Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Chłopcy malowani

Magdalena Mrozek
O swoim mieście mówią po prostu: zadupie lub bardziej elegancko: głęboka prowincja. Ale nie przeszkadza to im wieść w Ostrołęce życia zgodnego z wielkomiejskimi standardami.

Zdołali je przeszczepić ze stron kolorowych czasopism i telewizyjnych seriali. Stworzyli swój model clubbingu, szpanują w mieście dobrymi samochodami, noszą wyłącznie markowe ciuchy, przyczyniają się do wzrostu obrotów w solariach i najczęściej nie mają żadnego konkretnego zajęcia, które można by wpisać w rubryce praca.

Nie dać się zamęczyć monotonii

W mieście, w którym jest ponad dwudziestoprocentowe bezrobocie prowadzą lekkie, przyjemne życie nie będąc wcale dziećmi zamożnych rodziców.
- Liczy się, by jak najwięcej przeżyć i nie dać się zamęczyć monotonii - obwieszcza mi swoją dewizę życiową dwudziestodwuletni Tomek. Dwa lata temu skończył szkołę i od tamtego czasu, podobnie jak większość jego znajomych prowadzi nieskomplikowane życie od weekendu do weekendu. Pracuje w jednej z łomżyńskich agencji ochrony, trzy do czterech razy w tygodniu w zależności od tego czy w tygodniu trafi się noc, po której ma dwa nie jeden dzień wolnego. - Praca lekka, przyjemna. Przesiadam się tylko z samochodu do samochodu i jeżdżę. Na nockach się śpi albo siedzimy na stacji benzynowej. Kiedy w pracy nie jest, całe dnie spędza ze swoimi kolegami - Łukaszem i Norbertem. Koledzy z racji prowadzenia własnego interesu, mają nienormowany czas pracy. Kupują rozbite auta. W zaprzyjaźnionym warsztacie samochodowym pod Ostrołęką doprowadzane są do stanu używalności tymczasowej, i sprzedawane.
- Zanim kupiłem od Łukasza samochód, chyba ze dwadzieścia razy go oglądałem, jeździłem nim a na koniec trzy razy go ważyłem, żeby sprawdzić czy dziur betonem nie załatał i nie zaszpachlował - w żartach, w których jest więcej niż deko prawdy, Tomek opowiada o interesach kumpli. Skąd miał gotówkę na niespełna pięcioletni samochód, jasno powiedzieć nie chce.
- Zarobiłem, pomogłem kumplom zrobić parę dobrych interesów i w rozliczeniu dostałem spory upust na furze. Chłopaki muszą nie najgorzej bawić się w swoim towarzystwie, bo spędzają ze sobą po kilka godzin dziennie i całe weekendy.
- To normalka, znamy się już parę lat, jeszcze ze szkoły i ma się już do ludzi zaufanie, a to teraz najważniejsze.

Jak można chodzić ze sflaczałymi mięśniami

Stałymi punktami w tygodniowym rozkładzie zajęć są siłownia i solarium.
- Nie wyobrażam sobie, jak można chodzić ze sflaczałymi mięśniami - mówi Tomek. Sam wygląda tak jakby przed chwilą opuścił salon fryzjerski i kosmetyczny. Starannie ułożony a raczej postawiony każdy kosmyk ciemnych włosów.
- Tylko nie pisz, że jestem żelmenem, bo nie układam włosów na żel tylko używam pianki. Wcale się nie wstydzi pokazać zawartości łazienkowej półki z kosmetykami. Spodziewając się jedynie szamponu, mydła, pasty do zębów, pianki do golenia i wody toaletowej, byłam nieco zdumiona tym co zobaczyłam. Oprócz wymienionych specyfików (po kilka rodzajów każdego), równiutko poustawiane słoiczki z kremem nawilżającym do co cery suchej, balsam po goleniu, energizujący żel pod prysznic, balsam do ciała, odżywka do włosów, lakier do włosów, wody po goleniu, perfumy i kilka innych preparatów, których przeznaczenia nie mogłam odgadnąć. Kiedy oglądałam wystawę kosmetyków Tomek z koleżanką, która nas poznała, dyskutowali o ostrołęckich solariach. Przyznaję, że sama z nich nie korzystam, dlatego też była to dla mnie rozmowa o czymś zupełnie abstrakcyjnym. Dowiedziałam się jednak, że w większości mają już mocn wyeksploatowane lampy, które słabo opalają, że dobrze posmarować się przyśpieszaczem i najlepiej opalać się w tubie nie na łóżku, bo po tym drugim zostają na ciele białe paski. - Przemek Saleta kiedyś w telewizji mówił, że nie wytrzymuje pod lampami więcej niż dwadzieścia minut, a my z kumplami chodzimy dwa razy w tygodniu po pół godziny - chwali się Tomek .

Ciuch musi pasować do samochodu, tak samo jak panienka

Kolejną po siłowni i solarium pasją ostrołęckich chłopaków są zakupy, ale niekoniecznie w rodzimych sklepach.
- Tu nic nie ma, zupełna lipa. Sam badziew jakiś wisi sprzed pięciu lat. Ciuchy, które widać w telewizji czy w gazetach z nowych kolekcji w ogóle nie trafiają do naszych, podobno firmowych sklepów - do rozmowy przyłączyła się Iza, moja znajoma i dziewczyna Norberta. Raz, dwa razy w miesiącu jeżdżą do Warszawy lub Olsztyna, gdzie zaopatrują się w buty i ciuchy. Norbert, Łukasz, Tomek i jeszcze paru innych znajomych z ich paczki nie wyobrażają sobie, że mogliby się pokazać w mieście w ubraniach bez charakterystycznych znaczków, zwłaszcza na skarpetkach. Przy tym wszystko jest starannie wybrane, i kto tu mówi, że faceci nie mają gustu i nie lubią kupować ubrań. Koszulki, spodnie, bluzy, kurtki - zawsze w obowiązujących w danym sezonie fasonach, kolorach. No i rzecz jasna obowiązkowe jest noszenie biżuterii - złotego łańcucha na szyi.
- Ciuch musi pasować do samochodu - wyjaśnia Tomek. - Tak samo jak panienka. Nie mógłbym pokazać się z dziewczyną, która źle wygląda i nie potrafi się ubrać. Lubię zgrabne, zadbane, opalone i wydepilowane dziewczyny w stringach, które są na bieżąco z modą. W tym momencie na głowę Tomka wędruje poduszka rzucona przez Izę.
- To powiedz po co jeździcie na zabawy na wioski. Popatrzeć na Jagny w reformach - syczy złośliwie. Za chwilę dowiaduję się że większość jej kolegów w miejskich dyskotekach bawi się przeważnie w piątki, w soboty wybywają do okolicznych miejscowości.
- Ile można chodzić do Elby, czy Kissu, bo w Avalonie od dawna bawi się przedszkole. Ciągle te same osoby, te same dziewczyny, które przechodzą z rąk do rąk. Wiadomo kto z kim chodzi, kto wpadł, kto się rozstał, kto z kogo jelenia robi - mówi Tomek. - Z drugiej strony nie wyobrażam sobie tygodnia bez nowych plotek. Zabawa z dyskotek często przenosi się na ulice uśpionego miasta. Towarzystwo w większości zmotoryzowane sprawdza osiągi swoich aut. Może nie są to wyścigi jak w filmie "Szybcy i wściekli", ale prędkości na tyle duże, że policjanci tylko słyszą pisk opon. Poza tym do ulubionych tematów rozmów należą opowieści o przygodach z "białymi czapkami", czyli policjantami z drogówki. Młodzi kierowcy prowadzący dość drogie samochody najczęściej nie wzbudzają zaufania stróżów prawa. - Zatrzymali mnie kiedyś do kontroli drogowej i z miejsca pytanie, czyj wóz - ojca czy matki. Jak mu powiedziałem, że honda jest moja, to mi takie prześwietlenie zrobił, że prawie tapicerkę rozebrał - opowiada Tomek. - Prochów chyba szukał - urywa.

Ojce pojęcia nie mają, co ich dzieci wyrabiają

- Trzeba być wyjątkowo naiwnym, żeby nie wiedzieć skąd ci młodzi gówniarze mają pieniądze na takie drogie samochody, najnowsze komórki, dresiki adidasa. Połowa z nich ochrania dyskoteki na wsiach, druga połowa, ich kumple handlują tam prochami, trawą. Co sobota mam zlecenia za miasto - opowiada taksówkarz z Ostrołęki. - Zawożę i przywożę młodzież i przy okazji słucham o czym rozmawiają. Jeszcze parę lat temu tak nie było. Na zabawie to najwyżej się piwem albo winem upijali. A teraz ci ze wsi nie chcą być gorsi od miastowych i palą te śmierdzące zielicho, albo łykają jakieś tabletki za trzydzieści czy czterdzieści złotych. Ojce pojęcia nie mają co ich dzieci wyrabiają. Cieszą się, że mają lekką i dobrze płatną pracę. Prawie każdy w ich przekonaniu jest przedstawicielem handlowym. Tomek nie zaprzecza, że w Ostrołęce nie ma problemu z dostępem do narkotyków i że sporo osób sprzedając je, dorabia sobie.
- Wiesz jak to jest, wszystko ma swoją cenę. Samochód jest drogi w utrzymaniu, panny są wymagające - usprawiedliwia, puszczając oko. Na koniec już chyba tak zupełnie serio mówi: - Znajomy bierze za miesiąc ślub. Jego rodzice przez całe życie dorobili się seicento i trzypokojowego spółdzielczego mieszkania. Nie stać ich nawet na dołożenie do kawalerki dla młodych. Ten gostek kręci się tu i tam i miesięcznie wyciąga cztery tysiące. Mieszkanie kupi sam. Na ile lat musiałby wziąć kredyt i pytanie: kto by mu go dał? Po co ma harować za 800 zł, żeby był garbaty na starość? A tak elegancko sylwester w górach, teraz wczasy na Mazurach. Na wszystko go stać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki