Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Fart po rodzinie

Jacek Pawłowski
Prezesi Społem zabronili swoim żonom przychodzić na promocyjne grillowanie w firmowym sklepie 26 kwietnia.
Prezesi Społem zabronili swoim żonom przychodzić na promocyjne grillowanie w firmowym sklepie 26 kwietnia. M. Kleczkowski
W konkursie dla klientów społemowskiego sklepu Lux, trzy nagrody wygrały żony prezesów Społem oraz główna księgowa spółdzielni

Część spółdzielców uważa wyniki losowania za skandal, prezes Społem - za wypadek przy pracy.
Losowanie nagród miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Sprawa wyszła na zebraniu obwodowym spółdzielni 3 kwietnia w Ostrołęce. Ktoś z sali zapytał o nagrody w Luxie i prezes Wiktor Bednarczyk przyznał, iż istotnie trzem osobom związanym ze Społem dopisało szczęście.
Z tego, co ustaliliśmy, sprawa nagród umknęła uwadze spółdzielców, ponieważ gdy prezes Bednarczyk referował ją na zebraniu, trwało właśnie głosowanie. Ludzie przechodzili przez salę, wrzucali kartki do urny, nad salą unosił się szum.

Szum po winie

- Byłem tym zbulwersowany - powiedział nam uczestniczący w tamtym zebraniu były prezes PSS (1976-84) i WSS Społem (1984-90) Ryszard Żuber. - Zwłaszcza twierdzeniem prezesa, że ich żony to mają w losowaniu takie szczęście. Ponieważ jednak sprawa nie wzbudziła większego zainteresowania wśród spółdzielców, a sam musiałem wyjść, bo akurat 3 kwietnia były moje imieniny i czekali goście, nie znam więcej szczegółów tego tematu. Pozostał jednak we mnie niesmak. Ja bym nigdy sobie na coś takiego nie pozwolił, nawet gdybym nie miał co jeść! Trzeba umieć zachować twarz!
Sprawa nie powracała więcej do publicznej dyskusji wewnątrz spółdzielni. Niewykluczone jednak, że powróci. Halina Stankiewicz, wiceprzewodnicząca rady nadzorczej PSS Społem w Ostrołęce, zapowiedziała, że jeszcze przed końcem kadencji rady, która upływa w czerwcu, poruszy ten temat. Wiceprzewodnicząca Stankiewicz już wie, że nie została wyznaczona do rady na kolejną kadencję.
Prezes PSS Społem w Ostrołęce Wiktor Bednarczyk potwierdził w rozmowie z nami, że jego żona oraz małżonka wiceprezesa Witolda Młodzińskiego wygrały organizowany w sklepie Lux konkurs dla klientów. Bednarczyk zaznaczył przy tym, że w listopadzie gdy konkurs się odbywał, jego obecna żona nie była z nim jeszcze formalnie związana węzłem małżeńskim. Organizatorem konkursu nie było jednak Społem, a dystrybutor alkoholów NTC z Białegostoku, który sprzedaje swoje towary właśnie w Ostrołęce.
- Nie upublicznialiśmy zanadto tej sprawy - tłumaczy prezes, bo miała ona delikatny charakter ze względu na ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Zależało nam po prostu na tym, czyli Społem i NTC, żeby sprzedać pewne partie win, które zalegały na półkach. Został więc wymyślony konkurs dla klientów. Rzeczywiście zarówno moja żona, jak i żona kolegi Młodzińskiego, dokonały zakupów na odpowiednią kwotę i wrzuciły kupony do urny. Potem okazało się, że obie żony nasze wygrały nagrody.
Jakie to były nagrody? Tu już istnieją rozbieżności. Prezes Bednarczyk zasłania się niepamięcią i tłumaczy, że jego żona wygrała chyba lokówkę. Na zebraniu obwodowym Społem 3 kwietnia mówiono natomiast, że wśród nagród był telewizor i rower górski. Nagród jednak było dziesięć.
- Skoro konkurs zorganizowała zewnętrzna firma, nie było podstaw by wykluczyć z uczestnictwa pracowników Społem i ich rodziny - argumentuje prezes Społem. - Natomiast jeżeli Społem organizuje jakąś akcję z nagrodami, to zastrzegamy w regulaminie, że wykluczamy naszych pracowników i rodziny - zapewnia Bednarczyk.

Wino do obiadu

- W tym wypadku to był cel wspólny - mówi o akcji marketingowej w sklepie Lux Wiktor Bednarczyk. - Mnie z jednej strony zależało, by sprzedać zapas wina z półek. Z drugiej strony skoro była okazja, żeby coś okazyjnie kupić, to rodzina kupiła, zwłaszcza że bardzo lubię wino, szczególnie do obiadu.
Według relacji Wiktora Bednarczyka, żonom prezesów Społem szczęścia w losowaniu przysporzył… rachunek prawdopodobieństwa.
- Żony nasze dlatego miały szczęście, że klientów, którzy uczestniczyli w konkursie, było bardzo mało. Nagród było dziesięć, a klientów dwunastu lub trzynastu. Powstał więc dylemat, bo w dniu rozstrzygnięcia konkursu okazało się, że jest tak mało kuponów. Kolega dzwoni do mnie i pyta co robić, a ja odpowiadam, że losować, bo przecież regulamin jest ścisły i jednoznaczny i nie można było zatrzymać losowania. Zwłaszcza że do sklepu przyszli ludzie i na nie czekali.
Dlaczego akcja marketingowa związana z zapasami wina w sklepie Lux nie doprowadziła do zwiększenia sprzedaży? Zdaniem prezesa winne (nomen omen!) są przyzwyczajenia ostrołęczan.
- W Ostrołęce nie ma tradycji picia wina - stwierdza z żalem prezes. - Nawet do obiadu. Wina od dziesięciu złotych wzwyż, które nadają się do obiadu, to po prostu mało kto kupuje. No więc porobiły nam się zapasy i tuśmy sobie chcieli pomóc, ale niezupełnie, bo od tego konkursu sprzedaż znacząco nie wzrosła.
Prezes Bednarczyk twierdzi, że konkurs w sklepie Lux nie zaszkodził wizerunkowi jego firmy w mieście. Na wszelki jednak wypadek, gdy pod sklepem Lux w sobotę 26 kwietnia było promocyjne grillowanie, prezesi zabronili swoim żonom przychodzić na tę imprezę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki