Gumowski nie mógł brać pieniędzy z konta, bo bank mu je zablokował. Zdesperowany klient, wybierał się już do Białegostoku, ale 17 grudnia jeszcze raz poszedł do "Grosika" na Centrum i tam zwrócono mu pieniądze, które wpłacił do swojego banku, ale już nie za pośrednictwem "Grosika".
Trzecia dobra wiadomość. Pan Bruździak, o którego kłopotach z "Grosikiem" też pisaliśmy w zeszłym tygodniu, poinformował nas w czwartek 23 grudnia, że jego pieniądze dotarły już do adresatów. n

PS. W przedświąteczną środę usłyszeliśmy takie pytanie zadane kasjerce punkcie kasowym PKO BP na Centrum: Proszę pani, ale tu nie jest żaden "Grosik"? - upewniła się kobieta w średnim wieku, zanim wyciągnęła rachunki do opłacenia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki