MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Celnicy będą w Targorze

Jarosław Zaradkiewicz
Mirosław Buzdygan
Mirosław Buzdygan J. Zaradkiewicz
Oddział celny w Ostrołęce jako jeden z niewielu na Północnym Mazowszu nie uległ likwidacji. Teraz przeniesie się z obskurnych pomieszczeń przy ul. Granicznej do nowoczesnego terminala przy ul. Przemysłowej. Jednak warszawska Izba Celna nie zawarła jeszcze umowy z Targorem, który wygrał przetarg na lokalizację oddziału celnego.

- Po naszym wejściu do Unii ciągle przeprowadzane są analizy dotyczące liczby odpraw w poszczególnych oddziałach celnych - mówi Mirosław Buzdygan, zastępca dyrektora ds. logistyczno-informatycznych z Izby Celnej w Warszawie. Na Północnym Mazowszu zlikwidowane zostały już oddziały w Mławie, Płońsku i Ostrowi Maz. Władze tej ostatniej walczyły o utrzymanie oddziału w mieście, ale Izba Celna zdecydowała o jego likwidacji i pozostawiła oddział ostrołęcki. Teraz władze Ostrowi podejmują próby utworzenia tzw. miejsca uznanego do odpraw celnych. Izba Celna określiła miastu warunki, jakie muszą być spełnione dla jego powstania, ale samorząd przestał kontaktować się z warszawskimi funkcjonariuszami celnymi w tej sprawie.

Stary oddział w nowej Unii
- Sytuacja oddziałów celnych jest ciągle płynna i ostatecznie nie jest jeszcze przesądzona - mówi Mirosław Buzdygan. Zaraz też dodaje, że strukturę organizacyjną służby celnej określa minister finansów i to on decyduje, w którym ośrodku będzie funkcjonował oddział celny. W ocenie Ministerstwa Finansów, w chwili obecnej takim ośrodkiem na terenie Północnego Mazowsza jest właśnie Ostrołęka.
- Po wejściu do Unii liczba odpraw celnych na terenie kraju spadła o około 70 proc. - podaje rzecznik warszawskiej Izby Celnej Witold Lisicki.
- W naszym oddziale spadek liczby odpraw był niższy od średniej krajowej. Dokonujemy mniej więcej o połowę odpraw mniej niż rok temu - mówi Alfred Jarmakowicz, kierownik oddziału celnego w Ostrołęce. Jeszcze w kwietniu w Ostrołęce wykonano 1600 odpraw, w maju już tylko ok. 800, w czerwcu 900, a w lipcu niewiele ponad 700. Trzeba jednak pamiętać, że do Ostrołęki zaczęli przyjeżdżać clić przedsiębiorcy, którzy jeszcze niedawno korzystali z oddziału w Ostrowi.
- Obecnie mamy 10 etatów, ale szacuję, że na jesieni w związku z nowymi czasochłonnymi zajęciami związanymi ze Wspólną Polityką Rolną mogą nam przybyć 3-4 etaty - mówi Alfred Jarmakowicz. Celnicy czekają na przenosiny do nowego oddziału i jeszcze pracują w ciasnych pomieszczeniach przy Granicznej. Kierowców wiozących towary do oclenia witają dwie wyrwy w podłożu, jedna pod bramą, druga kilka metrów dalej.
- Tutaj nie ma warunków do pracy, tak nie może wyglądać oddział celny Unii Europejskiej - uważa kierownik Jarmakowicz.

Nowe oblicze
starego budynku
Izba Celna wybrała już nową lokalizację oddziału w Ostrołęce. Komisja przetargowa powołana przez Izbę Celną za najatrakcyjniejszą uznała ofertę złożoną przez Piotra Rutkowskiego, właściciela Targoru. Firma zaoferowała odnowiony budynek wraz z utwardzonym placem na dawnym terenie Zakładów Mięsnych.
- Życzyłbym sobie, żeby wszystkie oddziały celne wyglądały tak, jak proponowana lokalizacja w Targorze - mówi dyrektor Mirosław Buzdygan. - Oddział celny musi mieć odpowiednie warunki pracy, musi być miejsce, gdzie mogą wjeżdżać samochody wielotonowe, musi być zabudowana i oświetlona rampa wyładunkowa, elektroniczna waga najazdowa, utwardzony plac. Kierowcy nie będą przecież identyfikowali oddziału celnego z miastem, ale z Izbą Celną i jeśli będą niezadowoleni, swoją krytykę będą kierować pod adresem izby. Ponadto dobre warunki obsługi celnej dla klientów oddziału będą zachęcać ich do ponownego odwiedzenia oddziału, co będzie miało wpływ na liczbę odpraw celnych, a tym samym będzie racjonalnie uzasadniało potrzebę funkcjonowania oddziału w Ostrołęce - mówi Mirosław Buzdygan.
Targor, który wygrał przetarg, solidnie przygotował się na przyjęcie celników. Odnowione budynki, przestronne wnętrza. Samochody wjeżdżając na teren przy ul. Przemysłowej muszą przejechać przez punkt kontroli wjazdu i wyjazdu, następnie od razu trafiają na wagę i podjeżdżają pod rampę. Obecna lokalizacja oddziału daleka jest od takich standardów.
Do przetargu ogłoszonego przez Izbę Celną stanęły dwie prywatne firmy - War-Pol i Targor - oraz miasto. Ofertę miasta urzędnicy Izby Celnej byli w stanie rozważyć tylko wówczas, gdyby miasto adaptowało oferowany teren byłej zajezdni ZTM na potrzeby oddziału celnego. Tymczasem miasto proponowało tylko siłę roboczą i oddanie nieruchomości w zarząd celników za symboliczną złotówkę, nie miało pieniędzy na przygotowanie inwestycji.
- Staramy się wynajmować budynki pod oddziały celne, ponieważ w takim przypadku jest nam łatwiej, w sytuacji tego wymagającej, je zlikwidować bez większych kosztów własnych. Obecnie sytuacja służby celnej jest bardzo płynna i trudno przewidzieć, jak struktura administracji celnej będzie wyglądała za kilka lat. Policzyliśmy, że nasza ewentualna inwestycja w zajezdnię przy Kołobrzeskiej zwróciłaby się dopiero po 15 latach - mówi Mirosław Buzdygan.
- Na przystosowanie dawnej zajezdni na potrzeby celników musielibyśmy wydać co najmniej milion złotych - powiedział nam prezydent Ostrołęki Ryszard Załuska. - Nie mieliśmy na to ani takich środków, ani formalnego przyzwolenia.
Prezydent podkreśla, że lokalizacja oddziału celnego w Ostrołęce podnosi atrakcyjność miasta dla przedsiębiorców, jednak samo miasto żadnych bezpośrednich dochodów nie uzyskałoby dzięki lokalizacji oddziału przy Kołobrzeskiej. Oferta miasta szybko odpadła i rzeczywiście miasto nie uzyska żadnych dochodów dzięki obecności oddziału celnego, bo ten znajduje się już na terenie gminy Rzekuń.
Na placu boju pozostały tylko dwie oferty: War-Polu i Targoru. War-Pol odpadł z rozmów, bo oferta Targoru była atrakcyjniejsza dla Izby Celnej.
- Dla mnie to już przeszłość - urwał rozmowę na temat starań o umieszczenie oddziału w Olszewie-Borkach szef War-Polu Czesław Wargulewski.
- Nieruchomość przy Granicznej była zabudowana z pewną logiką użytkowania tego miejsca, ale to był drugi element, który decydował o lokalizacji - mówi dyrektor Buzdygan. - Najważniejsza była cena. Targor zaoferował najniższą i elastycznie podszedł do negocjacji.
- Oddział celny zajmie tylko kilka procent całego obiektu przy Przemysłowej - mówi Piotr Rutkowski z Targoru. - Wspólnie z Ostrołęckim Forum Gospodarczym od trzech lat zabiegaliśmy o to, by w Ostrołęce powstał terminal odpraw celnych z prawdziwego zdarzenia - wyjaśnia Rutkowski.

Nowe podejście
do starych zasad
Dawny teren Zakładów Mięsnych, który teraz stanowi własność Targoru, to baza postojowa, liczne magazyny, centrum logistyczno-dystrybucyjne i w końcu stacja paliw oraz serwis dla TIR-ów. Rutkowski powiedział nam, że zainwestował w przygotowanie działki dla potrzeb oddziału celnego, bo od ponad dwu lat prowadzone były rozmowy ostrołęckich przedsiębiorców z warszawską Izbą Celną o nowej lokalizacji dla oddziału celnego.
- Teren był kompletnie przygotowany - mówi Mirosław Buzdygan. - Była nawet szafa teledetekcyjna. Pan Rutkowski był dobrze zorientowany, jakie są nasze oczekiwania względem oddziału celnego. Mogę się domyślać, że zbierał informacje i wiedział dokładnie, czego my oczekujemy - mówi Buzdygan. W odpowiedzi szef Targoru tylko zachwala lokalizację swojej działki, mówiąc, że atutem jest jej położenie i łatwy dojazd ze wszystkich kierunków miasta.
Jeśli pozostali uczestnicy przetargu nie zgłoszą protestu, Izba Celna zawrze z Targorem umowę dzierżawy na trzy lata, z możliwością miesięcznego wypowiedzenia w przypadku zmiany struktury oddziałów celnych.
- Jeśli aktywność podmiotów działających na tym terenie będzie duża, to oddział będzie tu istniał, ale może się okazać, że jest to nieuzasadnione. W tej kwestii wszystko zależy od aktywności eksporterów i importerów - mówi Mirosław Buzdygan. Podkreśla, że między oddziałami celnymi istnieje konkurencyjność i muszą one zabiegać o przedsiębiorców.
- W zasadzie możemy dokonywać wszelkich odpraw, z wyłączeniem towarów strategicznych (takich jak broń, wyposażenie policji i wojska) oraz produktów rolniczych genetycznie zmodyfikowanych (GMO) - przedstawia właściwości celne ostrołęckiego oddziału Alfred Jarmakowicz, szef oddziału. Oznacza to, że zakres pracy oddziału w Ostrołęce nie uległ zmianie, poszerzyły się tylko kompetencje związane z wejściem do UE.
Funkcjonariusze celni podkreślają, że jedynym uzasadnieniem dla istnienia oddziału celnego są statystyki. To najważniejszy argument istnienia oddziału. Dlatego celnicy, miasto i Targor planują rozreklamowanie oddziału wśród przedsiębiorców. Nie chcą jednak zdradzać szczegółów.
- W grę nie wchodzi zaangażowanie w tę akcję środków miejskich - powiedział nam prezydent Ryszard Załuska.

***

W momencie zamykania tego numeru TO umowa między Targorem a Izbą Celną nie była jeszcze zawarta. Piotr Rutkowski powiedział nam, że podpisaną umowę przekazał już do warszawskiej Izby Celnej, a dyrektor Mirosław Buzdygan z tejże izby poinformował nas, że trwają jeszcze uzgodnienia wewnętrzne dotyczące umowy. Podpisanie umowy i przenosiny oddziału mają nastąpić w drugiej połowie miesiąca. Kierownik ostrołęckiego oddziału celnego Alfred Jarmakowicz snuję wizję szybkich przenosin oddziału.
- W piątek moglibyśmy po skończeniu pracy o 15.30 przełączyć sieci teleinformatyczne, w weekend przenieść się fizycznie i w poniedziałek rano zacząć odprawiać interesantów w nowej siedzibie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki