Dźgnął syna nożem prosto w serce!

Robert Majkowski, Piotr Ossowski
To kadr nagrania z monitoringu baru, w okolicach którego doszło do tragedii. Na zdjęciu widać 18-latka w zakrwawionej koszulce. Trzyma się za krwawiącą klatkę piersiową
To kadr nagrania z monitoringu baru, w okolicach którego doszło do tragedii. Na zdjęciu widać 18-latka w zakrwawionej koszulce. Trzyma się za krwawiącą klatkę piersiową Kadr z monitoringu
Co się stało przed barem Dworek w Ostrołęce? Ustala to prokuratura. Ostrołęczanin odpowie za dźgnięcie nożem swojego syna.

Był piątek 23 sierpnia, po godz. 22. W barze „Dworek” przy ul. Traugutta w Ostrołęce klienci spędzali wieczór jak co dzień - na rozmowach przy piwie, grze na automatach. Było sporo ludzi. Wśród nich para ostrołęczan Anna i Piotr (imiona zostały zmienione - przyp. red.). On ma 42 lata, ona jest w podobnym wieku. Pani Alicja Jamrozik, właścicielka baru „Dworek”, zna ich od, jak sama mówi, jakichś dwóch lat.

"Tata mnie dźgnął"

W tamten wieczór do baru wszedł ich syn. Przyszedł po rodziców.

- Spokojnie pożegnali się i wyszli - mówi nasza rozmówczyni. - Nie wiem, jak długo mogło ich nie być. Dziesięć, piętnaście minut? Nagle do środka wszedł ich syn i powiedział: „Tata mnie dźgnął”. Wyskoczyłam zza baru, zobaczyłam paskudną ranę w jego klatce piersiowej, w samym sercu - opowiada kobieta.Gdyby nie jej przytomna reakcja, być może chłopak już by nie żył.
- Jestem po szkole medycznej, więc zaczęłam uciskać ranę, aby zatamować krew. Krzyknęłam do córki, żeby natychmiast wezwała pogotowie. Na karetkę nie czekaliśmy dłużej niż 5 minut. W tym czasie do baru weszła matka. Była w kompletnym szoku. Klękała, modliła się do Boga, błagając: „Boże, nie zabieraj mi jedynego syna”. Po jakimś czasie młody zaczął tracić przytomność, wpadał w konwulsje… Nie da się tego opisać - słowa grzęzną pani Alicji w gardle.

Ratownicy medyczni zabrali poszkodowanego 18-latka do karetki pogotowia i zabrali do szpitala. Za nimi pojechała pani Alicja i matka rannego.

- Mężczyzna trafił do nas w stanie śmierci klinicznej, co oznacza, że wymagał natychmiastowej reanimacji - poinformował nas w końcu ubiegłego tygodnia zastępca dyrektora szpitala Włodzimierz Kucharski. - I intensywnego leczenia. Teraz przebywa na oddziale intensywnej terapii, ale wraca do zdrowia. Jest już przytomny.

Co ciekawe, ojciec po wszystkim też trafił do szpitala. Stało się to następnego dnia po zdarzeniu, w sobotę.

Stanął w obronie matki?

Mężczyzna, który dźgnął nożem syna został hospitalizowany ze względu na cukrzycę, na którą cierpi. Został aresztowany.

Prokuratura ustaliła, że po wyjściu z baru pary ze swoim synem doszło do scysji między Piotrem i Anną. Szczegóły muszą na razie pozostać objęte tajemnicą śledztwa, ale mają swoje odzwierciedlenie w przedstawionych mężczyźnie zarzutach.

- Jeden z nich dotyczy gróźb kierowanych wobec matki 18-latka - powiedziała nam Sonia Bajeńska, zastępca prokuratora rejonowego w Ostrołęce. Ten zarzut nie jest oczywiście najpoważniejszy.

- Podejrzanemu przedstawiono także zarzut z artykułu 156 paragraf 1 kodeksu karnego, czyli spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - mówi prokurator Bajeńska, dodając: - Treść zarzutów może jeszcze zostać zmodyfikowana.

Jeśli zarzuty się nie zmienią, ojcu który dźgnął nożem syna grozić będzie za to do 10 lat więzienia. A być może więcej, jeśli będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Udało nam się ustalić, że był już karany, żeby jednak odpowiadał w warunkach recydywy, musi to być takie same lub podobne przestępstwo.

Więcej na ten temat w aktualnym wydaniu "Tygodnika Ostrołęckiego".

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

X
Xone

Nie mogę pojąć jak można zadźgać swojego syna...

M
Max

Ojciec H.j!!!!

G
Gość

w Sztabinie u K. było tak samo. Tez sie dzgali Andrzej z Henkiem, ech , to były czasy....

G
Gość

Podobny przypadek był kiedys w Sztabinie, u takich meneli, mieszkali przy starym urzedzie gminy.

Henryk K. dzgnał pare razy swojego syna (zona tak mu mowiła , ze jego) Andrzeja K.

Ale tych to nie szkoda bo to patologia sztabinska w postaci skondensowanej była.

Obydwoje alkoholicy i niezbyt rozgarnieci. Szkoda tylko Joanny bo ta fajna pupcia była....

Dodaj ogłoszenie