MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dyrygent ostrołęckich kamieniczek

Magdalena Mrozek
Młodzież z gimnazjum nr 1 przygotowała koncert poświęcony zmarłemu
Młodzież z gimnazjum nr 1 przygotowała koncert poświęcony zmarłemu Fot. M. Mrozek
W piętnastą rocznicę śmierci Dionizego Maliszewskiego, "dyrygenta kamieniczek ostrołęckich" i "rozmówcy świętych obrazów" przyjaciele poety i społecznika postanowili zebrać materiał, ale nie na kamienny posąg lecz do księgi pamiątkowej. Znaleźć by się w niej miały, jak zaproponował Zdzisław Brudnicki, krytyk literacki i pomysłodawca księgi, wciąż jeszcze intensywne wspomnienia o Dyźku jego dawnych kolegów po piórze.

Młodzież z gimnazjum nr 1 przygotowała koncert poświęcony zmarłemu
(fot. Fot. M. Mrozek)

Jak ciekawe są to wspomnienia o twórcy środowiska literackiego w Ostrołęce i poetyckiej grupy Narew, przekonać się można było podczas podsumowania XI Ostrołęckiego Konkursu Literackiego im. Dionizego Maliszewskiego, organizowanego przez Miejską Bibliotekę Publiczną.
- Jeśli poezja jest chwilą natchnienia to Dionizy był poetą natchnionym. Pisał o każdej porze, ale najczęściej późnym wieczorem. Wówczas zasypiałam przy akompaniamencie maszyny do pisania - opowiadała żona Irena Maliszewska.
Przypomniała, że pasją jego życia była nie tylko twórczość literacka, ale w równym stopniu działalność społeczna.
Skupiał wokół siebie ludzi pióra, artystów - szczególnie artystów ludowych, bo kochał kulturę i tradycje kurpiowskie. Tą miłością zaraził również swoją małżonkę, warszawiankę.
- Nigdy przedtem nie zetknęłam się ze sztuką ludową Kurpi. Teraz jestem szczęśliwa, kiedy organizatorzy zapraszają mnie na spotkania z twórcami ludowymi.
Wdowa po poecie przywołała z pamięci obraz i atmosferę domu Maliszewskich, najpierw przy ulicy Kolejowej, potem mieszkanie przy ul. Jaracza.
- Nasz dom zawsze był otwarty. Odwiedzali nas różni goście, stałymi bywalcami byli poeci Narwi. Przychodzili nie tylko na literackie dyskusje, ale również na partyjkę brydża czy szachów. Zaglądali do nas też młodzi z kajetami pełnymi wierszy.
- To był człowiek niesamowity, szaleniec Boży - tak zmarłego przyjaciela zapamiętał Tadeusz Machnowski. - Gdyby ktokolwiek przyszedł do niego z wierszami, młody lub stary, zostawiał gotujące się na ogniu mleko i wołał "dawaj bracie, chcę zobaczyć w tej chwili co tam napisałeś? ".
Niezwykle cennym i wzruszającym akcentem spotkania w bibliotece było intymne wspomnienie żony poety. Irena Maliszewska podzieliła się imieninowym prezentem od męża.
- Wrócił kiedyś bardzo smutny, zatroskany z pracy. Pytam co się stało, jakieś kłopoty? "Wiesz - odpowiedział, jutro są twoje imieniny a ja nie mam żadnego prezentu." Napisz mi wiersz - poprosiłam. I otrzymałam najpiękniejszy prezent w moim życiu.
Zapiał czajnik siedzący na ognistej grzędzie,
zapowiedział wieczór, że wesoły będzie
zaśpiewały gwiazdy wysoko nad chmurami
dzisiaj będzie wino i córeczka z nami.
Zatańczyły drzewa wziąwszy się za ręce
poza tobą Miła już nie chcę nic więcej.
W twoje imieniny piję z księżyca
jak z dzbana,
bądź mi zawsze szczęśliwa Ireno kochana.
Jerzy Kijowski opowiedział o ostatnim spotkaniu z Dyźkiem, z którym przez pewien czas mieszkał po sąsiedzku przy ul. Kolejowej, ale też spotykał się przy okazji rodzinnych uroczystości, bo żona Jerzego Kijowskiego nosi z domu nazwisko Maliszewska.
- Jedną z jego pasji, która nas łączyła były szachy. Mieliśmy stały rytuał podczas rodzinnych spotkań, szybko wymykaliśmy się do innego pokoju toczyć zacięte boje szachowe. Pamiętam, że jeszcze przed jego śmiercią w połowie sierpnia wpadł do mnie do domu. Byłem wtedy sam. Graliśmy bardzo, bardzo długo a na koniec umówiliśmy się na kolejną partię. Potem wyjechałem do rodziny i po powrocie dowiedziałem się że już go nie ma. A otwarta szachownica czekała.
Do tych wspomnień dołączył również wiceprezydent Ostrołęki Stanisław Rybski.
- Publikowaliśmy wspólnie z Dionizym na łamach "Tygodnika Ostrołęckiego". Z tym, że on swoją poezję a ja teksty ekonomiczne. Ja już nie pamiętam o czym wówczas pisałem a poezja Dionizego jest wciąż żywa.
Przez cały wieczór poeci mówili o człowieku-instytucji o wyrazistej osobowości i jego odważnych sądach, o Dionizym Maliszewskim, który pisał:
"Nie odejdę stąd nigdy, zostanę
zaczarowany
na zawsze w niewolę tej ziemi oddany".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki