Budowa nowych mieszkań pod znakiem zapytania? Wojna odbija się na deweloperach. Podobnie inflacja i wysokie stopy procentowe [2.05.2022]

Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Niepewność cenowa i zawirowania na rynku materiałów sprawiają, że generalni wykonawcy renegocjują terminy zakończenia budów i kwestie dopłat. To wszystko wpływa na koszty działalności deweloperów i będzie  miało przełożenie na wzrost cen mieszkań. Z punktu widzenia klientów natomiast ewentualne zmiany terminów oddania projektów nie powinny być odczuwalne.
Niepewność cenowa i zawirowania na rynku materiałów sprawiają, że generalni wykonawcy renegocjują terminy zakończenia budów i kwestie dopłat. To wszystko wpływa na koszty działalności deweloperów i będzie miało przełożenie na wzrost cen mieszkań. Z punktu widzenia klientów natomiast ewentualne zmiany terminów oddania projektów nie powinny być odczuwalne. Mariusz Kapała / Polska Press
Udostępnij:
Choć liczba transakcji na rynku nowych mieszkań wyraźnie spadła w pierwszym kwartale 2022 r., to wojna na Ukrainie jest tylko jedną z wielu przyczyn - bezpośrednich i pośrednich. Jednak nie ma co liczyć na spadek cen, bo rosnące koszty budowy to wykluczają. Dlaczego te koszty rosną i co się obecnie dzieje z inwestycjami deweloperów - analizują oni sami.

Już nie tylko kurczące się tereny do budowy czy gwałtowny wzrost cen energii oraz materiałów budowlanych kładą się cieniem na koniunkturę w budownictwie mieszkaniowym. Jak do tego dokładają się skutki wojny na Ukrainie?

Wojna na Ukrainie wystraszyła nabywców nowych mieszkań?

- Oczywiście w pierwszych dniach wojny zaobserwowaliśmy duże obawy klientów przed podejmowaniem decyzji o zakupie mieszkań. Mieliśmy też przypadki rezygnacji z zakupu np. przez osoby, które biznesowo były związane z Ukrainą lub Rosją. W tej chwili w jakimś stopniu rynek zaakceptował fakt toczącej się za naszą granicą wojny i od strony popytowej nie widzimy większego wpływu - mówi Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic.

- Z naszych obserwacji jednak wynika, że na wahania popytu większy wpływ miał Polski Ład, wzrost stóp procentowych i obniżenie zdolności kredytowej niż wojna w Ukrainie - tłumaczy ekspertka.

Dodaje również, że w pierwszych tygodniach roku, w związku ze zmianami podatkowymi realne zarobki klientów są niższe. "Osoby, które sprawdzały zdolność kredytową pod koniec 2021 roku, decydując się na zakup już w 2022 roku, były niemiło zaskoczone niższą zdolnością kredytową wyliczaną przez banki."

Przez wojnę występują braki wielu materiałów budowlanych

- Większym wyzwaniem dla branży mogą być terminowe dostawy stali, miedzi, cementu i kruszyw do produkcji betonu, które Polska importowała w dużych ilościach z Rosji, Białorusi i Ukrainy. W tej chwili trudno oszacować, jakie znaczenie ten problem będzie miał dla rynku nieruchomości. Można się jednak spodziewać, że w przypadku niektórych realizacji może dojść do przesunięć terminów ich ukończenia - uważa Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży Develia S.A.

Potwierdza to Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development: - Niepewność cenowa i zawirowania na rynku materiałów sprawiają, że generalni wykonawcy renegocjują terminy zakończenia budów i kwestie dopłat. To wszystko wpływa na koszty działalności deweloperów i będzie miało przełożenie na wzrost cen mieszkań. Z punktu widzenia klientów ewentualne zmiany terminów oddania projektów nie powinny być odczuwalne.

- Braki materiałów budowlanych dotyczą szczególnie betonu i stali, które były importowane zarówno z Ukrainy, jak i z Rosji, a także białoruskiego drewna. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że w połowie marca Unia Europejska wydała zakaz importu rosyjskiej stali, której zaopatrzenie pokrywało 10 proc. potrzeb produkcyjnych w Polsce - zauważa Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus.

Pracownicy z Ukrainy pojechali na wojnę

Zbigniew Juroszek, prezes zarządu Atal S.A., wyjaśnia że na budowach w jego firmie pracowało bardzo dużo pracowników z Ukrainy, którzy musieli wrócić do kraju. Nastąpiła redukcja o 10-15 proc. załogi Ukraińców.

- Ta skala odpływu nie jest jednak tak duża, żeby skutkowała brakiem możliwości wykonania zadań. W ciągu ostatnich lat grupy podwykonawców zmodyfikowały się w ten sposób, że częściowo składają się z Polaków, a częściowo Ukraińców. Nie mamy już sytuacji, że cała firma podwykonawcy czy cały zespół składa się z pracowników z Ukrainy - tłumaczy Juroszek.

- Według naszych obserwacji wojna wywołała więcej trudności po stronie produkcyjnej. Szacujemy, że między 20 proc. a 30 proc. Ukraińców pracujących na budowach wróciło do ojczyzny walczyć z najeźdźcą. To przekłada się na 10-15 proc. osób łącznie zatrudnionych na budowach - dodaje Joanna Janowicz.

- Staramy się na bieżąco uzupełniać te braki, co jest nie lada wyzwaniem i wiemy, że w związku z tymi trudnościami będziemy musieli zmierzyć się z koniecznością wydłużenia terminów zapisanych w początkowych harmonogramach prac - dodaje Janowicz.

Nowy telefon? Złap okazję!

Materiały promocyjne partnera

Nabywcy skutki wojny na Ukrainie odczują przez wyższe ceny mieszkań

Marcin Żurek, dyrektor działu inwestycji w Nickel Development uważa, że najbardziej widocznym dla konsumenta efektem wojny w Ukrainie jest dalszy wzrost cen nieruchomości związany z kosztem wytworzenia inwestycji. Chodzi konkretnie o przerwane łańcuchy dostaw z Rosji, Białorusi i objętej działaniami zbrojnymi Ukrainy.

- Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że to niejedyna przyczyna rosnących cen, ale kolejny z czynników, które mają na to wpływ. Jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, wojna zwiększyła popyt na mieszkania. Wprawdzie kupujący na własne potrzeby stali się ostrożniejsi, ale za to inwestorzy widząc rosnący popyt na najem, zwiększyli swoją aktywność - mówi Marcin Żurek.

- Mogą mieć rację analitycy, którzy twierdzą, że uciekający przed wojną Ukraińcy, ale także Rosjanie i Białorusini, którzy nie godzą się żyć w kraju agresora, przyjeżdżają do Polski i zasilają rynek najmu. Do tego grona dołączają Polacy, którzy z powodu trudniejszego dostępu do kredytowania z powodu kolejnych podwyżek stóp procentowych i utraty zdolności kredytowej również wybiorą najem zamiast zakupu - dodaje menager Nickel Development.

Na to wszystko jednak nakłada się zwiększony popyt na mieszkania do wynajęcia. Według danych firmy Constructa Plus, koszty dla najemców podrożały w Poznaniu o 22 proc., a w innych miastach nawet więcej, licząc od początku wojny. Należy więc w dalszej kolejności spodziewać się przypływu inwestorów skłonnych kupować z myślą o późniejszym wynajmie. W tym gronie z pewnością znajdą się fundusze inwestycyjne, zarówno z Polski, jak i z zagranicy.

- Jednocześnie na uwadze należy mieć to, że popyt na mieszkania na naszym rynku od dłuższego czasu przewyższał podaż. Widoczne było to przede wszystkim w największych miastach. Dodatkowo popyt w ostatnim czasie został również w pewnym stopniu wyhamowany przez wyższe stopy procentowe czy inflację. Część osób chętnych na zakup własnego M wstrzymywała się z tą decyzją albo miała problem z uzyskaniem kredytu hipotecznego. W perspektywie spodziewamy się dalszego wzrostu zainteresowania lokalami, nie tylko na najem, ale także zakup wśród obywateli Ukrainy, którzy zdecydują się związać z naszym krajem na dłużej - dodaje Marcin Michalec, CEO Okam.

Źródło: Dompress.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie