Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dym poszedł wodociągami

Jacek Pawłowski
Tak ostrego konfliktu w ostrołęckim samorządzie nie było już dawno. Protokół z kontroli radnych z komisji rewizyjnej w Ostrołęckim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji zaowocował: wstępem do prokuratorskiego śledztwa, zapowiedzią karnego procesu czterech radnych, kilkoma połajankami na piśmie i tym, że parę osób przestało się do siebie odzywać.

Spotkają się w sądzie?

Noc z czwartku na piątek 29/30 stycznia. Radni kontrolujący OPWiK piszą protokół. Siedzą w swoich domach, telefonują do siebie, wysyłają maile, wożą samochodami dyskietki. O piątej rano radny - przewodniczący komisji kontrolującej Andrzej Kania zdejmuje gotowy protokół z drukarki.
Trzy godziny później komisja kontrolująca zebrała się w ratuszu. W sali posiedzeń zastali wiceprzewodniczącego OPWiK Krzysztofa Chojnowskiego, członkinię zarządu Marię Danis i główną technolog Danutę Wietrow. Dostarczyli do ratusza istotne, ich zdaniem, dokumenty dla ostatecznych wyników kontroli. Przewodniczący komisji odsyła delegację OPWiK, by złożyła papiery w biurze podawczym ratusza. Tłumaczy, że terminy prac komisji są nieprzekraczalne i że był czas by udostępnić dokumenty w trakcie działań kontrolnych.
Burzliwe posiedzenie komisji kończy się podpisaniem protokołu przez: Andrzeja Kanię, Krzysztofa Majkowskiego, Mariusza Popielarza i Tadeusza Jarosika. Odmówili podpisania protokołu Marek Sutnik i Wojciech Zarzycki, czyli radni z tego samego ugrupowania co prezes OPWiK Jan Brzozowski (Nasza Ostrołęka, komitet wyborczy związany ze Stronnictwem Demokratycznym).
Protokół zawiera całą listę zarzutów dotyczących OPWiK (patrz ramka poniżej). Protokół ma część formalną i nieformalną. W nieformalnej komisja zwraca uwagę prezydenta, jako właściciela na to, co mówią o firmie pracownicy, a czego komisja nie jest władna badać (patrz ramka poniżej).
Protokół, zgodnie z zasadą jawności życia publicznego, został rozkolportowany po mieście. Trafił do mediów. Kilka z tez protokołu zostało opublikowanych m.in. na łamach TO.
Kolejne dni przynosiły coraz to nowe fakty. Prezes OPWiK Jan Brzozowski zapowiedział, że z radnymi, którzy podpisali protokół spotka się w sądzie. Na pytanie TO czy będzie to proces cywilny, czy karny, Brzozowski odpowiada: - Oczywiście, że karny! Nie odstąpię od tego. Nie, może być tak, że ktoś mnie będzie wiecznie opluwał a ja będę cicho. Nie można pomawiać ludzi i instytucji, albo rozpowszechniać nieprawdziwych informacji narażających na utratę zaufania publicznego. Jak sąd ich ukarze, wydadzą parę złotych na nawiązki i zablokuje się im karierę, to może się opamiętają.
Jeżeli prezes OPWiK napisze prywatny akt oskarżenia i radni z podkomisji zasiądą na ławie oskarżonych, gra będzie się toczyć o dużą stawkę. W razie gdyby radni zostali skazani za umyślne pomówienie, automatycznie tracą mandaty. Takie obowiązuje w Polsce prawo.
Po tym jak protokół z prac komisji "rozszedł się" po Ostrołęce, w sprawę wkroczyła z urzędu Prokuratura Rejonowa. Zleciła policji sprawdzenie ile mają wspólnego z prawdą twierdzenia z protokołu.
Prezes Brzozowski zapoznał się w wymaganym terminie trzech dni z protokołem z kontroli swojej firmy. Jest pewien swoich racji.
- Niech wejdzie tu prokuratura. Niech sprawdzi! Niech każda firma w kraju działa tak jak nasza - mówi prezes Brzozowski.
- No cóż, czekam na proces - kwituje zapowiedzi prezesa wodociągów przewodniczący komisji kontrolującej Andrzej Kania.
Co zaś z radnymi, którzy odmówili podpisania protokołu? Wojciech Zarzycki i Marek Sutnik złożyli w kancelarii Rady Miejskiej niemal identycznie brzmiące pisemne uzasadnienia swoich odmownych decyzji.
- Pan Kania ujął w protokole takie tematy które były dla niego wygodne - twierdzi Marek Sutnik. - Nie oparto się na opinii pana z akademii gliwickiej (chodzi o Politechnikę Gliwicką, z profesorem tej uczelni spotkali się radni w czasie jednej z wizyt w OPWiK - przyp. autora), a były tylko tematy negatywne. Nie jest to protokół dobry. Nie są w nim zawarte tematy, które były wcześniej. Zakresem kontroli była Stacja Uzdatniania Wody i na tym powinniśmy się skupić. Tymczasem w protokole o SUW-ie jest niewiele a dwie ostatnie strony zawierają oszczerstwa typu wyjazdy do Londynu.
Właśnie owa część protokołu, nazywana przez prezesa OPWiK i radnych Zarzyckiego i Sutnika oszczerstwami, budzi najwięcej emocji. Ta część przede wszystkim ma być podstawą procesu czworga radnych i wiadomości z tej części ma w pierwszej kolejności sprawdzić policja. Wyjaśnienie tych zarzutów jest szczególnie istotne, ponieważ analizując niektóre punkty wpadliśmy na trop zagadkowego powiązania. Otóż żona jednego z lekarzy, który korzystał z pomieszczeń OPWiK-u, jeszcze pół roku temu pracowała w laboratorium powiatowego sanepidu w Ostrołęce. To właśnie ta stacja oficjalnie ocenia przydatność do spożycia wody uzdatnianej przez OPWiK. Prezes wodociągów Jan Brzozowski twierdzi, że powiązanie to nie miało wpływu na obiektywizm badań.
- Ta pani nie badała wody. Doszukiwanie się jakichkolwiek podejrzanych powiązań jest tu niepotrzebne - mówi Brzozowski.
Tajemniczych powiązań zarządu OPWiK-u jest jednak więcej. Nie jest tajemnicą, że jeden z radnych Naszej Ostrołęki, który odmówił podpisania protokołu Marek Sutnik, pozostaje w zażyłych stosunkach towarzyskich z prezesem OPWiK Janem Brzozowskim. W czasie gdy trwała kontrola, Sutnik z Brzozowskim w towarzystwie aktywu Naszej Ostrołęki w osobach Wiesława Piaścińskiego i Romana Zwalińskiego odbywali spotkanie towarzyskie w pubie Berlin przy ulicy Gorbatowa.
- Bardzo mnie to zadziwiło. Bo jak to jest? Rano kontroluje się prezesa Brzozowskiego, a wieczorem pije się z nim wódkę? - mówi nasz informator, który widział całą czwórkę w pubie.
Marek Sutnik potwierdził, że takie spotkanie miało miejsce. Radny twierdzi jednak, że fakt ten nie ma wpływu na obiektywizm jego działań.
- To spotkanie to był przypadek - zapewnia Sutnik. - Nie wysnuwałbym na tej podstawie jakichś daleko idących wniosków na temat powiązań między nami. Gdyby w protokole znalazły się stwierdzenia o rzeczywiście istniejących nieprawidłowościach, podpisałbym go bez drgnienia ręki i nie patrzyłbym czy Brzozowski jest ze mną powiązany czy nie. A twierdzę, że nie ma podstaw, by mówić o jakichś nadużyciach.

Wodociąg rozwojowy

Gdyby przyjąć prokuratorską retorykę, można powiedzieć, że sprawa OPWiK-u jest rozwojowa. Co jednak z niej wyniknie, trudno w tej chwili przewidywać. Najbliższy tydzień będzie prawdopodobnie tygodniem spokoju. Wymiana ognia na linii polityczno-towarzysko-samorządowej już się dokonała. Pytanie, co uda się ustalić policji. Odpowiedź nie nastąpi natychmiast, ponieważ zarówno komendant miejski Mirosław Dąbkowski, jak i nadzorujący komórkę ds. przestępczości gospodarczej Janusz Pawelczyk przebywają na urlopach. Pod ich nieobecność, w tak drażliwej sprawie, raczej nikt nie przekaże prokuraturze informacji na temat: warto czy nie warto wszczynać śledztwa w sprawie OPWiK? Nastąpi to najwcześniej za tydzień.
H
Obserwując wymianę zdań na temat protokołu nie można się oprzeć wrażeniu, że to co najważniejsze i co było celem kontroli radnych w OPWiK-u, czyli odpowiedzi na pytania czy inwestycja przebiegła prawidłowo i czy wodę z kranów można pić bez obaw, zeszło na dalszy plan. Wprawdzie od roku OPWiK niezmiennie przedstawia badania, z których wynika, że ostrołęcka woda jest doskonała, czasami tylko przekracza normy stężenia manganu. Są to badania ostrołęckiego sanepidu. Trudno odmówić im wiarygodności, ale z drugiej strony niełatwo tak na sto procent uwierzyć, gdy czyta się raport pokontrolny podkomisji Rady Miejskiej i gdy dochodzą wieści o zagadkowych powiązaniach kierujących OPWiKiem zarówno z kontrolerami finansów, jak i z kontrolerami wody.
Być może podejrzenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak żeby rozwiać wszelkie (nawet te niezasadne) wątpliwości, prezydent powinien zlecić badania ostrołęckiej wody w co najmniej dwóch niezależnych laboratoriach, koniecznie poza Ostrołęką. Nikt nie odmawia ostrołęckiemu sanepidowi profesjonalizmu i obiektywizmu wykonywanych badań, ale żeby usunąć wszelkie podejrzenia, powinien je wykonać ktoś spoza Ostrołęki. Polityczno-towarzyska rozgrywka wokół OPWiK-u być może jest interesująca, ale tylko dla wybranych. Tymczasem zwykli mieszkańcy Ostrołęki, do których siłą rzeczy trafiają jedynie fragmentaryczne informacje o sprawie OPWiK, zapewne chętnie usłyszeliby odpowiedź na pytanie czy to, co płynie w ich kranach, to aby zdrowa woda. Najlepiej gdyby odpowiedź na to pytanie była twierdząca, ale jeszcze lepiej, żeby była prawdziwa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki