Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Czy byłeś na Niedzieli Palmowej w Łysych?

Wysłuchali: Marta Nożyńska, Marek Chrzanowski, Aldona Rusinek
Zapytaliśmy mieszkańców powiatów sąsiadujących z Kurpiowszczyzną czy bywająna Palmie Kurpiowskiej, bądź czy w ogóle o niej słyszeli.

Karol Podniesiński, przasnyszanin: - Nigdy nie byłem na Niedzieli Palmowej w Łysych. Na studiach miałem kolegę, który czuł się urażony, jeśli ktoś nazwał go Kurpiem. Myślę, że to wiele nie zmienia i sam czuję się Kurpiem. Podobno z jednej strony Węgierki są Kurpie, a z drugiej już nie i w Przasnyszu właśnie Węgierka oddziela Kurpie od Mazowsza.

Krzysztof, mieszkaniec Przasnysza: - Nie byłem w Łysych. Jedynie widziałem to święto w telewizji. Mieszkam w Przasnyszu, ale się tu nie urodziłem. Urodziłem się na Mazowszu i czuję się raczej Mazowszaninem.

Jerzy Jurczyński z Przasnysza: - Nie jeżdżę do Łysych na Niedzielę. A czy czuję się Kurpiem? Trudno dziś zauważyć jakąś przynależność do Kurpiowszczyzny. Nie widać u nas kultury kurpiowskiej, ponieważ wszystko się przez lata zaciera. A gdy ktoś nazywa nas Kurpiami, to uważam, że jest to całkiem przyjemne. Miło jest, kiedy ludzie utożsamiają się z jakimś regionem.

Andrzej, przasnyszanin: - Nie byłem nigdy na święcie palmy. Nie jestem rodowitym przasnyszaninem, więc trudno jest mi właściwie powiedzieć jak na przynależność do Kurpiowszczyzny zapatrują się mieszkańcy Przasnysza, ale słyszałem różne głosy. Jedni czują się Kurpiami, natomiast inni obrażają się na coś takiego.

Sławomir Łukasiak, zegarmistrz z Przasnysza: - Byłem w Łysych przed dwoma laty. Mnie i mojej rodzinie bardzo się to święto podobało. Z tym, że mam zastrzeżenia do organizacji tej uroczystości. Są tłumy ludzi i są problemy na przykład z zaparkowaniem samochodu. Poza tym jest całkiem sympatycznie. Czy czuję się Kurpiem? Studiowałem w Olsztynie i tam koledzy nazywali mnie Kurpiem i mówili, że mam czarne podniebienie. Zgadzałem się z tym i wcale się tego nie wstydziłem. Czuję się Kurpiem bardziej niż Mazowszaninem.

Marek z Przasnysza: - O Niedzieli Palmowej słyszałem, że jest tam bardzo ładnie. Zjeżdżają się władze rządowe i kościelne. Jest konkurs na najładniejszą palmę, ale osobiście tam nie byłem. Widziałem w telewizji, czytałem w gazecie, ale sam jeszcze się nie wybrałem. Czy czuję się Kurpiem? Przypisany jestem do tego regionu, tu się urodziłem, więc raczej tak. Trzeba popierać kilkusetletnią tradycję.

Renata Wenda, mieszkanka Przasnysza: - Nie byłam nigdy w Łysych. Nie czuję się Kurpianką. Myślę, że ta kultura jest troszkę dalej od nas. Nie uważam, żeby nazwanie nas Kurpiami było obraźliwe, ale tak na prawdę Kurpie są dalej od nas i mamy z nimi bardzo mało wspólnego.

Kazimierz Białobrzeski, starosta makowski: - Niestety nie byłem, za to był mój syn, który uwielbia historię i często z babcią jeździ na uroczystości związane z tradycją danego regionu. Uważam, że to wspaniałe, iż gmina Łyse może się poszczycić takimi tradycjami, znanymi w całej Polsce. Byłem w tamtych stronach na innej znanej imprezie, na kurpiowskim miodobraniu. Było to związane z tym, że sam jestem pszczelarzem. Na pewno pojadę kiedyś do Łysych na Niedzielę Palmową, być może jeszcze w tym roku.

Tadeusz Ciak, burmistrz Makowa: - Nie byłem, chociaż dużo słyszałem o tym święcie. Mam w Łysych znajomego, który jest pod wrażeniem tej imprezy i nie raz zapraszał mnie na nią. Zawsze chciałem jechać do Myszyńca na miodobranie i też nigdy nie byłem. Mam nadzieję, że w przyszłości pojadę i do Łysych na Niedzielę Palmową, i do Myszyńca na miodobranie.

Kazimierz Kobyliński, fotograf z Makowa: - Nigdy nie byłem na Niedzieli Palmowej w Łysych. Brakuje mi czasu na takie wyjazdy. W moim zawodzie niedziele są zwykle zajęte. Odbywają się wtedy chrzciny czy komunie. Oglądam za to w telewizji materiały o tej imprezie. Poza tym w Makowie również jest Niedziela Palmowa.
Krystyna Dąbkowska z Urzędu Gminy w Andrzejewie: - Nie wiem, gdzie się odbywa Święto Palmy, gdzieś na Kurpiach, chyba w okolicach Myszyńca. Nigdy nie byłam. Od nas jest daleko. Nie znam nikogo, kto by jeździł na Niedzielę Palmową do Łysych. Gdyby udało się tu zorganizować jakiś zbiorowy wyjazd, pewnie bym skorzystała.

Elżbieta z Ostrowi: - Nie wiem, gdzie jest konkurs palmy kurpiowskiej. Raczej nie interesuję się takimi obrzędami. Nie mam ochoty pojechać.

Elżbieta z Małkini: - Palma kurpiowska? Nie wiem gdzie się odbywa. Nigdy nie byłam. Nie słyszałam, żeby ktoś ze znajomych jeździł na takie święto.

Barbara Tyl: - Palma Kurpiowska? Wiem, że piękne palmy można obejrzeć w Myszyńcu, a także zdaje się w Łysych. Ale nigdy nie byłam na konkursie palm. Jakoś nie miałam takiej potrzeby. Oglądałam w telewizji relacje. Może kiedyś się wybiorę do Łysych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki