Gorzkie żale po kredycie

Jarosław Sender
"Głupia, prosta kobieto, zastanów się, co ty bredzisz", "Kobieto, ty naprawdę szukasz kłopotów". Sms-y o takiej treści ze zdumieniem i narastającym strachem odczytywała Maria Kowalska (nazwisko zmienione). Kto je wysyłał? Odpowiedź jest szokująca. Wysyłała je do swojej klientki pracownica firmy, zajmującej się pośrednictwem przy udzielaniu kredytów

Maria Kowalska straciła cztery tysiące złotych i dowiedziała się, że zanim dostanie 54 tys. zł pożyczki, musi znaleźć 13 (!) poręczycieli, a na koncie mieć 100 tys. zł zabezpieczenia. A wszystko dlatego, że nie przeczytała umowy, zanim ją podpisała.

To jest jakiś absurd!

W ostatnich dniach kwietnia tego roku Kowalska, mieszkankamałej miejscowości pod Myszyń-cem, postanowiła wziąć kredyt. Jej wybór padł na Centrum Pośre¬dnictwa Finan¬sowego (CPF) w Cie¬chanowie. Firmę wybrała z ogłosze¬nia. Starała się o pożyczkę w wyso¬kości 54 tys. zł.

- Zależało mi na czasie, a pracownica tej firmy zapewniała w rozmowie telefonicznej, że jeśli spełnię warunki, to pieniądze znajdą się na moim koncie w ciągu dwóch dni. Oprocentowanie też było korzystne - opowiada Kowalska.

Jak mówi kobieta, szybko okazało się, że spełnia wszystkie warunki i pożyczkę dostanie. Musi tylko wpłacić kilka tysięcy złotych w CPF, jako wynagrodzenie za pośrednictwo przy znalezieniu warszawskiej firmy Forminx Finance, która kredytu ma udzielić. Maria podpisała wszystkie dokumenty i wpłaciła część wymaganej należności, czyli prawie cztery tysiące złotych.

- Już wtedy coś mnie tknęło. W CPF powiedzieli mi, że pożyczkę dostanę w ciągu siedmiu dni roboczych. Jak przypomniałam, że umowa była inna i miałam dostać po dwóch dniach, to usłyszałam, że takie są przepisy. Nie było więc rady - wspomina kobieta.

Kowalska cierpliwie czekała. Jednak po upływie owych zapowiedzianych, siedmiu dni, pieniędzy ciągle na koncie nie było.

- Zaczęłam dzwonić do Ciechanowa, ale oni odsyłali mnie do Warszawy, do firmy pożyczkowej. Dzwoniłam i tam. Dowiedziałam się tylko, żeby spokojnie czekać, bo papiery do wypełnienia już mi wysłali - opowiada.

Po kolejnych kilku dniach, kiedy dokumenty nie dotarły, zaniepokojona Kowalska udała się w podróż do stolicy, żeby dowiedzieć się na miejscu, na czym polegają problemy.

- Byłam zszokowana, kiedy usłyszałam, co mi tam powiedzieli. Owszem, pożyczkę mi przyznają, ale muszę znaleźć trzynastu poręczycieli, albo mieć na koncie, pod zabezpieczenie, sto tysięcy złotych - opowiada. - Przecież to jest jakiś absurd! Jakbym miała tyle pieniędzy na koncie, to nie brałabym przecież kredytu.

"Zajmie się panią windykacja"

Kowalska natychmiast skontaktowała się z CPF.

- Oni rozłożyli ręce i powiedzieli, że swoje zrobili. I że mam im jeszcze zapłacić resztę pieniędzy za pośrednictwo. Kiedy zapytałam, dlaczego mnie o wszystkich wymaganiach nie poinformowali wcześniej, odpowiedzieli, że się nie dopytywałam - mówi kobieta.

Maria zaczęła starać się o odzyskanie już wpłaconych pieniędzy oraz wycofanie się z umowy kredytowej. W Forminx Finance złożyła nawet oświadczenie o odstąpieniu od zawartej umowy. Potem były rozmowy telefoniczne i wymiana sms-ów. Te, które pani Maria otrzymała 15 maja od Ewy W., pracownicy CPF, wprawiły ją w osłupienie i wywołały obawy o własne bezpieczeństwo.

"Głupia, prosta kobieto, zastanów się, co ty bredzisz", "Kobieto, ty naprawdę szukasz kłopotów", "Jak dostanie pani wyrok za próbę wyłudzenia kredytu, to się pani nauczy", "Pani to naprawdę bredzi, ale dobrze, teraz zajmie się panią windykacja" - te wszystkie sms-y Ewa W. wysłała do Kowalskiej jednego dnia.

Po tym wszystkim Kowalska przestała wierzyć, że wpłacone pieniądze odzyska. Mówi, że czuje się oszukana i naciągnięta.

- To już chyba nie jest możliwe, żeby mi pieniądze zwrócili, pogodziłam się z tym. Ale chciałabym ostrzec innych, żeby omijali CPF z daleka, bo to zwykli oszuści. Tam żadnego kredytu na pewno nie dostaną, a stracą pieniądze i będą gorzko żałować, że dali się tak łatwo naciągnąć - przestrzega Kowalska.

Kobieta zgłosiła również sprawę policji.

Własnoręczny podpis

Skontaktowaliśmy się z CPF i poprosiliśmy, żeby wytłumaczono nam, dlaczego Maria Kowalska pożyczki nie otrzymała. Najpierw rozmawialiśmy z Ewą W., ale ostatecznej odpowiedzi udzielił nam Bogdan Mi¬lewski, właściciel CPF.

- Podjęliśmy się przeprowadzenia analizy z uwzględnieniem wytycznych instytucji finansowych i dokonania sprawdzenia zdolności kredytowych Ko¬walskiej w dostępnych bazach. Firma Forminx Fi¬nance, po rozpatrzeniu wniosku pani Marii, wyraziła zgodę na podpisanie umowy pożyczki w warunkach określonych w umowie pożyczkowej. Na tej podstawie przedstawiliśmy pani Marii ofertę adekwatną do jej możliwości oraz procedury konieczne do uzyskania pożyczki - tłumaczy Milewski.

Jak mówi, Kowalska zapoznała się z treścią wniosku oferty i umową. Została poinformowana o warunkach oraz procedurach udzielenia pożyczki i wymaganych formach zabezpieczeń, a także zasadach ich ustanowienia. Fakt ten został przez nią poświadczony własnoręcznym podpisem.

- Należy również zwrócić uwagę na to, że pani Maria złożyła własnoręczne oświadczenie, iż została rzetelnie poinformowana w kwestii warunków, na jakich pożyczka ma być udzielona, a w szczególności o wymaganych formach zabezpieczeń i zasadach ich ustanowienia. Bez zastrzeżeń zaakceptowała warunki pożyczki - mówi właściciel firmy CPF.

Niecny plan Kowalskiej

Na dodatek okazuje się, że Kowalska może mieć poważne kłopoty. Jeśli nie wpłaci reszty pieniędzy za pośrednictwo, to wierzyciel podejmie decyzję o skierowaniu sprawy na drogę postępowania sądowego.

- Po uzyskaniu sądowego tytułu wykonawczego i skierowaniu sprawy do postępowania egzekucyjnego, informacje te zostaną przekazane właściwemu komornikowi - zapowiada Milewski.

I na tym nie poprzestaje.

- Kowalska nie wywiązała się z zawartej umowy pożyczkowej. Nie dopełniła obowiązku ustanowienia zabezpieczenia spłaty pożyczki, co więcej, złożyła oświadczenie o odstąpieniu od zawartej umowy, zatem nic dziwnego, że pożyczka nie została uruchomiona - uważa szef CPF.

Według niego, także wysyłane do Kowalskiej sms-y są niczym innym, jak informacją, że wierzytelność wynikająca z zawartej umowy zostanie przekazana do windykacji, a ich treść - jak przekonuje - nie zawiera gróźb.

- Zachowanie klientki może kojarzyć się tylko z jednym - z próbą wyłudzenia pożyczki. Z chwilą, kiedy niecny plan się nie sprawdził, postanowiła szukać linii obrony. Trzeba się zastanowić, kto kogo oszukał, skoro klientka w dalszym ciągu zalega z częścią wynagrodzenia za świadczenie usługi finansowej - podsumowuje Milewski.

Ludzie nie czytają umów

Nie poprzestaliśmy na rozmowie z właścicielem Centrum Pośrednictwa Finansowego. Spraw¬dziliśmy także, czy działalnością firmy zajmowała się ciechanowska policja.

- Nasza jednostka prowadziła postępowania w tej sprawie, wykonywała czynności, i w chwili obecnej również prowadzi postępowanie. Jednak charakter czynności oraz dobro prowadzonych postępowań wymaga, by nie ujawniać szczegółów sprawy - poinformował nas Leszek Goździewski, rzecznik prasowy ciechanowskiej policji i odesłał do tamtejszej prokuratury.

To, co nam tam powiedziano, nie napawa optymizmem.

- Zajmowaliśmy się tą firmą, ale pod względem prawnym nie możemy nic zrobić. Naszym zdaniem, w takich przypadkach jak ten, nie dochodzi do złamania prawa. Ludzie najzwyczajniej nie czytają umów, które podpisują - powiedział nam Przemysław Bańkowski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Ciecha¬nowie.

W ubiegłym tygodniu do naszej redakcji zgłosiła się kolejna kobieta, która skorzystała z usług CPF. Za pośrednictwo zapłaciła firmie dziewięć tysięcy złotych. Pożyczki oczywiście nie otrzymała. n

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
snejk
milewski to oszust!!!!!!!!!!! tak samo mnie nabrał.
Dodaj ogłoszenie