Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Drużynowe pępkowe

Ewa Pyśk
Dwaj piłkarze Narwi trafili do policyjnej izby zatrzymań za podrapanie samochodu puszkami po piwie. Piłkarze twierdzą, że auta nie podrapalii i ktoś chce skompromitować ich klub.

Inauguracyjny mecz Narwi w obecnym sezonie IV ligi, najdelikatniej mówiąc nie był sukcesem. Narew na własnym boisku przegrała 1:5 z Olimpią Warszawa. Narew grała słabo, a kibice na długo przed ostatnim gwizdkiem sędziego gremialnie opuszczali stadion.
Mecz zakończył się około osiemnastej w sobotę 9 sierpnia. Osiem godzin później - o 2.10 w nocy - dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce został powiadomiony, że na ulicy Goworowskiej trzech mężczyzn rzuca puszkami po piwie w samochód. Patrol policji, który przybył na miejsce zatrzymał dwóch piłkarzy Narwi - Grzegorza i Andrzeja oraz towarzyszącego im kibica Michała. Według ustaleń ostrołęckiej policji, samochód - wskazany przez zgłaszającego interwencję użytkownika - daewoo matiz miał otarcia na tylnych prawych drzwiach. Wartość strat użytkownik wozu oszacował na 500 zł.
Piłkarze przedstawiają wydarzenie zupełnie inaczej.
- Kiedy przyjechała policja nie trzymaliśmy w rękach żadnych puszek - opowiada Andrzej. - Wspólnie z Michałem odprowadziliśmy Grześka pod blok przy ul. Goworowskiej.
- Wracaliśmy z "Ostoi", rozmawialiśmy, ale nie zachowywaliśmy się ani hałaśliwie, ani w żaden niewłaściwy sposób - mówi Grzegorz. - Samochód, który został rzekomo przez nas obrzucony puszkami minęliśmy, nawet się przy nim nie zatrzymując. Skąd ta rysa, nie mam pojęcia. Nie wiem też, dlaczego właśnie nas posądzono o uszkodzenie samochodu.
Dodają też, że kiedy przyjechał patrol policyjny stali kilkadziesiąt metrów od matiza.
Policjantów interesował Michał, bo miał w ręku puszkę.
- Chcieliśmy z Grześkiem dowiedzieć się o co chodzi, więc zaczęliśmy z policjantami rozmawiać - opowiada Andrzej. - Poprosili nas o dokumenty i chcieli, żebyśmy dmuchali w alkomat. Odmówiliśmy. Policjanci zabrali nas na komendę.
Piłkarze nie zaprzeczają, że pili tej nocy alkohol. Wspólnie z kolegami z drużyny, świętowali narodziny potomka jednego z zawodników, było to więc tradycyjne "pępkowe". Twierdzą jednak, że pijani nie byli. Byli natomiast zdziwieni tym, że policjanci w niedzielę rano pytali, czy cokolwiek z zajścia pamiętają. Pamiętają, jak twierdzą, doskonale.

Policja chce kary

Ponieważ piłkarze nie zgodzili się na badanie alkomatem, została im pobrana krew. Wynik badania ma być znany za dwa tygodnie. Kolega piłkarzy Michał poddał się badaniu alkomatem i miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Jak powiedział nam komendant miejski policji podinspektor Mirosław Dąbkowski, Grzegorz usiłował wprowadzić w błąd legitymujących go policjantów i podał fałszywe dane personalne.
- Zgadza się, tak niestety zrobiłem, ale chodziło mi wyłącznie o dobro mojego klubu - tłumaczy, kapitan drużyny Narew. - Wiedziałem, że będą kłopoty i chciałem jakoś to wszystko ratować.
Grzegorz nie miał przy sobie dowodu osobistego, podał policjantom wymyślone przez siebie na poczekaniu nazwisko. - Ale Ostrołęka to małe miasto i policjanci na komendzie mnie poznali.
Wszyscy trzej młodzi mężczyźni zostali zawiezieni do policyjnej izby zatrzymań w Ostrołęce. Na dołku przesiedzieli do niedzieli do południa.
Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce, ale została umorzona. Poszkodowany użytkownik daewoo matiza wycofał bowiem skargę. W myśl obowiązującego kodeksu karnego zniszczenie mienia można ścigać tylko na wniosek pokrzywdzonego.
Grzegorz przyznaje, że poszkodowany wycofał skargę, kiedy otrzymał pieniądze za poniesione straty.
Policja zapowiada jednak, że zamierza wnioskować do sądu grodzkiego o ukaranie jednego piłkarza za podanie fałszywych danych personalnych, a drugiego prawdopodobnie za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym.
- Ja nie wiem, jak można mi zarzucać picie alkoholu w miejscu publicznym, skoro nie trzymałem żadnej puszki w ręku - denerwuje się Andrzej. - Nie wiem skąd takie podejrzenie!
Zawodnicy są też zdziwieni tym, że policja nawet nie obejrzała matiza i nie spisała, jakich dokonali uszkodzeń. Co tak właściwie zrobili, dowiedzieli się już w komendzie.
- Widziałem ten samochód w niedzielę, jak nas wypuścili. Rysa na samochodzie była niewielka i niekoniecznie powstała od puszki po piwie - twierdzi Grzegorz.

Zarząd klubu nieświadomy

- Nic nie wiedziałem o tym zajściu - powiedział nam 14 sierpnia Jakub Krajewski, dyrektor MKS Narew. Krajewski stwierdził też, że dowiedział się o zdarzeniu od dziennikarzy "Tygodnika Ostrołęckiego". - Jestem oburzony zachowaniem zawodników - dodał.
Krajewski mówi, że odkąd jest dyrektorem Narwi, nie było kłopotów z piłkarzami klubu Narew.
- Mnie tak właściwie interesuje to, jak grają - mówi Krajewski. - To, co robią potem, to ich sprawa. Mają przecież swoje życie prywatne.
- Piłkarze są mimo wszystko osobami publicznymi - mówi prezydent Ostrołęki Ryszard Załuska. - Pewnych rzeczy na pewno nie wypada im robić. Jestem oburzony i zbulwersowany całym incydentem.
- Na pewno nie powinni pić alkoholu - mówi Marian Szarama, trener Narwi. - Z drugiej jednak strony, znam ich od lat i nigdy do tej pory nie było problemów z zachowaniem zawodników Narwi.
Piłkarze Narwi mówią, że całe zajście mogło być po prostu próbą kompromitacji klubu.
Trener Szarama przyznaje, że próby zdarzały się. Były anonimy.
- Nie wiadomo w związku z tym, jak traktować to wydarzenie - mówi Marian Szarama.
- Chłopców na pewno trzeba będzie ukarać - dodaje Szarama.
- Żałuję tego, że tej nocy wracałem do domu Goworowską - mówi Andrzej. - Jest mi wstyd, że do takiej sytuacji doszło, wstyd przed kibicami i władzami klubu, ale jednocześnie wiem, że nie rzucałem w żaden samochód puszkami, nie miałem też przy sobie alkoholu.
- Zdajemy sobie sprawę, że są rzeczy, których robić nam nie wolno i nie wypada, więc nie dopuścilibyśmy do takiego zdarzenia - dodaje Grzegorz. - Zostaliśmy po prostu wykorzystani do tego, żeby skompromitować klub, chociaż mam nadzieję, że prawda wyjdzie jeszcze na jaw.
Jakie konsekwencje będą wyciągnięte wobec piłkarzy, zadecyduje zarząd klubu. Jeżeli zapadnie decyzja o ukaraniu zawodników, to możliwości jest kilka: odsunięcie od meczu, wydalenie z klubu, zawieszenie, nagana, upomnienie.
Zarząd MKS Narew nie zajął na razie oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Z przedstawicielami zarządu (m.in. z prezesem Januszem Makulcem) spotkaliśmy się w niedzielę, 17 sierpnia. Jak nam powiedziano, władze klubu swoje stanowisko przedstawią po publikacji w "Tygodniku Ostrołęckim".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki