MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Cichy pogrzeb

Magdalena Mrozek
Miesiąc temu Wanda Żebrowska owdowiała. Pogrążona w żalu miała życzenie, by w ostatniej drodze zmarłemu małżonkowi towarzyszyły żałobne pieśni przez nią wybrane. Wszelkie sprawy związane z pochówkiem męża uzgodniła z proboszczem kościoła farnego, którego mąż był parafianinem. Przedstawiła księdzu także swoje życzenie.

- Zapłaciliśmy proboszczowi tyle ile się należało i na kartce zapisałam pieśni, które chciałam by były zaśpiewane na pogrzebie - opowiada pani Wanda, która przyszła do redakcji z najbliższą rodziną, poskarżyć się na organistę. - Zapytałam czy powinniśmy jeszcze dodatkowo z organistą rozmawiać i czy powinniśmy mu zapłacić.
Od proboszcza - jak opowiadają - usłyszeli, że nic już nie muszą robić, bo ksiądz rozlicza się z organistą i powtórzy też prośbę rodziny.
- Ksiądz bardzo pięknie mówił o mężu. Powiedział, że był dobrym katolikiem. To prawda przecież, był pobożny i chodził regularnie do kościoła - wspomina wdowa. - Ale msza.... - urywa zdenerwowana.
- Jesteśmy zbulwersowani, bo podczas mszy były momenty ciszy, organista nie śpiewał. Nie zaśpiewał też ani przy wyprowadzeniu ciała z domu, ani w drodze do grobu, na cmentarzu. Ksiądz sam śpiewał - dopowiada córka. - Jak można było potraktować tak człowieka? Wyprowadził tatusia jak worek kartofli.
Kilka dni po pogrzebie rodzina Żebrowskich postanowiła wyjaśnić zachowanie organisty. Poszli do organisty. Twierdzą, że podczas rozmowy z nim usłyszeli, że rodzina została potraktowana tak, jak sama przez dwanaście lat traktowała organistę.
- Miał do nas pretensję, że go nie wpuszczaliśmy do domu, kiedy przychodził z opłatkiem. Od razu powiedział, że zapamiętał nas sobie. Nie wpuszczaliśmy, bo mamy groźne psy a tak w ogóle to przecież nie ma obowiązku kupowania opłatka od organisty - wyjśnia rodzina.
- I jak ten pogrzeb wyglądał? Ludzie się dziwili, nikt nie wiedział o co chodzi - mówią rozgoryczeni.
Przyznają, że organista próbował ich przeprosić, ale te przeprosiny wymusił na nim ksiądz proboszcz.
- Ale i tak dodał, że bardzo ubolewa, że tak się stało i powiedział "to odkopujcie a ja wam zaśpiewam" - mówią oburzeni.
Organista z fary odpiera atak rodziny Żebrowskich, która twierdzi że sytuacja na pogrzebie była jego osobistą zemstą.
-ĘWykonałem wszystko co należało do liturgii mszy. Przyznaję, że tego dnia śpiewałem trochę ciszej, ale dlatego, że miałem chrypę, bolało mnie gardło i po prostu nie mogłem wydobyć głosu - wyjaśnia organista. - Wiem, że państwo Żebrowscy uczestniczyli w pogrzebie sąsiada i słyszeli jak potrafię śpiewać, ale wtedy nie chorowałem.
Mówi, że o pogrzebie w rodzinie Żebrowskich, dowiedział się na tyle późno, że nie był w stanie znaleźć zastępstwa.
- Ci państwo mają do mnie pretensję, że nie śpiewałem przy wyprowadzeniu ciała, ale chciałem zauważyć, że już od dawna nie praktykuje się ulicznych konduktów ze śpiewem.
Organista przedstawia poza tym inną wersję przeprosin. Jak mówi, miał dobre chęci, przeprosił i zaproponował, że będzie śpiewał podczas kolejnych mszy odprawianych za duszę zmarłego.
- Chciałem na przeprosiny pocałować wdowę w rękę, ale ją cofnęła. Rodzina nie chce ugodowo zakończyć tej sprawy - powiedział nam organista z fary.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki