Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dług prezesa

Aldona Rusinek
Aldona Rusinek
Krzysztof Zalewski prezes "Domu Młodych" w Ostrowi Mazowieckiej od kilku lat nie płaci czynszu za mieszkanie we własnej spółdzielni. Winien jest około 30 tysięcy złotych. Pozostali dłużnicy razem wzięci zalegają spółdzielni 60 tysięcy złotych. O długach prezesa nie wiedział przewodniczący rady nadzorczej i większość lokatorów.

Jak wygląda procedura odzyskiwania czynszu

Spółdzielnia mieszkaniowa wysyła do dłużnika co najmniej dwa wezwania przedsądowe, w których informuje o zadłużeniu. Potem spółdzielnia występuje do sądu o wydanie klauzuli wykonalności. Po rozpatrzeniu przez sąd i uprawomocnieniu sprawa trafia do komornika, który wszczyna egzekucję długu. Zalegający z czynszem ponosi dodatkowe opłaty zarówno w sądzie, jak i u komornika.
Jak nam powiedziała główna księgowa Domu Młodych, w ich spółdzielni wysyłano nawet po pięć, sześć wezwań do zapłaty, rozpatrywano również każdy przypadek zaległości czynszowych indywidualnie i starano się uwzględniać sytuację lokatora.
Dlaczego nie skierowano wezwania do prezesa? Czy nikt o tym nie pomyślał? - na tak sformułowane pytanie księgowa odpowiedziała krótko: pomyślał. Kto miał jednak podpisać to wezwanie, skoro robili to prezes i jego zastępca?

Sygnały o tym, że prezes Spółdzielni Lokatorsko-Własnościowej "Dom Młodych" nie płaci czynszu, dotarły do nas wiosną tego roku. Wyjaśnialiśmy tę kwestię z w rubryce "Co nas boli" (TO 9/2003). Prezes kategorycznie temu zaprzeczył, zapewniając, że czynsz płaci regularnie, a plotki są wyssane z palca. Czytelnicy jednak uparli się, że informacje o długu prezesa w spółdzielni są prawdziwe. Nie mogli się przy tym nadziwić, jak prezes mógł otrzymać absolutorium na walnym zgromadzeniu spółdzielców, które odbyło się 27 czerwca.

Niewiedza przewodniczącego

Przewodniczący Rady Nadzorczej spółdzielni, Kazimierz Kucharczuk, z którym 6 sierpnia rozmawiamy o długach prezesa, okazuje wielkie zaskoczenie.
- Niemożliwe - mówi z niedowierzaniem. - Rada Nadzorcza nie miała o tym pojęcia. Wiedzieliśmy, że długi lokatorów wobec spółdzielni sięgają 90 tysięcy złotych. Wiedzieliśmy, że zarząd spółdzielni dziesięciu największych dłużników, których zaległości czynszowe sięgały 5-6 tys. złotych, podał do sądu. Nie przyszło nam do głowy, że największym dłużnikiem może być prezes.
Przewodniczący Kucharczuk w dowód swej niewiedzy dzwoni w naszej obecności do głównej księgowej spółdzielni z pytaniem, czy informacje o długach czynszowych prezesa mogą być prawdziwe. Księgowa potwierdza, że sięgają one niemal 30 tysięcy złotych.
- Trudno w to uwierzyć - kręci głową Kazimierz Kucharczuk. - Na walnym zgromadzeniu w czerwcu, w którym co prawda uczestniczyło tylko 35 spośród 366 spółdzielców, nie zgłoszono żadnych poważniejszych uwag do zarządu spółdzielni. Przedstawiony przez księgową bilans nie wywoływał niepokoju o losy spółdzielni, więc jako przewodniczący zgromadzenia w imieniu Rady Nadzorczej wystąpiłem o absolutorium dla zarządu i prezesa. Uzyskali je, choć niejednogłośnie. Pozytywne też były zawsze wcześniejsze opinie biegłych rewidentów. Kilka dni temu rozmawiałem z prezesem o długach lokatorów wobec spółdzielni. Powiedział, że sytuacja się normuje wskutek egzekucji komorniczych.
Tyle, że komornika nie nasłano na największego dłużnika.

Biedny prezes

Prezes Krzysztof Zalewski wydaje się zaskoczony naszym pytaniem o długi w spółdzielni. Przyznaje, że ma zaległości w czynszu, ale w kwocie około dwóch tysięcy złotych. Jednak nie może tego potwierdzić dokumentami, bo księgowa, odpowiedzialna za czynsze, jest na urlopie. Kiedy mówimy mu, że dziesięć minut wcześniej przewodniczący Rady Nadzorczej w naszej obecności rozmawiał z główną księgową, która potwierdziła dług prezesa sięgający 30 tysięcy złotych, zdeterminowany prowadzi nas do księgowej.
Główna księgowa sięga do rejestrów i odczytuje: dług prezesa wobec spółdzielni na koniec 2002 roku wynosił 25 tys. złotych. Na pewno, jak twierdzi, nie zmniejszył się w tym roku, ale nie posiada dokładnych danych (które są w komputerze nieobecnej koleżanki), o ile się zwiększył. Prezes ma 70-metrowe mieszkanie własnościowe. Czynsz, bez opłat za wodę, ze spłatą kredytu wynosi około 600 złotych. Wynika z tego, że Krzysztof Zalewski nie płaci czynszu własnej spółdzielni od czterech lat. Główna księgowa uważa, że nie jest to w porządku, choć wyraża wątpliwość czy powinna się tym zajmować prasa.
Na proste pytanie dlaczego prezes kłamał przed kilkoma miesiącami, kiedy wyjaśniał w TO, że nie ma zadłużenia, jak również dlaczego kłamał jeszcze dzisiaj, zapewniając, że ma najwyżej do dwóch tysięcy długu, usłyszeliśmy odpowiedź:
- Nie potrafię tego skomentować. Po prostu jestem od lat w trudnej sytuacji finansowej, mam rodzinę na utrzymaniu. Zarobki w spółdzielni nie są wysokie.

Podwyżka

Prezes zarabiał w spółdzielni 2600 zł brutto. Rada Nadzorcza na ostatnim posiedzeniu, które odbyło się w lipcu, podniosła mu pobory o 500 złotych.
- Od dwóch lat nie miał żadnej podwyżki. Nie dostawał też premii ani nagród, a odpowiedzialność za spółdzielnię jest znaczna - argumentuje decyzję rady przewodniczący Kucharczuk.
Prezes Zalewski 6 czerwca złożył trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy, które Rada Nadzorcza przyjęła do wiadomości, nie podejmując żadnej decyzji.
- Prezes nie podał powodów. Przypuszczaliśmy, jednak, że chodzi mu o zarobki. Szczerze mówiąc odebraliśmy to jako mały szantaż, ale ponieważ w czerwcu z pracy zrezygnował także wiceprezes, a nie widzieliśmy nikogo, kto by mógł objąć funkcję prezesa, podjęliśmy decyzję o podwyżce jego poborów. Ja osobiście byłbym za tym, żeby on spłacił długi i został na stanowisku, bo mamy zacząć ocieplanie bloków, to spora inwestycja, którą ktoś musi nadzorować - mówi Kazimierz Kucharczuk.
Natomiast prezes Krzysztof Zalewski potwierdza, że Rada Nadzorcza mogła nie wiedzieć o jego zadłużeniu. Nie przyszło im do głowy, żeby się zainteresować czy prezes płaci czynsz!
Jak nam powiedziała główna księgowa, co roku do bilansu, badanego przez członków Rady Nadzorczej, dołączana była pełna lista zaległości czynszowych. Lista ta zawierała wszystkie nazwiska, również prezesa!
Rada Nadzorcza powoływana jest przede wszystkim po to, by patrzeć na ręce zarządowi spółdzielni, a głównie prezesowi i dbać o wspólne interesy wszystkich spółdzielców. Rada Nadzorcza spółdzielni "Dom Młodych" zatem albo wykazywała się przez ostatnie lata brakiem wnikliwości i odpowiedzialności, albo uczestniczyła w nieuczciwości prezesa.
Krzysztof Zalewski zapewnia, że spłaci dług w ciągu najbliższych dni.

Czy mieszkańcy wiedzieli o długach prezesa

Pytaliśmy lokatorów Domu Młodych, czy słyszeli, że prezes nie płaci czynszu. Nie słyszeli. I mimo świętego oburzenia, nie chcieli ujawnić nazwisk.

Mieszkaniec bloku 21 f: Prezes nie płaci czynszu? Niemożliwe! To się rzeczywiście nadaje do gazety. Ja płacę regularnie, ponad 500 złotych miesięcznie, choć to znaczne obciążenie dla rodzinnego budżetu. Nawet nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie płacić. Nie rozumiem, dlaczego prezes sobie na to pozwala.

Jolanta: Nic nie słyszałam na ten temat. Ale jeżeli to prawda, to jest bardzo nieuczciwe wobec innych spółdzielców. Ja sama utrzymuję dzieci. Muszę wyjeżdżać za granicę do pracy, by utrzymać mieszkanie i rodzinę. Prezes chyba nie ma trudniejszej ode mnie sytuacji finansowej. Powinien natychmiast uregulować długi. Czy powinien być dalej prezesem? Nie wiem.

Anna z bloku nr 7: Nigdy nie słyszałam o długach prezesa. Byłam na ostatnim walnym zgromadzeniu spółdzielni, nie padło na ten temat ani jedno słowo. Jestem ogromnie zaskoczona. Nigdy prezesa nie podejrzewałabym o taką nieuczciwość. Trudno uwierzyć, że to może być prawda. To dosyć karygodne. Jestem zaskoczona.

Mąż Anny: A ja nie. W tym kraju nic mnie już nie zaskoczy. A afery i nieuczciwość na stanowiskach obserwujemy codziennie. Im wyższy stołek, tym większa nieuczciwość. Nasz prezes mieści się więc, można powiedzieć w ogólnopolskich standardach. Czy powinien ponieść konsekwencje? Każdy powinien odpowiedać za swoje czyny.

Rencista z bloku 21: A to drań jeden! To ja z renty muszę płacić za czynsz co miesiąc, na leki i jedzenie ledwie mi potem starcza. Ludzi za zaległości w czynszach podobno podał do sądu, a sam nie płaci? To skandal!

Maria, starsza pani: Jestem bardzo zaskoczona. Prezes sprawiał wrażenie niezłego gospodarza, chodził po osiedlu, oglądał, rozmawiał z ludźmi. Ale może tak na pokaz, skoro z drugiej strony narażał spółdzielnię na straty? To niezbyt uczciwe, tu wielu ludziom jest ciężko płacić czynsz, ale płacą. Prezes powinien dawać lepszy przykład.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki