Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dobry burmistrz zasłużył na wyrok

as
Wypił kilka kieliszków, wsiadł do samochodu i został zatrzymany przez policję. Sąd uznał go winnym i zabrał mu prawo jazdy na dwa lata. Gdyby nie chodziło o burmistrza, w zasadzie nie byłoby o czym pisać.

- Z polecenia dyżurnego udaliśmy się na trasę Rembielin-Chorzele, gdzie peugeotem 206 miał jechać nietrzeźwy kierujący - zeznawał 25 października na rozprawie w sądzie grodzkim w Przasnyszu policjant z Chorzel, który 8 kwietnia około godziny 17.00 zatrzymał wskazany mu przez dyżurnego samochód. Za kierownicą peugeota siedział burmistrz Chorzel. Burmistrz nie był trzeźwy.
Przypomnijmy, burmistrz Chorzel, Andrzej K., 8 kwietnia wracał z Przasnysza z przedświątecznego spotkania samorządowców. Został zatrzymany do kontroli drogowej. Badania wykazały, że miał ok. 1,5 promila alkoholu we krwi. Sprawa trafiła do sądu grodzkiego w Przasnyszu. 10 września odbyło się posiedzenie sądu w tzw. trybie nakazowym, czyli bez prowadzenia rozprawy i wzywania oskarżonego. Sąd wydał wyrok zakazujący burmistrzowi prowadzenia pojazdów mechanicznych przez dwa lata i zobowiązywał go do wpłaty do sądowej kasy 5,1 tys. zł. Oskarżony jednak nie zgodził się z wyrokiem i wykorzystał możliwość wniesienia sprzeciwu. 25 października na rozprawie w sądzie grodzkim w Przasnyszu pojawili się Andrzej K. z adwokatem i świadek.

Oto głowa zdrajcy?

Wyrok komentują byli burmistrzowie Chorzel

Krzysztof Nieliwodzki, burmistrz Chorzel w latach 1998-99, radny w latach 1994-98: - Cieszę się z wyroku sądu. Uważam jednak, że dopóki wyrok się nie uprawomocni, pozornie praca rady się nie zmieni - może dlatego, że radni nie bardzo rozumieją, jakie to może przynieść dla gminy konsekwencje. Moim zdaniem burmistrz, który ma tego typu problemy, nie jest w stanie normalnie funkcjonować na urzędzie. A wybory jeszcze w tej kadencji pewnie i tak będą. I będą one gminę kosztować. Uważam, że Andrzej K. już teraz powinien zrezygnować z zajmowanej funkcji, choćby po to, by nie utrudniać normalnej pracy.

Janusz Nidzgorski, burmistrz Chorzel w latach 1999-2002, obecny radny: - Pan K. ma zdecydowane poparcie w tej radzie, ale wyrok na pewno wpłynie na efektywność pracy rady. Jak bardzo? - trudno mi powiedzieć. Co zrobi burmistrz? - to jego indywidualna sprawa. Niech zrobi, co uważa. Ale gdyby sytuacja dotyczyła mojej osoby, to złożyłbym rezygnację natychmiast po wykroczeniu. Nie czekałbym na wyrok.

- Przykro mi, że taki epizod miał miejsce - Andrzej K. przyznał się do winy i poprosił sąd o rozważenie słów mecenasa Jerzego Dżbika, który broniąc oskarżonego zawnioskował o warunkowe umorzenie postępowania. Na okoliczność wykazania przymiotów oskarżonego, adwokat przedłożył sądowi wiele opinii, podziękowań i pism chwalących działania Andrzeja K. W pliku dokumentów znalazły się m.in. opinie: przewodniczącego Rady Miasta i Gminy Chorzele, przewodniczących komisji rewizyjnej, oświatowej, rozwiązywania problemów alkoholowych (!!!) i bezpieczeństwa, posła Leszka Świętochowskiego oraz podziękowania komendanta policji w Chorzelach za pomoc w sfinansowaniu dwóch nowych pojazdów służbowych i za przekazanie na cele policyjne 15 tys. zł, społeczności szkolnej ZS w Zarębach, Szkoły Podstawowej w Chorzelach, Gimnazjum w Chorzelach, dyrektorów szkół w Duczyminie i Krukowie, stowarzyszenia Nasze Bezpieczeństwo, harcerzy i strażaków-ochotników.
- Nie sądzę, by wszystkie pisma pochwalne miały charakter kuriozalny, że zebrała się jakaś sitwa partyjna i pisała peany na rzecz Andrzeja K. - mówił obrońca Jerzy Dżbik. - Tym bardziej, że mamy tam wszystkich: samorządowców, związki zawodowe, policję, księdza, Sejm, pracowników szkoły i Bóg wie kogo jeszcze. Proszę wierzyć, Andrzej K., mimo tego jedynego przewinienia, jest postacią zasługującą na szacunek. Powiadam, wszyscyśmy grzeszni i ułomni. By wyrok był sprawiedliwy, proszę wyważyć proporcje, między spowodowanym złem a dobrem, któremu Andrzej K. dał wyraz w czasie swojego nienagannego życia. Jeśli uznamy, że mimo rozlicznych zasług społecznych Andrzej K. na warunkowe umorzenie postępowania nie zasługuje, to kto w takim razie zasługuje? Czy 1,5-promilowa nietrzeźwość ma to wszystko przekreślić? - pytał obrońca Jerzy Dżbik. - Czy jeśli ktoś piastuje funkcję burmistrza, to należy go wyciągać na świecznik i karać ze specjalną surowością, by móc powiedzieć "oto głowa zdrajcy", by społeczeństwo mogło zobaczyć, jaki mamy sprawiedliwy kraj?
Obrońca wnioskując o warunkowe umorzenie postępowania powołał się na artykuł 66 kodeksu karnego, mówiący o małej szkodliwości społecznej i poprosił sąd o zwiększenie kary finansowej. - A jeśli sąd zadecyduje inaczej, niech zostawi oskarżonemu chociaż prawo kierowania ciągnikami, bo jeśli wyrok zapadnie, Andrzej K. wróci tam, skąd przyszedł, czyli do pracy na roli - zaapelował adwokat Dżbik.

Dwa lata bez względów

- Dostałem taki sam wyrok, jak burmistrz. Dwa lata - zachwycał się rolnik z Czernic Borowych, który "zgrzeszył" podobnie jak Andrzej K.
Czy Andrzej K. był równie zachwycony wyrokiem, nie wiadomo - bo na ogłoszeniu wyroku oskarżony się nie pojawił. Za jazdę po pijanemu sąd ukarał burmistrza zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów przez dwa lata i karą finansową w łącznej wysokości 7,6 tys. zł.
- Wina jest oczywista. Oskarżony nie zaprzeczał. Sprawa należy do najprostszych, jakie mogą się zdarzyć w sądzie grodzkim. Sąd nie znalazł też przesłanek do warunkowego umorzenia - uzasadniał wyrok sędzia Wacław Dąbkowski. - To, że burmistrz swoje obowiązki wypełniał dobrze, nie oznacza, że należy go karać inaczej niż zwykłych sprawców. Zresztą to właśnie na gminach leży obowiązek dotacji policji czy organizowania wypoczynku dzieciom. Burmistrz nie wykłada na te cele pieniędzy z własnej kieszeni, ale z kasy gminy. A nawet gdyby wydawał własne, to niczego to nie zmienia. Gdyby o karze miały decydować umiejętności zawodowe, dobrzy fachowcy byliby bezkarni - uznał sędzia.
Sąd wydając zakaz prowadzenia pojazdów, mimo próśb obrońcy nie wykluczył ciągników. Powód był banalny - nie istnieją oddzielne prawa jazdy na ciągnik, do ich prowadzenia upoważnia prawo jazdy kat. B i C.

Byle do końca kadencji

Wyrok jest nieprawomocny i zapewne mocy nie nabędzie, bo obrońca od razu zapowiedział apelację. Burmistrz może składać apelację do sądu okręgowego, którego wyrok nie będzie już podlegał zaskarżeniu, czyli nie będzie się można od niego odwołać. Jeśli nasza Temida przyśpieszy i wyrok uprawomocni się, wówczas burmistrz będzie musiał odejść ze stanowiska. Artykuł 26. ordynacji wyborczej bowiem mówi, że w razie skazania burmistrza prawomocnym wyrokiem, rada musi podjąć uchwałę o wygaśnięciu jego mandatu, najpóźniej w miesiąc od dnia uprawomocnienia się wyroku. I jest to działanie obligatoryjne. Jeśli radni nie podejmą uchwały, zrobi to za nich wojewoda. Natomiast jeśli dojdzie do wyborów burmistrza, Andrzej K. może w nich startować i być ponownie wybrany.

*

W Przasnyszu i Chorzelach mówi się, że burmistrz został wmanipulowany. Że jego zagorzały opozycjonista na przedwielkanocnym spotkaniu wójtów i burmistrzów powiatu przasnyskiego pilnie baczył i przeliczał, ileż to burmistrz Chorzel podnosi toastów do ust. Może jednak mowa o manipulacji świadczy jedynie o społecznym przyzwoleniu na picie i prowadzenie samochodu po alkoholu, i o złym stosunku do donosicieli.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki