Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Darz Bór w Świętej Rozalii

jaz
Myśliwi z koła łowieckiego Ursus. W cywilu na pierwszym planie wiceburmistrz Makowa - Tadeusz Marciniak
Myśliwi z koła łowieckiego Ursus. W cywilu na pierwszym planie wiceburmistrz Makowa - Tadeusz Marciniak J. Zaradkiewicz
Myśliwi z pięciu kół powiatu makowskiego wspólnie obchodzili Hubertusa w Świętej Rozalii pod Szelkowem. Rankiem 6 listopada ruszyli na polowanie, a w samo południe uczestniczyli w Mszy świętej, którą odprawił ksiądz proboszcz Marek Rogowski.

Krzysztof Milczarek, prezes koła łowieckiego Ursus, które gospodaruje w 84. okręgu łowieckim, powiedział nam, że to koło zostało założone w 1950 r. Skupia głównie mieszkańców Warszawy, bo kiedyś było kołem przy zakładach Ursus. Wśród 63 myśliwych jest tylko czterech mieszkańców powiatu makowskiego, wśród nich wiceburmistrz Makowa Tadeusz Marciniak. Oprócz myśliwych z Ursusa, w obchodach uczestniczyli również członkowie kół łowieckich Narew, Muflon, Tur i Dzik.
Ponieważ obwód w okolicach Szelkowa w znacznej części składa się z pól, problemem dla polujących tu myśliwych są szkody wyrządzane rolnikom przez zwierzynę łowną. Rocznie na wypłatę odszkodowań przeznaczają kilkanaście tysięcy złotych. Dużo kosztuje też kupno karmy dla zwierząt.
Łowczy Krzysztof Rosiński powiedział nam, że łowiectwo jest bardzo drogim hobby. - Broń, strój, licencje, benzyna, praca w łowisku, to wszystko kosztuje. Trzeba liczyć się z tym, że osoba, która rozpoczyna przygodę z myślistwem, musi wydać w granicach 10 tys. zł - wyjaśnia Rosiński. - Dlatego w kole brakuje młodzieży, najczęściej na praktyki przychodzą dzieci myśliwych. Obecnie w kole jest dziewięciu stażystów. Każdego z nich musi wprowadzić ktoś z członków koła i opiekować się nim. Stażyści po co najmniej roku mogą zostać samodzielnymi myśliwymi.
Myśliwi skarżą się też, że okoliczni mieszkańcy często kłusują.
- Zdarza się, że znamy nazwiska osób zajmujących się tym procederem, ale poniekąd jesteśmy bezsilni - mówi łowczy Rosiński. - Na naszym terenie na stałe kłusuje kilka osób. Kilka lat temu strażnik i policjant zatrzymali na gorącym uczynku kłusownika z nielegalnie posiadaną bronią, który napadł na funkcjonariuszy, ale sąd potraktował go bardzo łagodnie - ubolewa łowczy Krzysztof Rosiński.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki