Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Co szpeci Dyszobabę

(ar)
Szkolna "posesja"; w rzeczywistości wygląda znacznie gorzej
Szkolna "posesja"; w rzeczywistości wygląda znacznie gorzej A. Rusinek
Dyszobaba - pięknie położona nad Narwią wieś w pobliżu Różana. Około 100 domów, w tym połowa to letniskowe, stojące bliżej lub dalej od rzeki. Zagrody gospodarzy wzdłuż głównej asfaltówki prezentują się nie najgorzej. Stare domy mieszają się z nowszymi, wyróżnia się kilka ładnych posesji. Nad rzeką oko przyciąga wiele pięknych domków letniskowych.

Niestety, wieś szpeci kilka innych, zaniedbanych miejsc. Przede wszystkim opuszczona szkoła, położona tuż przy wjeździe do wsi, straszy powyrywanymi oknami i drzwiami, ogólną ruiną i bałaganem dookoła. Tej wątpliwej wizytówki Dyszobaby dopełnia wygląd niezbyt zadbanego gospodarstwa po drugiej stronie szosy. Tuż za skrzyżowaniem, po lewej stronie drogi, między ładnym letniskowym domkiem a okazałą willą, zgrzybiała chata kryta strzechą z dziurami okien. Kupiła ją podobno kilka lat temu mieszkanka Warszawy. Po drugiej stronie wsi, tuż przed domem sołtysa, wrośnięta w chaszcze i śmieci podobna drewniana ruina z drzwiami kiwającymi się na wyrwanych zawiasach. Sołtys Bogdan Osłowski mówi, że chałupa należy do jakichś warszawiaków i do nich należy utrzymanie porządku. Sołtysowi nic do tego.
Ale szkoła to już wspólna własność wsi i wspólny wstyd.
- Już wiele razy proponowaliśmy na wiejskim zebraniu, żeby ktoś tę szkołę rozebrał, zabrał deski, które się do czegoś nadają. Ale nie ma chętnych. Może uda się zebrać gospodarzy i sami rozbierzemy - mówi sołtys, z niewielkim jednak przekonaniem.
- Nie będzie to pewnie łatwe, bo dzisiaj ludzi trudno zmobilizować do pracy społecznej. Każdy dogląda swojego. O to co wspólne, mało się dba - dodaje Juliusz Kaczmarczyk.
- Gdyby wieś była ambitna, zrobiłaby już dawno z tym bałaganem porządek - mówi jeden z mieszkańców. - Byli chętni do rozebrania szkoły, ale od razu pojawiał się problem: ile na tym zarobią, a ile wieś straci. I tak od lat nie mogą dojść do zgody. A wstyd patrzeć na taki rozwalony "witacz" przy wjeździe. Tu przyjeżdża tylu ludzi z Warszawy, innych miast. Ta szkoła to obraza dla całej wsi - mówi. - Rzeczywiście, dziwię się mieszkańcom Dyszobaby, że nie zależy im na ładnym wyglądzie wsi. O kulturze człowieka świadczy przecież także estetyka jego otoczenia - mówi właściciel wypielęgnowanej letniskowej posesji nad Narwią.
Na wiosenne porządki jeszcze nie za późno. Może jednak mieszkańcy Dyszobaby zadbają tej wiosny o swoją wieś.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki