Firmy liczą straty związane z zamknięciem starego mostu

Piotr Ossowski
Stary most jest zamknięty dla tirów od końca lipca. I nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy przez Narew w Ostrołęce będzie można przejechać autem o masie ponad 10 ton.

Najbardziej optymistyczny wariant zakłada budowę mostu zastępczego na wiosnę przyszłego roku. Tymczasem ostrołęckie firmy liczą straty.

Zamknięcie starego mostu najmocniej odczuwa, co oczywiste, ostrołęcka Stora Enso. Codziennie przez firmową bramę przejeżdża grubo ponad 100 tirów - z surowcem i produktami. Zdecydowana większość z nich musi teraz nadrobić kilkadziesiąt kilometrów.

- Wprowadzone ograniczenie w ruchu dla pojazdów ciężarowych na starym moście stanowi dla Stora Enso duże utrudnienie. Zaobserwowaliśmy wiele negatywnych skutków dotyczących dostaw surowców i odbioru materiałów, jak również współpracy z dostawcami - informuje Agnieszka Stolarow, rzeczniczka prasowa firmy. - Część lokalnych firm zaprzestała dostawy materiałów do naszej firmy, gdyż stało się to dla dostawców nieopłacalne. Niektóre firmy nie wykazują chęci podjęcia współpracy z naszą firmą ze względu na podwyższone koszty i czas dostaw - dodaje.

W takiej firmie jak Stora Enso wszystko jest dokładnie policzone, choć na prośbę o choćby szacunkowe wyliczenie strat spowodowanych zamknięciem mostu nie otrzymaliśmy konkretnej odpowiedzi.

- Zamknięcie mostu powoduje znaczący spadek zapasów oraz wzrost kosztów zarówno dla nas, jak i dla dostawców. Szacujemy, że dalsze unieruchomienie mostu i związane z tym trudności logistyczne związane z wydłużeniem czasu i dystansu dostaw spowodują w najbliższych miesiącach duże straty - informuje Agnieszka Stolarow.

Tyle oficjalnie. Nieoficjalnie wiadomo, że ci którzy obsługują transport do i ze Story Enso i tak są w dobrej sytuacji.

- Stora płaci za dodatkowo przejechane kilometry - mówi nam właściciel jednej z firm transportowych, obsługujących największy zakład pracy w regionie. - Tak więc to ona pokrywa dodatkowe koszty. Będzie musiała więc gdzieś szukać oszczędności, mamy nadzieję, że nie na nas, firmach transportowych - dodaje.

- Straty wyliczyć bardzo łatwo - mówi Andrzej Szabłowski, wiceprezes Zrzeszenia Przewoźników Drogowych w Ostrołęce. - Z Ostrołęki, załóżmy w kierunku Warszawy trzeba dziś, w obie strony, nadrobić 60 kilometrów. Razy trzy złote za kilometr. Z tego do wyliczało miasto, przez stary most przejeżdżało około 2 tys. tirów dziennie. Niech z tego 700 -800 będzie naszych, czyli należących do lokalnych przewoźników albo obsługujących lokalne firmy. To są realne koszty zamknięcia mostu.

- Najbardziej traci branża budowlana - mówi nam ostrołęcki przedsiębiorca. Woli jednak zachować anonimowość. To zresztą typowe - przedsiębiorcy niechętnie mówią o swoich kłopotach i dodatkowych kosztach.

Przykłady jednak podają chętnie.

- Ceny oferowanych dziś przez firmy budowlane produktów czy materiałów budowlanych są wyższe poprzez wzrost cen dostawy do hurtowni centralnych, a później do klienta detalicznego. Tu mowa o takich produktach jak pustaki, cement, piasek, kleje, blachy. Wcześniej można było wysłać jedno duże auto, dziś dostawę trzeba realizować kilkoma transportami. Oczywiście finalnie za wzrost tych kosztów zapłaci klient.

- Transport każdego towaru czy usługi po prostu wchodzi w koszty. Do pewnego momentu przedsiębiorcy będą mogli sobie pozwolić jakoś pokrywać te koszty, ale finalnie musi to wpłynąć na cenę, nie ma siły - dodaje inny z naszych rozmówców.

I podaje przykłady:

- Koszty ponoszą firmy spedycyjne i ich klienci, wcześniej dzięki tranzytowi przez miasto nie było problemu dorzucić do transportu 1-2 palety z zachodniej Polski i kosztowało to około 100-150 zł, obecnie stawka wzrosła 2-3 razy i ciężko jest znaleźć kogoś, kto np. jedzie z Poznania do Suwałk i zechce nadrobić kilkadziesiąt kilometrów. Finalnie odbiorca w Ostrołęce musi podnieść ceny. To samo dotyczy także firm kurierskich. Nawet takie jeżdżą często autami, które są za duże, żeby przejechać przez most. Spotkałem się już z sytuacją, że kurier dzwoni do odbiorcy z prośbą o spotkanie na przeciwnej stronie mostu bo jego auto jest za duże.

Branż czy firm, które muszą teraz nadrabiać kilkadziesiąt kilometrów, żeby dostać się do Ostrołęki jest więcej.

Więcej w papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie