MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bomby nie było

mb
Już po akcji. Owczarek policyjny Pewnik ze swoim opiekunem
Już po akcji. Owczarek policyjny Pewnik ze swoim opiekunem M.Bubrzycki
Ponad sześciuset uczniów ostrowskiej "trójki" miało w czwartek przerwę w lekcjach. 28 października o godzinie 11.17 dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 zatelefonował na policję, że ktoś poinformował go przez telefon, iż w szkole jest bomba. Nie czekając na przyjazd policji zarządził ewakuację uczniów i pracowników. To samo zrobiła dyrektor Gimnazjum nr 3, które jest w tym samym budynku.

Uczniowie pod opieką nauczycieli przeszli na plac przy hali pobliskiego MOSiR-u. Pierwsi uczniowie wychodzili z budynku, gdy pod szkołę zajechał radiowóz na sygnale. Policjanci zamknęli sprawnie ulicę Widnichowską. Ustawili się też na tyłach szkoły, aby nikt niepowołany nie mógł się zbliżyć. Za moment pojawiły się trzy samochody straży pożarnej, w tym jeden z drabiną. Zawyły też sygnały zbliżającej się karetki pogotowia.
Pojawił się również samochód z psem policyjnym, który umie wykrywać ładunki wybuchowe. To na szczęście były tylko ćwiczenia. Dwa tygodnie wcześniej podobne odbyły się w Liceum Ogólnokształcącym i zorganizował je Powiatowy Zespół Reagowania. Ćwiczono tam zagrożenie w postaci pożaru. Te w "trójce" zarządził burmistrz Mieczysław Szymalski - szef Miejskiego Zespołu Reagowania - i uczniom dla celów ćwiczebnych zagrażał podłożony rzekomo w szkole ładunek wybuchowy.
Zanim doszło do ewakuacji uczniów oraz rutynowych działań służb ratowniczych, w świetlicy szkolnej zebrali się szefowie wszystkich miejskich firm, łącznie z dyrektorami szkół. Naradę prowadził Krzysztof Kołodziejczyk - inspektor obrony cywilnej Urzędu Miasta i zastępca szefa Miejskiego Zespołu Reagowania. Dowódcą ćwiczeń był kom. Adam Wolski - naczelnik wydziału prewencji KPP. Szczegóły dotyczące akcji przedstawił szef grupy nadkom. Andrzej Kurowski. Potem odpytano jeszcze m.in. mł. kpt. Lecha Kaję - dowódcę Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Powiatowej PSP oraz szefów innych służb i firm. Kilkanaście minut po jedenastej rozpoczęła się część praktyczna ćwiczeń. W całej szkole rozległ się długi, trwający 3 minuty, dźwięk dzwonka.
- Uczniowie wiedzieli o ćwiczeniach, choć nie znali dokładnej ich godziny - mówi Bonawentura Święcicki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3. - Chodzi nam zwłaszcza o najmłodszych, którym należy jednak oszczędzić dodatkowego stresu. Ponadto ci najmłodsi mieli także kurtki w klasie, bo pogoda nie jest najlepsza.
Starsi uczniowie wyszli jednak ze szkoły bez ubrań wierzchnich. Pod płotem MOSiR od razu pojawiły się zaniepokojone mamy:
- Toż one się poprzeziębiają! - załamywała ręce jedna z nich.
Pewnie nie miała racji, bo uczniowie wrócili do szkoły po około 20 minutach. Gdyby jednak alarm był prawdziwy, dokładne przeszukanie szkoły trwałoby kilka godzin.
- Chodziło przede wszystkim o przećwiczenie ewakuacji i koordynacji działań służb ratowniczych - mówi kom. Adam Wolski. - Do przeszukania użyliśmy więc psa patrolowego, bo nasza komenda nie dysponuje psem do wykrywania materiałów wybuchowych. Gdyby doszło do prawdziwego alarmu, musielibyśmy ściągnąć go z Warszawy.
Na drugiej naradzie pozytywnie oceniono przebieg ćwiczeń. Burmistrz Szymalski, który stwierdził, że ćwiczenia były dla niego bardzo pouczające, zapowiedział, że następne będą niezapowiedziane i dotyczyć mogą różnych szkół i instytucji miejskich. Dopiero one potwierdzą, bądź nie, przygotowanie do takich akcji ratunkowych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki