Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Brooklińskie święta ostrołęczan

R. Mierzejewski
Roberta Mierzejewskiego będą to czwarte święta za oceanem
Roberta Mierzejewskiego będą to czwarte święta za oceanem R. Mierzejewski
O świętach Bożego Narodzenia przeżywanych za oceanem rozmawialiśmy z ostrołęczanami, którzy obrali za drugą ojczyznę USA. Niektórzy zgodzili się podać nazwiska, inni prosili, by pozostać przy imionach. Dziękujemy im za to, że podzielili się z nami świątecznymi refleksjami i życzymy wszystkiego najlepszego w ten szczególny czas.

Pan Edward w USA jest kilkanaście lat. Pierwsze dwa lata w Ameryce przebywał sam i jak mówi - nie chce wracać myślą do Świąt Bożego Narodzenia w tym czasie, bo były one najsmutniejszymi świętami w jego życiu.
- Od 10 lat mieszkam w Nowym Jorku z moją żoną i nigdy nie spędzamy świąt sami. Zawsze jesteśmy zapraszani do znajomych lub urządzamy Wigilię w naszym domu, podejmując gości. Z Polski wynieśliśmy zwyczaj spędzania świąt w gronie najbliższych. Na obczyźnie, z dala od domu, nasi najbliżsi to przyjaciele. Staramy się, aby święta były jak zawsze szczególne, aby były jak najbardziej zbliżone do tych w domu rodzinnym, aby na stole było jak najwięcej
tradycyjnych potraw, bo czujemy wtedy, że wracamy do lat naszej młodości i tamtego ciepła. W Wigilię podajemy na stół barszcz z uszkami, sałatkę jarzynową, karpia po żydowsku, smażoną rybę, śledzie w oliwie, kapustę z grzybami, kluski z makiem i inne, ale nie brakuje też amerykańskich potraw, jak wędzony łosoś czy indyk.

Podczas Wigilii i świąt Bożego Narodzenia wracamy wspomnieniami do świąt naszej młodości, śpiewamy piękne polskie kolędy, obdarowujemy najbliższych przyjaciół prezentami. Choinkę oraz dekorację domu na zewnątrz wykonujemy na długo przed
świętami, tuż po amerykańskim Święcie Dziękczynienia. Jednak dawniejsze polskie święta miały swój niepowtarzalny urok. Były czymś bardzo wyjątkowym, mimo że zdobycie czegokolwiek na stół wiązało się z ogromnym wysiłkiem, długimi kolejkami.
Nie zawsze wystarczało pieniędzy na prezenty. Jednak to nie było ważne, wtedy liczyła się duchowa atmosfera tych dni. W naszym domu w Ostrołęce choinkę ubierało się na dzień przed Wigilią. Nasze córki, a mamy ich trzy, zakładały ozdoby, słodycze na choinkę, te przy okazji podjadając.
Kończąc rozmowę, pan Edward dodaje: - W te święta będzie nam bardzo brakować naszych córek, ich mężów i tych rozkosznych
siedmiu wnucząt. W naszym przypadku ich braku w okresie świąt nic nie potrafi wynagrodzić.

Anna Mierzejewska do USA przyjechała trzy i pół roku temu, więc
święta Bożego Narodzenia z dala od Polski spędzi po raz czwarty. Na szczęście w gronie rodzinnym, z córką, synem, wnuczkami, a także ze znajomymi z Ostrołęki, których jest tu wielu.
- Na wigilijną kolację przygotowuje się tradycyjnie dwanaście potraw. Na stole wigilijnym będą śledzie, karp, kapusta z grzybami, pierożki z kapustą i grzybami, makaron z makiem, kompot z suszonych owoców, barszcz czerwony z uszkami, naleśniki z serem, sałatka z krokietami, łosoś w cieście francuskim, owoce. Kolację przygotowujemy wspólnie, wcześniej uzgadniamy, kto przyniesie jakie potrawy. W dzień Wigilii największą radością są prezenty. Cieszą się szczególnie wnuczęta. Mam dwoje wnucząt w USA i to one dostają najwięcej prezentów. Nie zapominam o wnuku w kraju. Najmłodszemu wnuczkowi, synowi i synowej do Polski prezenty wysyła się wcześniej, by doszły w paczce na czas. Tradycyjnie po
wieczerzy wszyscy idziemy na pasterkę. Święta w USA są tylko jeden dzień, do pracy bez względu na jej rodzaj nie idziemy. Dzień świąt spędza się na odwiedzinach rodziny, mimo wielkiej odległości zawsze myślami jest się tam, skąd się pochodzi, z najbliższymi, za którymi się tęskni.
- Dzwonimy także do Polski, do sióstr, braci, składamy życzenia, połączenia do Polski teraz są bardzo tanie, dzięki temu możemy
częściej i dłużej rozmawiać z naszymi bliskimi z kraju - dodaje pan Mieczysław Mierzejewski.
- Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia w USA rozpoczynają się 26 listopada, tj. od Święta Dziękczynienia, popularnie kojarzonego z indykiem. Ozdabiane są domy, ulice, sklepy - najczęściej świecącymi lampkami. Na ulicach i w sklepach czuć zapach świąt, ludzie dostają szału przedświątecznych zakupów, wydają wtedy wiele pieniędzy.
Dla syna pani Ani, 24 letniego Roberta, studenta produkcji filmowej na nowojorskim uniwersytecie, będą to też czwarte święta w Nowym Jorku. Jednak podchodzi on do nich bardziej sentymentalnie, z tęsknotą za tymi świętami spędzanymi w Polsce wśród szerszego grona rodziny i przyjaciół.
- Mimo iż przygotowania do świąt zaczynają się od końca listopada, to jednak ilość obowiązków w szkole nie pozwala myśleć o tym, że nadchodzą święta. Egzaminy kończące semestr jesienny mam 21 i 23 grudnia, tak więc do ostatniego dnia przed Wigilią zamiast
pomagać rodzinie w przygotowywaniu świąt, siedzę w książkach. Troszkę to jest męczące, bo chciałoby się już świętować. O stół wigilijny się nie martwię, bo moja mama potrafi wszystko świetnie przygotować. Cały rok dba o to, by w naszej kuchni pachniało Polską. Tak samo jest w Wigilię. I jak pamiętam, co roku ciężko odejść od
stołu. Do świąt podchodzę bardziej duchowo, to czas, gdy człowiek powinien świętować narodziny Chrystusa. W dzisiejszym świecie ludzie o tym zapominają, liczą się zakupy, prezenty, a tak naprawdę rzadko kto przywiązuje wagę do znaczenia głębszego tych świąt. Dlatego w naszym domu dbamy o tradycję, o to by była piękna choinka, świeca Caritasu, którą nam podaje mój brat, Krzysztof. Poza tym co roku o północy udajemy się na pasterkę. Tęsknię za tymi pasterkami w Ostrołęce, gdzie jako młody chłopiec chodziłem do klasztoru i po pasterce razem z przyjaciółmi mogłem się podzielić szczęściem, po spotkaniu rodziny, no i jak wiadomo, w latach dziecięcych, po prezentach. Poza granicami kraju Boże Narodzenie jest dla mnie okresem raczej smutnym, zawsze myślę o tych, którzy nie mają jedzenia, którzy marzną na mrozie, to jest dla mnie przerażające. Największy prezent, jaki chciałbym dostać, to móc
uszczęśliwić wszystkich ludzi na świecie. By każdy w ciepłej rodzinnej atmosferze mógł świętować narodziny Chrystusa. Mimo iż mieszkam w Nowym Jorku już cztery lata, nigdy nie zapominam o przyjaciołach, o rodzinie. Dlatego odwiedzam Polskę dwa razy w roku. A w okresie świąt wysyłam kartki świąteczne z opłatkiem, swojemu rocznemu
chrześniakowi, który mieszka w Ostrołęce, wysłałem prezent... I temu, który mieszka tu, obok mnie, też kupuję prezenty, a gdy widzę, jak on się z nich cieszy, to ja chyba cieszę się jeszcze bardziej. Rozmowy przy stole wigilijnym na ogół nawiązują do przeszłości, do czasów gdy Wigilie spędzaliśmy w Ostrołęce, a jednymi z najczęstszych życzeń, jakie sobie składamy przy wigilijnym stole, są życzenia pomyślności dla rodaków, rodziny i przyjaciół w Polsce, w Ostrołęce.

By docenić święta spędzane w rodzinie, w ojczystej ziemi, w swoim ukochanym mieście, w którym się człowiek wychował, ma bliskich i przyjaciół, trzeba po prostu wyjechać i spróbować tego chleba z daleka - dodaje Robert Mierzejewski.

Pani Jagoda przyjechała do Nowego Jorku razem z mężem Bogdanem i córką Edytą 12 lat temu. Już w USA urodził się syn Mateusz.
- Święta w Polsce spędzaliśmy zawsze w gronie rodzinnym, teraz również staramy się być z rodziną i znajomymi. W czasie pobytu w
Stanach Zjednoczonych zdarzyło nam się kilka razy znaleźć w okresie świątecznym na Florydzie, troszkę nietypowo, bo ubranie ograniczało się do krótkiego rękawa i spodenek. W tym roku święta spędzamy z rodziną w Nowym Jorku. Mamy tu znaczną część rodziny, poza tym zawsze też ktoś dojeżdża na święta z Polski. Na naszym stole na
pewno znajdzie się barszcz czerwony z uszkami, kapusta z grzybami, pierogi, karp smażony, ryba po grecku, śledzie. Wszystkie dania przygotowuję sama, nie stanowi to dla mnie problemu, życie w USA nauczyło mnie samodzielności. Dla naszych dzieci są to najpiękniejsze święta w roku, mimo że nie ma na razie śniegu, w tym roku święta są w miarę ciepłe. Zawsze co roku dzieci po kolacji i prezentach wychodziły na ulicę lub do ogrodu i lepiły bałwana, rzucały się śniegiem. W tym roku będą musiały znaleźć chyba inną formę zabawy, no chyba że śnieg w ostatniej chwili jeszcze spadnie. Tak, by Św. Mikołaj mógł dojechać swoimi saniami. Mimo iż święta w Nowym Jorku różnią się dla nas tym, że są Świętami poza rodzinnym krajem, to i tak uważamy je za najpiękniejsze święta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki