Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dowodów w sprawie nie było...

Jacek Pawłowski
W trzy lata po zabójstwie ostrołęckiej aptekarki Urszuli Matłach nadal nie wiadomo, kto popełnił tę zbrodnię. Sąd Apelacyjny w Warszawie uniewinnił skazanego w tej sprawie Krzysztofa W. W czerwcu ubiegłego roku uniewinniony został inny oskarżony Marcin A.

Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpatrywał 24 lutego dwie apelacje od wyroku Sądu Okręgowego w Ostrołęce. Przypomnijmy, Sąd Okręgowy uznał, że winnym zabójstwa jest 19-letni Krzysztof W. z Ostrołęki i wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności. Drugiego oskarżonego - Marcina A. - sąd uniewinnił. Według ostrołęckiego sądu za winą Krzysztofa W. przemawiał ślad zapachowy zdjęty z metalowej rurki, która była narzędziem zbrodni oraz fakt, że wcześniej dopuścił się podobnego czynu. Przeciwko Marcinowi A. miała świadczyć analiza genetyczna fragmentu włosa znalezionego na miejscu zbrodni, która według biegłych uprawdopodabniała jego winę jak 1 do 411. Marcin A. został uniewinniony od zarzutu zabójstwa, ale sąd skazał go (w zawieszeniu) za włamanie, którego dokonał tego samego dnia, w którym doszło do zabójstwa Urszuli Matłach.

Wyrok zaskarżony

Od wyroku Sądu Okręgowego odwołał się prokurator, a także obrońca Krzysztofa W. Obrońca Krzysztofa W. zażądał uchylenia wyroku wobec swojego klienta argumentując, że ślad zapachowy nie może być jedyną podstawą skazania. Nadto mecenas Krzysztof Nejman podnosił nieprawidłowości, do których, jego zdaniem, doszło przy zabezpieczaniu i odtwarzaniu śladów zapachowych. Nieprawidłowości te, według adwokata, doprowadziły do tego, że materiał dowodowy był niewiarygodny.
Z kolei od wyroku w części dotyczącej uniewinnionego Marcina A. odwołał się prokurator. Zażądał bezwzględnego pozbawienia go wolności za kradzież z włamaniem oraz uchylenia wyroku uniewinniającego z zarzutu zabójstwa i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Ostrołęce.
W czasie rozprawy apelacyjnej strony podtrzymały swe stanowiska. Mecenas Nejman kilkanaście minut dowodził, że nie było podstaw do skazania jego klienta Krzysztofa W. Wystąpienie zaś prokurator prokuratury apelacyjnej Barbary Sitek było zaskakujące. Nie znalazł się w nim żaden argument broniący racji ostrołęckiej prokuratury.
- Mam pełną świadomość, że dowód z opinii osmologicznej (czyli zapachowej - przyp. red.) nie odpowiada orzecznictwu tutejszego sądu. Dostrzegam to, ale wnoszę o nieuwzględnienie apelacji obrońcy Krzysztofa Wiśniewskiego - powiedziała prokurator Sitek.

Sąd: w ogóle nie było dowodów

Gdy przewodniczący składu orzekającego sędzia Jan Krośnicki odczytywał sentencję wyroku, obecna w sali rozpraw matka Krzysztofa W. zaczęła płakać.
Wyrok uniewinnia jej syna i nakazuje natychmiastowe zwolnienie go z aresztu.
W części zaś dotyczącej Marcina A. Sąd Apelacyjny podtrzymał wcześniejszy wyrok i nie zgodził się z żądaniami prokuratury aby Marcin A. odbył bezwzględną karę pozbawienia wolności za kradzież z włamaniem, a proces o zabójstwo został przeprowadzony od początku przed Sądem Okręgowym.
Przedstawiając ustne motywy wyroku sędzia referent Paweł Rysiński wytknął błędy zarówno w pracy ostrołęckiego sądu, jak też policji i prokuratury.
- Wyrok Sądu Okręgowego nie mógł się ostać z przyczyn zasadniczych - stwierdził sędzia Rysiński. - Brak było wystarczających dowodów świadczących o winie Krzysztofa W.
Według Sądu Apelacyjnego, w sprawie Krzysztofa W. istniały dwie poszlaki świadczące na jego niekorzyść. Nie były to jednak dowody, a dwie luźne poszlaki nie układające się nawet w łańcuch poszlak. Pierwszym śladem był zapach z metalowej rurki znalezionej na miejscu zbrodni. Sąd Apelacyjny wskazał, że zapach został pobrany 65 godzin po zdarzeniu. Zbrodni dokonano w lasku przy kościele Zbawiciela Świata 12 stycznia 2001 roku między 19.00 a 20.00. Rurkę znaleziono nazajutrz ok. godz. 13.00. A zapach pobrano po kolejnych dwóch dniach - 15 stycznia około południa. Tymczasem metal jest materiałem, który (oprócz szkła) najsłabiej zachowuje ślady zapachowe. Utrwaleniu zapachu na rurce sprzyjał fakt, że leżała ona kilkanaście godzin na mrozie i wietrze.
- Eksperymenty osmologiczne bywały dokonywane w stosunku do broni, a to też metal - mówi sędzia Rysiński. - Pokazywały, że psy rozpoznają ślad zapachowy do 48 godzin po jego pozostawieniu. Między 48 a 72 godzinami prawidłowość wskazań spada poniżej 50 proc.
Sąd Apelacyjny wytknął również nieprawidłowości w rozpoznaniu śladów zapachowych przez psy. Ślad zapachowy (zabezpieczony na wacie lub innym nośniku) wącha specjalnie szkolony pies. Potem szczekaniem, machaniem ogonem lub innym wyćwiczonym sygnałem wskazuje, że ślad jest identyczny z zapachem pobranym od podejrzanego. Eksperyment musi jednak wykluczać pomyłki. Dlatego do porównania daje się psu kilka zapachów, nie tylko ten pobrany od podejrzanego. Poza tym porównania zapachów muszą dokonywać co najmniej dwa psy. Tak właśnie było w śledztwie w sprawie zabójstwa Urszuli Matłach. Sąd Apelacyjny zwrócił jednak uwagę, że między jednym a drugim psem nie zostały wymienione pojemniki z materiałem do porównania, dlatego najprawdopodobniej drugi pies wskazał zapach pierwszego, a nie zapach ewentualnego sprawcy.
Zanim doszło do rozprawy odwoławczej, Sąd Apelacyjny zwrócił się do Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce o przesłanie protokołów z badań śladów zapachowych. Otrzymał odpowiedź, że protokołów takich nie ma.
- Należało uznać, że w tej sprawie nie ma żadnych dowodów - powiedział sędzia referent.
Drugi ślad, wskazujący zdaniem prokuratury na winę Krzysztofa W., to dokonany wcześniej przez niego napad na kobietę. Jednak według Sądu Apelacyjnego nie może on świadczyć przeciwko skazanemu, ponieważ sposób działania sprawców w obu przypadkach był różny.
Sąd Apelacyjny uznał również, że w sprawie drugiego oskarżonego - Marcina A. - ślad genetyczny z włosa, który tylko uprawdopodabnia popełnienie czynu, nie może być podstawą do skazania. Uniewinniający Marcina A. wyrok Sądu Okręgowego w Ostrołęce został podtrzymany.
- Należy dziwić się, że równie wąskie poszlaki doprowadziły do skazania Krzysztofa W. i uniewinnienia Marcina A. przez ten sam sąd - podsumował sędzia Paweł Rysiński.
Wyrok Sądu Apelacyjnego jest prawomocny. Prokuratura może starać się o kasację prawomocnego wyroku przez Sąd Najwyższy.

Wolność czy poprawczak?

Sąd Apelacyjny zarządził uchylenie aresztu wobec Krzysztofa W. i wypuszczenie go na wolność, o ile nie jest skazany w innej sprawie. Ale Krzysztof W. już wcześniej został skazany za napad na kobietę i przebywał w poprawczaku. Czy zatem rzeczywiście odzyska wolność? Przewodniczący Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego sędzia Andrzej Piersa mówi, że zgodnie z przepisami Krzysztof W. powinien wrócić do poprawczaka. Zastrzegł, że na pewno będzie to wiadomo po otrzymaniu informacji z Sądu Apelacyjnego.
Czy prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie oznacza, że w czerwcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Ostrołęce skazał na surową karę niewinnego człowieka?
Rzecznik Sądu Okręgowego w Ostrołęce sędzia Jerzy Pałka odmówił jakiegokolwiek komentarza.
- Czekamy na pisemne uzasadnienie. Sąd wyższej instancji zawsze ma prawo uchylić, zmienić lub podtrzymać wyrok sądu pierwszej instancji. Nie możemy tego podważać - powiedział tylko. - Takie rzeczy się zdarzają. Nasz sąd również uchyla, zmienia lub podtrzymuje wyroki sądów rejonowych.

Dlaczego dowody zostały źle zebrane

Zarówno policja jak i prokuratura w Ostrołęce uważają, że zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby zabezpieczyć ślady z miejsca zbrodni, w tym ślady zapachowe.
- Zostały one zabezpieczone bezzwłocznie. Nie po upływie miesiąca, lecz bezpośrednio po znalezieniu - mówi oskarżający w pierwszej instancji prokurator Marek Tołwiński.
- Sądy w ogóle bardzo niechętnie przyjmują dowody z badań osmologicznych - przypomina komendant miejski policji w Ostrołęce Mirosław Dąbkowski. - Bywają one kwestionowane z różnych przyczyn, bo na przykład psom przeszkadzało złe oświetlenie. Sąd ma prawo zakwestionować każdy dowód a my możemy tylko przyjąć to do wiadomości.
- Ocena dowodów należy oczywiście do sądu - mówi prokurator Tołwiński. - W tej sprawie prokurator zarządził stwierdzenie zgodności materiału dowodowego z materiałem porównawczym. Biegli udokumentowali to w formie opinii z wnioskami, która jest w aktach. Protokołu rzeczywiście nie ma. Czy powinien być z takich badań protokół? Nie ja jestem od oceny.

Nadal ścigają

Wyrok Sądu Apelacyjnego oznacza, że choć od wstrząsającego zabójstwa Urszuli Matłach minęły ponad trzy lata, nadal nie ma winnych w tej sprawie.
- To oczywiste. Jest zbrodnia, nie ma sprawców. Szukamy nadal - zapewnia prokurator Tołwiński.
Formalnie organy ścigania powinny nadal szukać sprawców tej zbrodni i dowodów na ich winę, ale z roku na rok będzie to coraz trudniejsze.
- Szanse oczywiście są - powiedział nam komendant miejski policji w Ostrołęce Mirosław Dąbkowski. - Aczkolwiek nie ma co ukrywać, że sprawa jest bardzo trudna, a czas działa na korzyść sprawców. Najcięższe przestępstwa, jak zabójstwo, przedawniają się po 25 latach i zdarzają się przypadki, że udaje się znaleźć dowody na przykład osiemnaście lat po popełnieniu zbrodni.
Apel "Tygodnika Ostrołęckiego" i policji sprzed trzech lat: "trzeba znaleźć morderców", pozostaje nadal aktualny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki