Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dlaczego odwołano przezesa Gaiskę

(ar)
Rada Nadzorcza Spółdzielni Lokatorsko-Własnościowej Nasz Dom 10 października odwołała zastępcę prezesa ds. technicznych, Marka Gaiskę.

Szczerze mówiąc, byłem bardzo zaskoczony, choć stosunki z Radą Nadzorczą nie układały się od pewnego czasu najlepiej. Odnosiłem po prostu wrażenie, że Rada Nadzorcza chce rządzić za zarząd. Zarząd jest po prostu ubezwłasnowolniony przez Radę Nadzorczą. Nie spodziewałem się jednak odwołania, choćby dlatego, że porządek posiedzenia nie przewidywał takiego punktu. Jedynie w ostatnim punkcie zapowiedziano "omówienie składu Zarządu, przyjęcie rezygnacji z funkcji członka Zarządu". Rezygnację taką złożył po zebraniu przedstawicieli członków, 1 lipca Leopold Rydzewski - mówi prezes Marek Gaiska. Dodaje, że nie zostały mu przedstawione żadne konkretne zarzuty merytoryczne.
Marek Gaiska został powołany na zastępcę prezesa Zarządu Spółdzielni Nasz Dom w październiku 2001 roku. Zarząd dotychczas był trzyosobowy - prezesem został Andrzej Tyborowicz, członkiem Zarządu Leopold Rydzewski. W październiku bieżącego roku zatwierdzony został nowy statut spółdzielni, który zakłada dwuosobowy skład zarządu. Na ten zapis w statucie powołała się Rada Nadzorcza, odwołując prezesa Gaiskę.
- Praca zarządu, w końcu trzeciego kwartału była oceniana przez radę nadzorczą. Komisja rewizyjna miała pewne zastrzeżenia do realizacji planów gospodarczych spółdzielni (przewodniczący nie chce ujawnić, jakie) przez zarząd w 2003 r. W tajnym głosowaniu nad składem zarządu prezes Gaiska otrzymał najwięcej, siedem głosów przeciwnych - mówi Wojciech Laskowski, przewodniczący jedenastoosobowej rady nadzorczej. Na tym samym posiedzeniu rada nadzorcza odrzuciła rezygnację złożoną wcześniej przez Leopolda Rydzewskiego. Będzie on pełnił funkcję członka zarządu do czasu rozstrzygnięcie konkursu na wiceprezesa spółdzielni, zgodnie z założeniami statutu. Konkurs prawdopodobnie zostanie ogłoszony jeszcze w tym miesiącu - informuje Wojciech Laskowski. Dodaje, że ograniczenie składu zarządu do dwóch osób spowodowane było nie tylko względami oszczędnościowymi, ale także większą przejrzystością decyzji i odpowiedzialności.
Marek Gaiska uważa, że przez dwa lata pełnił swoją funkcję z pełną odpowiedzialnością.
- Kiedy przeszedłem do pracy w spółdzielni 1 listopada 2001 roku, spółdzielcze konto było puste, do spłacenia zaś pozostawało 127 tys. złotych odsetek od niepłaconych rachunków do ZEC. Powoli udało nam się z tego wygrzebać. Obecnie wszelkie należności płacone są na bieżąco, są pieniądze na remonty, które staraliśmy się sukcesywnie realizować. Uważam, że obecny zarząd spółdzielni wykonał kawał dobrej roboty. Otrzymał zresztą w czerwcu absolutorium. Być może przy tym byłem uciążliwym i niewygodnym dla rady nadzorczej wiceprezesem, bo inaczej nie potrafię sobie tej sytuacji wytłumaczyć - mówi Gaiska.
Prezes zarządu spółdzielni Andrzej Tyborowicz nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy miał jakiekolwiek uwagi do pracy swego zastępcy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki