Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Cień krzyża nad żłóbkiem

Rozmawiał Jacek Pawłowski
Ojciec Seweryn Lubecki pochodzi z Czarkowa koło Pszczyny. Obecnie pracuje we franciszkańskim klasztorze w Betlejem. To właśnie jego korespondencje rok temu cytowały polskie media w czasie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Przypomnijmy, 2 kwietnia ubiegłego roku Bazylika Narodzenia Pańskiego znalazła się w centrum konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Na terenie świątyni schronili się uzbrojeni Palestyńczycy, a jej mury otoczyły wojska izraelskie. Media, które korzystały z relacji ojca Lubeckiego, doceniały ich walory informacyjne, a przede wszystkim bezstronność. Mimo pozostawania w stanie duchownym, ojciec Seweryn we wszystkich swoich wypowiedziach przykładnie unikał stronniczości. Z Sewerynem Lubeckim rozmawialiśmy 3 kwietnia, niemal w rocznicę rozpoczęcia oblężenia bazyliki. Rozmowa miała miejsce w Ostrołęce, gdzie zatrzymał się na noc w drodze do Sejn na środkowoeuropejskie forum kultury "Współczesność a wielokulturowość: pomiędzy Sarajewem, Jerozolimą a Nowym Jorkiem”. Ojciec Seweryn Lubecki utrzymuje przyjacielskie kontakty z pochodzącym z Ostrołęki dziennikarzem TVN 24 Maciejem Starczewskim.
Ojciec Seweryn Lubecki pochodzi z Czarkowa koło Pszczyny. Obecnie pracuje we franciszkańskim klasztorze w Betlejem. To właśnie jego korespondencje rok temu cytowały polskie media w czasie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Przypomnijmy, 2 kwietnia ubiegłego roku Bazylika Narodzenia Pańskiego znalazła się w centrum konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Na terenie świątyni schronili się uzbrojeni Palestyńczycy, a jej mury otoczyły wojska izraelskie. Media, które korzystały z relacji ojca Lubeckiego, doceniały ich walory informacyjne, a przede wszystkim bezstronność. Mimo pozostawania w stanie duchownym, ojciec Seweryn we wszystkich swoich wypowiedziach przykładnie unikał stronniczości. Z Sewerynem Lubeckim rozmawialiśmy 3 kwietnia, niemal w rocznicę rozpoczęcia oblężenia bazyliki. Rozmowa miała miejsce w Ostrołęce, gdzie zatrzymał się na noc w drodze do Sejn na środkowoeuropejskie forum kultury "Współczesność a wielokulturowość: pomiędzy Sarajewem, Jerozolimą a Nowym Jorkiem”. Ojciec Seweryn Lubecki utrzymuje przyjacielskie kontakty z pochodzącym z Ostrołęki dziennikarzem TVN 24 Maciejem Starczewskim. M. Starczewski
Rozmowa z ojcem Sewerynem Lubeckim, franciszkaninem sprawującym posługę w Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem.

Proszę Ojca, gdy nadchodzą święta Bożego Narodzenia, to oczy całego chrześcijańskie świata zwrócone są na Betlejem. W święta Zmartwychwstania Pańskiego, o Betlejem już nie zwykło się mówić. Proszę powiedzieć, jak obchodzi się święta zmartwychwstania w miejscu narodzenia.

- Kiedy w jubileuszowym roku 2000. Ojciec Święty przyjechał do Betlejem, powiedział bardzo ciekawe zdanie: "żłóbek zawsze leży w cieniu krzyża". Zatem żłóbek i krzyż, stajenka i Golgota, Betlejem i Jerozolima. Są to tajemnice ściśle ze sobą złączone. W starożytnej ikonografii można często zauważyć, że żłóbek Chrystusa jest malowany jako grób. To kolejne potwierdzenie tego, że każdy kto myśli o życiu Jezusa Chrystusa, ma na myśli te dwie, a właściwie trzy tajemnice jako nierozdzielną całość. Tajemnicę narodzenia, tajemnicę śmierci i tajemnicę zmartwychwstania. Oczywiście to, że oczy całego świata są w czasie Bożego Narodzenia zwrócone na Betlejem, to jest normalne. Tak jak normalne jest, że w czasie Wielkanocy oczy wszystkich wierzących są zwrócone na Jerozolimę i na Grób Pański, na wieczernik, na Ogród Oliwny. Ale w Betlejem, oczywiście, święta wielkanocne są obchodzone.

Czy te obchody różnią się jakoś, ze względu na specyfikę miejsca?

- W Betlejem mamy dużą wspólnotę katolicką. Jest to około pięć tysięcy wiernych. Wspólnota ta jest bardzo dobrze zorganizowana i silnie przywiązana do wszystkich świąt, uroczystości i tradycji chrześcijańskich, w tym również do świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Obchody zaczynają się już od początku Wielkiego Postu, a więc Środa Popielcowa, gdy wierni przychodzą, aby posypać głowy popiołem. W każdy piątek jest odprawiana po południu Droga Krzyżowa. Nie ma natomiast Gorzkich Żalów, bo jest to typowo polskie nabożeństwo. No i później przychodzi Niedziela Palmowa. Mamy wtedy procesję z autentycznymi palmami, ale głównie z gałązkami oliwnymi.

Na całym świecie Wielki Post i Wielkanoc są w duchowym wymiarze jednakowe dla wszystkich chrześcijan. Jeżeli zaś chodzi o zewnętrzną oprawę, to można mówić o pewnych różnicach występujących w różnych krajach. Gdyby więc mógł Ojciec je uwypuklić.

- To, że Niedziela Palmowa w Betlejem jest znaczona przede wszystkim gałązkami oliwnymi, a dopiero w drugiej kolejności palmami wynika z tego, że w okolicy rośnie bardzo dużo drzew oliwnych. Jeśli zaś chodzi o samo Triduum Wielkanocne, to warto wspomnieć, że my jako wspólnota katolicka nie możemy żadnych nabożeństw odprawiać w Bazylice Narodzenia Pańskiego. Możemy ograniczyć się tylko do naszego katolickiego kościoła św. Katarzyny. I tutaj wspólne elementy nabożeństw wielkanocnych, charakterystyczne dla wszystkich chrześcijańskich kultur, są w Betlejem obecne. Więcej jest elementów wspólnych niż różnic. W Wielki Czwartek odczytywany jest fragment Ewangelii o ostatniej wieczerzy i następuje obrzęd obmycia nóg przez kapłana przewodniczącego eucharystii. Później ustawia się grób, przychodzi trochę wiernych i w Wielki Piątek następują uroczystości Męki Pańskiej. W sobotę jest czuwanie u grobu Chrystusa, a w niedzielę nabożeństwo zmartwychwstania. W poniedziałek natomiast, jeśli jest to możliwe, wspólnota katolicka z Betlejem wybiera się na pielgrzymkę do Emaus. Zastrzegam - jeśli to jest możliwe - bo na przykład w ubiegłym roku wszystko już było przygotowane, autobusy podstawione, mieliśmy jechać grupą około dwustu osób, które się zapisały na pielgrzymkę. Ale jak wiemy, rzeczy potoczyły się zupełnie inaczej. W Poniedziałek Wielkanocny 2002 roku rozpoczęła się inwazja wojsk izraelskich na Betlejem i pielgrzymka okazała się niemożliwa. To jest taka smutna charakterystyka wydarzeń liturgicznych, religijnych w Ziemi Świętej.

U źródeł chrześcijaństwa przyznawanie się do wiary bywa zatem niebezpieczne.

- Bywa. I bardzo ważne jest to, aby zrozumieć, że w Betlejem jest wspólnota katolicka przywiązana do tych wszystkich tradycji. Wspólnota ta stara się żyć życiem liturgicznym i tak jak to jest możliwe, na ile warunki na to pozwalają, stara się liturgię Wielkiego Tygodnia obchodzić. Druga rzecz niezwykle interesująca, to weźmy pod uwagę, że w Betlejem mamy przynajmniej trzy wielkie obrządki chrześcijańskie: katolicy, prawosławni obrządku greckiego i prawosławni obrządku ormiańskiego. Wszystkie te trzy obrządki zazwyczaj według różnych dat obchodzą Boże Narodzenie i Wielkanoc. Tak więc święta wielkanocne przeżywamy w Betlejem trzy razy.

Trudno pytać o to zakonnika, bo przecież dla Ojca duchowy wymiar świąt jest najważniejszy. Proszę jednak powiedzieć tak zwyczajnie po ludzku, czy nie tęskni czasami Ojciec tam w Betlejem do tej polskiej Wielkanocy z Gorzkimi Żalami, święceniem jedzenia, rezurekcją ze strzelaniem na wiwat i polewaniem się wodą w wielkanocny poniedziałek?

- Tęsknota często mi towarzyszy. Najbardziej w Boże Narodzenie, kiedy nie ma u nas tradycyjnej Wigilii. Tak samo w Wielkanoc nie ma u nas śniadania wielkanocnego. Dzień wcześniej nie chodzi się do kościoła do poświęcenia pokarmów. Dwa najważniejsze święta w chrześcijaństwie mają więc u jego źródeł zupełnie inny wymiar niż gdziekolwiek indziej na świecie. Zawsze podkreślam, że różnice w obchodzeniu świąt w różnych zakątkach świata nie są wartościujące. Nie ma lepszego czy gorszego sposobu obchodzenia świąt. Są po prostu różne sposoby. Ci ludzie zostali tak, a nie inaczej wychowani, takie są u nich tradycje i naszym obowiązkiem jest w jakiś sposób wejść w tę tradycję. Niektóre tradycje daje się oczywiście przeszczepić. Ja na przykład w seminarium w zeszłym roku wprowadziłem wśród kleryków zwyczaj łamania się opłatkiem. Został on zresztą bardzo mile przyjęty. Nauczyłem ich nawet kolędy "Bóg się rodzi".

Jak ci klerycy z różnych stron świata byli w stanie wymówić "wzgardzony, okryty chwałą"? Przecież to prawie niemożliwe.

- Śpiewaliśmy w bardzo zwolnionym tempie (śmiech).
Czy będąc blisko tych miejsc historycznie związanych z narodzeniem chrześcijaństwa, łatwiej się wierzy? Czy widział Ojciec jakieś przypadki cudownych nawróceń w Ziemi Świętej?

- Bardzo często ci, którzy przychodzą do groty Bożego Narodzenia, głęboko się wzruszają. Płaczą. To miejsce jest dla nich szczególne, oni wiedzą, że nie przychodzą do jednego z wielu miejsc świętych, że nie można tego porównać z takim czy innym sanktuarium na świecie. Tu jest zupełnie coś innego. Myślę, że ludzie tę szczególność, wyjątkowość Ziemi Świętej, której nie można z niczym innym porównać, bardzo odczuwają i wielu z nich chciałoby urzeczywistnić te słowa, które Mojżesz usłyszał zbliżając się do góry Synaj "zdejm sandały, ponieważ ziemia, na której stoisz, jest ziemią świętą". Widzimy więc tych ludzi, którzy doznają niezwykłych przeżyć duchowych czy to w miejscu narodzenia, czy śmierci i zmartwychwstania. Z pierwszych wieków chrześcijaństwa znany jest przypadek, gdy podczas całowania relikwii drzewa krzyżowego, ktoś odgryzł jego kawałek. Od tamtej pory przy tej relikwii stoi na wszelki wypadek trzech rosłych diakonów.

Czy widział Ojciec w czasie swojej posługi w Ziemi Świętej takie przypadki, gdy ktoś przyjeżdżał jako świecki turysta, a wracał jako nawrócony pielgrzym?

- Takie przypadki się zdarzają. Na pewno ci, którzy na co dzień oprowadzają grupy pielgrzymów i mają więcej z nimi kontaktów, mogliby dużo więcej na ten temat powiedzieć. Ci, którzy oprowadzają pielgrzymów po Ziemi Świętej wiedzą, że jest to bardzo ważne posłannictwo, bo rzeczywiście ludzie przeżywają tu swego rodzaju nawrócenie, powrót do korzeni wiary. Na pewno nie jest to coś, co nie pozostawia śladu w ich życiu i ich postępowaniu. Przynajmniej na jakiś czas.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki